Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Ruin
Sado:
Dracon szybko się cofnął, chowając swe skrzydła, by nie zostały spalone przez truciznę.
- Strzelać! Muszę się przygotować do zaklęcia!
A rzekłszy to, wystawił miecz przed siebie i zaczął kumulować energię magiczną w swej lewej dłoni.
Sirius:
Cholera- wykrzyknął elf, po czym schował się za stalagmitem, gdy żrący kwas przeleciał mu obok ręki. Przetrzymał całe bombardowanie kwasem po czym wystawił strzałę za kamień. Znowu usłyszał syk i zobaczył, jak roztopiony metal spływa po drzewcu, zbliżając się do jego ręki. Zdziwiony odrzucił strzałę i spróbował ponownie. Tym razem z pozytywnym skutkiem: nic jej się nie stało. Ostrożnie wychylił się za kamień, po czym ponownie pewnie stanął, unikając jednak kałuż kwasu na nierównym dnie jaskini. Załadował na cięciwę kolejne dwie strzały, i podobnie jak poprzednio celował w łeb. Tym razem było inaczej, ponieważ strzała dracona urwała pająkowi pół gęby, jednak nie wydawał się tym faktem zbytnio zmartwiony: im mniej jej mordy, tym lepiej dla nas. Ponownie wziął za cel oko, i strzelił podwójnymi pociskami prosto w pysk nadbiegającej poczwary, która mimo tego, iż odwłokiem szorowała dno jaskini, wciąż zapieprzała z prędkością dobrze odżywionego wilka. Strzelił, mając nadzieję iż drewno sterczące arachnie z oczu troszkę ją wkurzy i spowolni...
Gunses:
//Sirius... Nie strzała Dracona ale jego atrybut jakim jest Pirokineza. I niby czemu szoruje odwłokiem po jaskini? Ona go trzyma w górze.
//Arachna zdecydowała się na atak, zeskocyzła ze skałki w miękim przysiadzie, zapiszczała i machnęła trzema kończynami, odrzucając Sado, Gordiana i Siriusa, każdego w inną część jaskini. Po czym w szybkich kroczkach, wesoła pomaszerowała za lecącym Gordianem. Jednak ubytki w podgardlu, jak i strzały w korpusie zacząły powoli dawać o sobie znać. POWOLI! (bo będą pisać, że już na pół martwa ;/ )
Sirius:
// A wybuchająca strzała to co... ?
Elf podniósł się, po czym podbiegł do łuku, który wylądował kilka kroków dalej. Kołczan cudem dalej znajdował się na swoim miejscu. Podniósł łuk na wysokość oczu i wypuścił strzałę prosto w kusząco kołyszący się odwłok <XD> zbliżający się kocim chodem do Gordiana. Strzała radośnie zasychała w powietrzu, po czym wbiła się między płyty chitynowego pancerza arachny, sprawiając prawdopodobnie nieprzyjemne swędzenie w miejscu, gdzie z pewnością nie może się podrapać. Mimo to pajęczyca wciąż zapieprzała w kierunku powalonego elfa...
Gunses:
//Sirius. Piękny post. Gdybyś był Opiekunem wyprawy i jednocześnie był na niej... Strzała wbiła się w odwłok.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej