Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tajemnice Ruin

<< < (15/58) > >>

Sirius:
Cholera, więc jednak- zasyczałem. Wiedziałem, że te bestie szaleją na zapach samej krwi, więc rozwiązanie tego problemu mogło być prostsze niż mogłoby się wydawać. Było prostsze, ale wciąż niewykonywalne... Jeśli umrzeć, to w bitwie, nie w ucieczce. Powoli zaciągnąłem się nocnym powietrzem. Wyczułem sosnowe lasy, lekki zapach bzu. Ostrą woń krwi. Nic dziwnego, iż polimorficzne stworzenia były tak pobudzone. Nie zwracałem uwagi na towarzyszy, którzy rozciągnęli się w łuku ustawiając mnie w samym środku, w celu ochrony najsłabszego wędrowca. Nie przeszkadzało mi to, wiedziałem że w ostatecznym rozrachunku jedyne co mi zostanie to łuk i niezastąpione srebrne strzały. Więc czym wilkołak się specjalizował ? Bestia szybka, silna, wytrzymała, ale na księżycowy metal, na srebro kompletnie nieodporna! Nie cierpiała tez ognia. Wargi rozciągneły mi się w uśmiechu. Strzały, które przekazałem towarzyszowi powinny się przydać. Również mag da sobie rade z swoim ognistymi czarami. Tak więc kolej na mnie. Przeciągnąłem ramiona, naprężyłem łuk. Dokładnie wycelowałem. Odległość między mną a potworem nie była duża, ale trafić celnie było sprawą bardzo trudno. Cóż, próbować warto. Wycelowałem w najbliższego z wilkołaków, basiora o rozżarzonych, czerwonych ślepiach skrytych pod gęstym, rudo szarym futrem. Nie zastanawiając się dłużej niż było to koniecznie, mentalnie przybliżyłem sobie swój cel. Nie celowałem w głowę czy ślepia, ale w kończyny. To ona zagrażały mi w tym momencie najbardziej. Jednak najpierw musiałem je sprowokować. Naciąłem swe ramie, tak by popłynęła krew. Teraz byłem spokojny o to, czy któryś będzie się starał mnie zajść od boku. Będą biegły prosto na mnie...
ÂŚwist moich strzał rozpoczął bitwę. Jeden z wilków rzucił się na przygotowanego Gordiana, reszta obserwowała nas niespokojnie. Postrzelony przeze mnie wilkołak odtoczył się lekko do tyłu, wiedziałem że mam sekundę wolnego czasu. Wykorzystałem ją, na strzelenie wilkołakowi, który atakował Gordiana prosto w podstawę czaszki. Nie sądziłem, że ten strzał go zabije, ale na pewno da Gordianowi potrzebny czas. Nie czekając dłużej obróciłem się w kierunku zranionego przeze mnie w udo wilkołaka. Tylnią lewą łapę ciągnął za sobą, nie mógł już tak mocno skakać. Ale wciąż biegł bardzo szybko. Prosto na mnie. Wyciągając strzały z kołczanu drżącymi dłońmi, obie osadziłem na cięciwie i wprawnym, nauczonym na polowaniach, płynnym ruchem podniosłem łuk na wysokość oczu. Znad grotu strzały widziałem pędzącego potwora. Jego głowa kołysała się w górę i w dół, w górę i w dół... Kiedy znalazła się na wysokości mojego wzroku, wypuściłem strzały. Obydwie wbiły się w czaszkę. Obydwie przebiły kość. Obydwie przebiły mózg i z trzaskiem zatrzymały się na czaszce. Z tyłu puszki czaszkowej. Niewiarygodne, ale wilkołak wciąż biegł. Nie wiem, czy to spowodował zew mej krwi, czy niesamowita żywotność mego przeciwnika. Ważne było to, że był trzy stopy ode mnie. Nie było miejsca na strzał. Ale zostały moje strzały. Błyskawicznym, zamazującym się w oczach ruchem wyjąłem dwie z moich faworytek, srebrnych. Kucnąłem i usztywniłem ramię, w których trzymałem strzały. Wilkołak nie zatrzymał się, o nie. Wpadł jak konni w pikinierów. Jedna z strzał przebiła gardło, druga zatrzymała się na krtani. Byłem przygniecionym wciąż dychającym - i kłapiącym zębami cielskiem. Wytargałem strzałę z gardła potwora i wbiłem mu ją prosto w paszczę. Zęby zatrzymały się o cal od mojej dłoni. Były usztywnione: gdyby teraz zatrzasnął szczękę, byłoby po nim, kolejna strzała wylądowała w mózgu. Na szczęście dla mnie te stworzenia były głupie i przewidywalne. Zanim samobójca zatrzasnął szczękę, zdążyłem wyjąć mą prawicę z pyska wilkołak
Odetchnąłem głęboko: jednego mniej...
____________________________________________
Walka łukiem IV, Mistrzowski łuk, celny strzał, Strzał dwoma pociskami, celny strzał, Strzał dwoma pociskami, Srebrne strzały

Gordian Morii:
Elf stał w pełni gotowy na spotkanie z którąś z bestii. Wiedział że oprócz walki o swoje życie muszą zabiegać jeszcze o życie drugiego z elfów, który jest w prawdzie wprawnym łucznikiem lecz z mieczami nie miał jeszcze zbytniego rozeznania. Gordian czekał, stał w ciemności nocy rozświetlanej tylko przez blade światło księżyca. Elf raz po raz machał mieczem jakby gotując go do walki. Nagle zaczęło się wilkołaki zawyły jeden po drugim i z niesamowitą prędkością ruszyły na nadchodzących przybyszów. W ich czerwonych ślepiach była widoczna tylko śmierć i żądza zagłady. Elf nie stał pewnie, wiedział że za moment będzie musiał uskoczyć przed rozpędzoną bestią, która zbliżała się w jego kierunku z nadzwyczajną prędkością. Wilkołak jednak na kilkanaście metrów przed elfem wybił się i wyskakując w powietrze przeleciał dzielącą ich odległość lądując tuż przed nim. Nagle powietrze przeciął syk strzał, po którym wilkołak stojący przed elfem rzucił się do tyłu. Gordian zauważył wystający grot strzały. Gordian wykorzystał  tą okazję z rozmachem uderzył w wilkołaka. Elf przeorał mieczem prawie cała klatkę bestii po czym obracając się na pięcie uderzył ponownie na ukos, lecz tym razem z drugiej strony. Na piersi wilkołaka zarysował się krwawy krzyż. Bestia była jednak nadal groźna, dlatego Gordian przerzucając ciężar ciała na drugą nogę potężnie uderzył w nogę potwora. Wilkołak ponownie zawył, lecz stał już w wielkiej czerwonej kałuży i ciągle słabł. Elf pociągnął miecz do siebie i kierując jego koniec w bok potwora wbił go aż po sam jelec. Bestia padła. Gordian nie zamierzał jednak ryzykować i wyrywając miecz z truchła odrąbał mu łeb.
Gdy łeb wilkołaka potoczył się po ziemi elf schował miecz i pospiesznie ruszył w stronę Siriusa. To tak teraz zrobimy z tamtego poduszkę na igły, będziemy strzelać na zmianę po dwie strzały. Gdy padnie ty wybierz innego a ja pobiegnę go dobić. Szykuj się.
Walka mieczem IV, Kobra, Klasyczne pchnięcie, Potężny cios, Pchnięcie.

Patty:
- Kurwa! - Warknął wampir, wyszarpując z sykiem miecz na plechach, jednocześnie znikając. Okrążając plac, zmierzał szybko i bezgłośnie w kierunku wilkołaka będącego najdalej od grupy. Stając za jego plecami, Nif uniósł broń i runął na wroga. Lewą, wolną ręką chwycił się gęstego futra na karku wilkołaka, przytrzymując się ciała. Bestia uniosła się na nogach, wyjąc. Wampir trzymając się mocno, ciął raz za razem mieczem po cielsku potwora. Niewygodna pozycja nie pozwalała wojownikowi zadać właściwego ciosu, również twarda, wytrzymałą skóra przeciwnika nie pomagała. W końcu wilkołak szarpnął się potężnie, zrzucając wampira na pobliski, zniszczony murek. Nif wstał szybko, odskakując w bok. Bestia kierowała się prosto na niego. Wojownik zawirował w obrocie, przepuszczając monstrum obok siebie i rąbiąc na oślep mieczem. Ostrze przesunęło się po skórze wilkołaka, ale nie zostawiło żadnych śladów. Potwór wrył się z wielką siłą w kamienne płyty. Natychmiast wstał, rzucając się ponownie na wampira. Wyostrzając zmysły, Nif cudem uniknął powalenia. Unikając jeszcze kilku ciosów, zdołał naciąć w kilku miejscach skórę wilkołaka. Z ran sączyła się powoli krew, bestia nie czuła jednak żadnego bólu. Widziała jednak posokę i rozwścieczona tym z oszałamiającą szybkością uderzyła w wampira łapą. Wojownik zdołał się zasłonić, jednak na nic to się nie zdało. Siła ciosu odrzuciła go na kilka metrów do tyłu. Zanim upadł, zmienił się z trzaskiem w nietoperza. Wylądował i odmienił się z powrotem tuż obok wilkołaka. Nie tracąc czasu, zadał potężny cios z góry. Następnie, nadając ciosom impet poprzez obroty, wykonał jeszcze dwa cięcia w to samo miejsce. Tym razem zdołał poważnie uszkodzić bestię. Z rany waliła się krew, potwór wpadł w furię. Zwijając się, wampir unikał morderczych ciosów. Nif, widząc ślepą chęć mordu uderzył płazem miecza wilkołaka w pysk, powstrzymując natarcie i ponowił uderzenie. Ostrze z niesamowitą siłą spadło na mordę bestii, odrąbując spory fragment. Korzystając z oszołomienia, zaatakował ponownie, wbijając miecz w rozdziawioną paszczę potwora. Klinga zatopiła się w organach wilkołaka, pozbawiając życia. Wampir ponownie zmienił się w nietoperza, unosząc kilka metrów nad placem.
[Walka mieczem V, Ostrze Krwi, Blok Górny, Blok z Odbiciem, chwilowa niewidzialność, wyostrzenie zmysłów, przemiana w nietoperza, potężny cios, pchnięcie]

Gunses:

--- Cytuj --- Obydwie wbiły się w czaszkę. Obydwie przebiły kość. Obydwie przebiły mózg i z trzaskiem zatrzymały się na czaszce. Z tyłu puszki czaszkowej. Niewiarygodne, ale wilkołak wciąż biegł. Nie wiem, czy to spowodował zew mej krwi, czy niesamowita żywotność mego przeciwnika. Ważne było to, że był trzy stopy ode mnie. Nie było miejsca na strzał. Ale zostały moje strzały. Błyskawicznym, zamazującym się w oczach ruchem wyjąłem dwie z moich faworytek, srebrnych. Kucnąłem i usztywniłem ramię, w których trzymałem strzały
--- Koniec cytatu ---
//Za coś takiego jak powyżej, otrzymuje się liczne obrażenia na wyprawach. Do jasnej cholery, jak przebijecie komuś głowę, to już trup. Mogiła. Koniec. Finito. The End. A ten biegnie, 18 strzał w głowie, ale biegnie. JEST TRZY STOPY PRZED TOBÂĄ, a tutaj ktoś znajduje czas, żeby ukucnąć, wyprostować rękę. Ba! Strzały wyjmuje zamazującym się ruchem. Poczekaj, aż będziesz Wampirem, aby takie coś pisać. Tak czy siak, jak na początkującego post bardzo dobry. Tak trzymać, ale nie fantazjuj za bardzo ;/
//Gordian. Kolejny. Według ciebie, Wilkołak stoi i długie w nosie czekając aż go zabijesz? No to fajnie. Ja wiem, masz srebrne miecze, ból fizyczny i mentalny od srebra jest nie do zniesienia, ale jednak trzeba pamiętać, że przeciwnik nie da się tak łatwo zaszlachtować. Bardzo ładny post.
//Nifrenithil. Więc tutaj też Wilkołak stoi i czeka, aż mu zrobisz sito z pleców? Ale to mniejsza. Post piękny, ale jako Wampir możesz po prostu pisać to, czego inni nie mogą. Więc gdy powiem, że post bdb to ci starczy.
//Srebro jest straszne bolesne dla Wilkołaków czy Wampirów. Wywołuje ból zarówno fizyczny jak i mentalny. Ogranicza trochę sprawność, ale nie robi z nas słupów. Piszcie trochę o działaniu srebra na waszych przeciwnikach.
//3/8

Sado:
Dracon wreszcie odetchnął i wypowiedział dwie formuły:
- Osh Isarish Izqiash, Ashush Huash - Ognista Aura otoczyła jego ciało. Chwilę odetchnął, zleciał w dół, po czym dodał, skupiając się na jednym wilkołaku - Iaish Huosh Ipish Aresh Xuash
Zaklęcie pirokinezy zapaliło stwora, który nie był w stanie ugasić śmiercionośnych płomieni. Sado schował 2 srebrne strzał do kołczanu i zapikował w dół, w kierunku wilkołaka. Tuż przy nim wyrównał lot do poziomu i ciął, jednak bestia odskoczyła w bok. Dracon zaklął i wylądował. Stwór od razu na niego się rzucił. Sado szybko przygotował się, by odeprzeć cios, więc wyprowadził szybkie cięcie, gdy wilkołak był tuż przy nim. Bestia odskoczyła, widząc, jak języki ognia niemal polizały jej futro. Dracon uśmiechnął się i zaatakował wolno od góry. Bestia zlekceważyła cios i odsunąwszy się szybko zadała cios pazurami, które przejechały, po zbroi, przeraźliwie skrzypiąc i jedynie ją rysując. Wtedy to Sado wyprowadził szybkie cięcie od boku, którego wilkołak nie mógł sparować. Broń  mocno przecięła mu bok, jednak bestia nie dała za wygraną i mimo potwornego bólu uderzyła z całej siły łapskiej w Dracona. Sado odrzucony na parę metrów przekoziołkował na ziemi i szybko odzyskał równowagę. Miał pęknięte żebra, przynajmniej dwa. Zlekceważył przeciwnika. Wilkołak ze wrzaskiem bólu wyrwał mithrilowe ostrze ze swego boku i cisnął nim potężnie w Dracona. Ten nawet nie musiał się uchylić, bo miecz spadł dwa metry od niego. Sukinsyn słabnie. Ma rozwalone trochę organów i traci dużo krwi. Nawet wilkołak nie może walczyć z taką raną na serio. Bestia jednak, mimo potwornego cierpienia, ponownie rzuciła się na Sada. Ten szybko wyskoczył w bok, chwytając swój miecz i wyciągając go z ziemi, po czym wyprowadził potężne uderzenie od góry, jednocześnie się obracając. Wilkołak spróbował zablokować atak swoimi pazurami, jednak te złamały się w starciu z potężnym, mithrilowym ostrzem. Przeciwnik był coraz słabszy. Widać było, że reaguje coraz wolniej i słabiej atakuje. Trucizna z wiwerny. Nawet mała dawka, z łatwością może zabić człowieka. Dracon postawił prawą nogę bliżej stwora, przeniósł na nią cały ciężar ciała i wyprowadził ostatnie cięcie z ukosa. Na wpół żywa bestia nie miała jak się obronić. Trucizna dodatkowo zrobiła swoje. Ostrze rozwaliło czaszkę stworą, uśmiercając go na miejscu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej