Tereny Valfden > Dział Wypraw

Podążając tropami przeszłości

<< < (11/17) > >>

Boba Fett:
//Na początku chciałbym mocno przeprosić uczestników wyprawy za to, że to się tak ciągnie. Nie jest to spowodowane tym, że akurat mam taki kaprys lub lenia. Teraz normalnie pociągniemy tę wyprawę i ją skończymy. Mam nadzieję, że ten poślizg Was nie zniechęci do ,,podróżowania" ze mną w przyszłości.


- Skądś cię znam - zamyślił się ork zwany Gnughr - Jak się nazywasz?
- Fett - odparł łowca nagród.
- A, tak, rzeczywiście - ucieszył się sołtys. Zadziwiające było, jak biegle posługiwał się ludzką mową. - Widziałem cię kiedyś, gdy pracowałeś.
- Zależy mi na czasie. Powiedz czego chcesz i opuścimy tę wioskę - odparł zniecierpliwiony Boba Fett.
- W sumie to nic, byłem tylko ciekaw, czego łowca nagród może szukać w mojej wsi, a jak wiesz, takich nie spotyka się za każdym rogiem. Zbliża się noc, a ja, jako sołtys, nie pozwolę, byście się szwendali po tutejszych lasach lub spali z chłopstwem pod gołym niebem.
- Obawiam się, że sobie jakoś poradzimy - łowca nie dawał za wygraną.
- Chyba nie chcecie mnie obrazić? - Gnughr wydawał się już lekko denerwować opornością Fetta.
Samotny Łowca kiwnął głową na znak akceptacji zaproszenia orka. Tamten machnął ręką na jednego ze swych pomagierów, który już po chwili prowadził grupę do pomieszczenia, w którym mieli się przespać. Wpuścił ich do pokoju z trzema łóżkami i na do widzenia powiadomił ich, że niedługo ktoś przyjdzie z jedzeniem dla nich. Boba Fett spojrzał na swoich towarzyszy.

Hagmar:
-Nie chcę Cię pouczać Fett, ale mogłeś być bardziej "uprzejmy" dla sołtysa, w końcu to ork a z nimi trza albo ostro albo spokojnie.

Czaroxxx:
Kyras rozejrzał się po kwaterze.
-Ork to ork, z nimi i tak za bardzo nie ma rozmowy. Trzeba się cieszyć tym co się dostało.
-Lepszy rydz niż nic, a odpoczynek w wygodnym łóżku jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodził. -Wojownik rozluźnił się. Wolnym ruchem ręki ściągnął wielki miecz z pleców po czym postawił go przy ścianie. Usiadł na łóżku tym samym sprawdzając jego twardość.
-No na tym to ja mogę spać. Chociaż nie powiem, że sen pod gołym niebem nie jest ciekawy i przyjemny. Dokąd jutro ruszamy? -Kyras spojrzał pytając no ÂŁowcę licząc na odpowiedź.

Boba Fett:
- Jutro będziemy już kawał drogi stąd - odparł Fett. - Jeśli poczekamy tu choćby do rana, możemy mieć kłopoty. Jak dobrze stwierdził elf, to ork. Powiedzcie, od kiedy ktoś prosi, by łowca nagród spał pod jego dachem? A tym bardziej od kiedy ork jest taki uprzejmy dla ludzi.
- Co masz na myśli? - spytał Kyras.
- Ten ork coś knuje, musi mieć interes w tym, żeby nas u siebie gościł. Albo ktoś nas goni, a on opóźnia nasz marsz, albo czeka na regularne wizyty straży w takich wsiach jak ta, albo zwietrzył zarobek wokół mojej osoby.
ÂŁowca nagród na chwilę zamilkł.
- Gdy dostaniemy posiłek, zjedzcie, a potem się wymkniemy. Nie możemy zostać na tej wiosce.

Czaroxxx:
-To skoro mamy chwilę warto odpocząć. -Kyras zdjął koszulę i położył ją na łóżku na którym siedział po czym zaczął się rozciągać tym samym pokazują swoją świetną budowę ciała. Na jego twarzy maluje się zupełne skupienie i powaga gdy w pewnym momencie nie wytrzymuje i wybucha śmiechem. W chwili konsternacji zakłada z powrotem koszulę.
-Lubię tak czasem się po wygłupiać. -Kyras rozejrzał się po pomieszczeniu. -Brak mi tu tylko gorzałki do szczęścia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej