Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Ruin
Gordian Morii:
Drakon dotarł do elfa. Gordian nie wiedział czy Sado doszedł już do siebie całkowicie czy nie a, że nie chciał również ryzykować potyczki z nim pospiesznie zszedł w dół. Cały czas w ręku trzymał zapaloną pochodnię oświetlając sobie drogę w dół. Przezornie dobył też miecza aby "coś" co mogło kryć się gdzieś tutaj w katakumbach starożytnego chramu nie próbowało strącić go tak jak zrobił to chwilę wcześniej Tarlesst.
Sirius:
Elf, dobywając łuku i dwóch srebrnych strzał, szybkim marszem dołączył do towarzyszącego mu elfa...
Gunses:
//Podziemia dzielą się na pomniejsze sale. Tutaj nie ma chaosu, wręcz przeciwnie. Wszystkie sale są opustoszałe. Nie ma ani jednego obrazu, ani jegnego krzeszła, fotela... Nie ma nawet resztek po tych meblach. Wszytko zostało dokładnie wyniesione. Piwnice są puste. Lecz znajdujecie dziwny korytarz, biegnący w dół, po skosie. Nad wejściem, wyryty w kamieniu napis:
„Sekrety skrywa grobowiec kartografa, pochodzącego z potężnej rasy nieśmiertelnych. A niech jego sekrety staną otworem, dla oczu tych, którzy wygrali ze śmiercią”
Sirius:
-Wygrali ze śmiercią... tutaj chodzi o wampira. Nif, idź przodem!
Gordian Morii:
Gordian szedł powoli ciemnym korytarzem a jego kroki odbijały się od ścian, zresztą podobnie jak i reszty drużyny. Gordian zatrzymał się chwilę przed zejściem starając się zrozumieć dokładny sens napisu, czytał: „Sekrety skrywa grobowiec kartografa, pochodzącego z potężnej rasy nieśmiertelnych. A niech jego sekrety staną otworem, dla oczu tych, którzy wygrali ze śmiercią”. Po czym dodał słysząc słowa elfa.- Nie tutaj nie chodzi chyba o wampira Siriusie. Tutaj chodzi o coś całkowicie innego. Teraz przyjdzie nam zmierzyć się z czymś na prawdę niebezpiecznym, z prawdziwą bestią. A ja głupi myślałem, że wilkołak to najstraszniejszy z zabójców, najgroźniejszy z przeciwników. A tu teraz staniemy oko w oko ze śmiercią.- rzekł. Rozglądając się dookoła stwierdził że jedyna słuszna droga to droga w dół. Tam też ruszyli. Szli na spotkanie zapowiedzianej śmierci...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej