Tereny Valfden > Dział Wypraw
Podążając tropami przeszłości
Boba Fett:
- To jedno z niewielu ludzkich miast, choć zdarzają się i tutaj orkowie. Tak, to są ich tereny, jednakże nie są aż tak wrogo nastawieni do ludzi... Przynajmniej większość. Nie zaczepiajcie ich, to wszystko będzie w porządku. Zdobędę tylko pewną informację i wykonam brudną robotę, wtedy opuścimy to miejsce. Jestem tu drugi i zapewne ostatni raz...
Hagmar:
-Ja sobie poradzę, praktycznie wychowałem się w Varrok.
Boba Fett:
- Zostańcie przy stoliku - rozkazał łowca nagród, gdy tylko zerknął na ladę, za którą stał karczmarz.
Wstał i podszedł do gospodarza. Usiadł na krześle przy kontuarze - zaraz obok niego powoli sączył piwo inny mężczyzna, z wyglądu zbroi można było stwierdzić, iż jest to strażnik miejski.
- Długo pracujesz w tym mieście? - zagadnął Fett.
- Do mnie mówisz? - spytał zaskoczony strażnik.
- Patrząc na tę hołotę w tawernie chyba tylko Ty masz jakąś robotę.
- Możliwe... Dlaczego to cię interesuje? - zapytał podejrzliwie mężczyzna.
- Ponieważ szukam jednego z członków straży miejskiej. Jestem mu winny pieniądze.
- Kogo?
- Czy imię Ernat coś ci mówi?
- Hmm... Ta... Sam jestem mu winien przysługę.
- Wiesz, gdzie mogę go spotkać?
- W mieście, to chyba jasne...
- Nie mam czasu przeczesywać całej tej mieściny. Myślę, że spłacisz dług, jeśli pomożesz mi do niego dotrzeć.
- Może i tak... W sumie, co mi szkodzi... Ernat jest na patrolu, bodajże wyruszył kilka godzin temu. Mają przeczesać okoliczne lasy w poszukiwaniu jakiegoś cieniostwora, co na dziewki poluje. Będziesz musiał i tak poczekać, wróci gdzieś tak za dwa, trzy dni...
- Masz rację. W każdym bądź razie przekażę mu, że mi pomogłeś.
- Ta... - uśmiechnął się żołdak. - Niech dostanie te swoje złoto i niech się wypcha. Cholera...
ÂŁowca nagród nie słuchał dalej lamentów strażnika. Wrócił do stolika, przy którym konwersowali Kyras i Aragorn.
- Niedługo ruszamy dalej. Póki co odpocznijcie.
Czaroxxx:
-No tak. Będzie trzeba kogoś zabić? -Zapytał bez owijania w bawełnę Kyras.
Boba Fett:
Boba Fett, Kyras i Aragorn opuścili miasteczko Tnaram i według wskazówek strażnika z knajpy udali się na południe do tamtejszych lasów. Teraz ich głównym celem było odnalezienie patrolu, który był w terenie już ponad jeden dzień. Fett wiedział, że to może być jego jedyna okazja, by wyjaśnić sprawę z Ernatem załatwić nader cicho. Jeśli strażnicy wrócą do miasta, wtedy rozliczyć się z owym mężczyzną będzie nader trudno... Grupa starała się omijać wszelką zwierzyną i szukać jakiegokolwiek tropu patrolu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej