Tereny Valfden > Dział Wypraw
Podążając tropami przeszłości
Czaroxxx:
-ÂŁowcą... -Kyras wypowiedział te słowo cicho i powoli. -Możesz mi dokładnie wytłumaczyć czym zajmuje się łowca?
Hagmar:
-Tym czym nasz przyjaciel Fett.
Czaroxxx:
Kyras spojrzał na Fetta.
-Pasuje mi.
Boba Fett:
- Długo tu już siedzą - rzekł jeden z siepaczy. - Bodajże trzeci dzień.
- Powiadasz, że to łowca nagród? - zaciekawił się Gnughr.
- Tak, ma ten ich znak...
- Oni przecież ,,wyginęli". - Gnughr był najwidoczniej bardzo zaskoczony obecnością w jego wiosce kogoś takiego. - Przyprowadźcie go do mnie.
- Jest z jakimś mężczyzną i elfem.
- Niewolnicy? Jego ofiary?
- Nie - zaprzeczył siepacz. - Wygląda na to, że z nim podróżują.
- Niech wszyscy się zjawią u mnie, porozmawiam z tym łowcą - uśmiechnął się Gnughr.
Do ogniska, przy którym siedziała grupa podeszły trzy osoby - jeden człowiek i dwa orki. Z ich postawy można było wnioskować, iż mieli jakąś sprawę do nich.
- Nic nie róbcie, póki nie powiem - ostrzegł szeptem Fett swoich towarzyszy, zanim doszło do rozmowy.
- Gnughr, sołtys tej wsi chce się z wami widzieć - zaczął mężczyzna.
- Już ktoś mnie wynajął, niech się zgłosi do mnie kiedy indziej - odparł Fett.
- Jednak lepiej by było - rzekł po ludzku jeden z orków kładąc dłoń na rączce toporowa - jakbyście z nami poszli. Gnughr nie zaprasza w gościnę byle kogo.
Boba Fett kiwnął głową i zaczął iść za siepaczami. Kyras i Aragorn bez słowa ruszyli za nim.
Czaroxxx:
Kyras lekko zdziwiony decyzją Fetta bez słowa zarzucił miecz na plecy, wstał i ruszył za przywódcą. Dokładnie obejrzał pomagierów sołtysa.
-Wyglądają na całkiem mocnych rembajłów. -Pomyślał Kyras. -Ale ręki nie dam sobie uciąć jeśli jest inaczej. -Kyras spojrzał na ÂŁowcę. -Czyżby szukanie tej beczki było pretekstem do tego byśmy byli "zaproszeni" przez sołtysa. Jeśli to prawda to czemu Boba od razu się do niego nie zgłosił sam? Na pewno zostałby wpuszczony bez słowa sprzeciwu. Dzieje się tutaj coś dziwnego. -Dodał w myślach.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej