Tereny Valfden > Dział Wypraw
Podążając tropami przeszłości
Czaroxxx:
-Czyi bogowie? -Kyras spojrzał z kpiną na Fetta gdy ten skończył mówić. -Bogowie nie istnieją to tylko bajka dla dzieci, żeby było posłuszne rodzicom. HA! mój ojciec nawet nie starał mi się mnie przekonać do wiary w jakichkolwiek bożków. To jest śmieszne, zaprawdę śmieszne... -Kyras Splunął za pokład statku i stanął opierając się jedną ręką na burcie a drugą trzymając kurczowo miecz za rękojeść.
Boba Fett:
Długo to wszystko trwało. Walki i cały wysiłek sprawił, że żywi postanowili choć na chwilę przymknąć oko, choć w wodzie i w powietrzu czaiło się ciągle niebezpieczeństwo.
Fett obudził się dopiero pod wieczór. Był na jakiejś plaży, na której, prócz niego, leżało jeszcze kilka osób. Wstał i sprawdził czy wszystko ma, po czym ruszył ku uratowanym. Jak się okazało,byli to jacyś marynarze, oraz Kyras, który w jakiś sposób musiał stracić swoją zbroję. Trochę dalej, prawie że w wodzie, leżał także nieprzytomny Aragorn. Podszedł do niego i podciągnął go w głąb plaży, by ocean nie porwał go ponownie w swoje odmęty. Wiedział, że jeśli nie zaczną działać, jeszcze tej nocy zginą - albo z zimna, albo od jakiegoś zwierza, który się tu przypałęta. Obawiał się tylko topielców i harpii...
Nagle któryś z majtków zaczął kasłać. ÂŁowca popatrzył na niego i podszedł. Mężczyzna powoli otworzył oczy i zaczął coś mamrotać. Fett nie mając zamiaru przejmować się jego losem poszedł sprawdzić, czy ktoś z wyrzuconych na brzeg jeszcze przeżył. Okazało się, że prócz drużyny łowcy wytrwało jeszcze dwóch marynarzy, pozostałe trzynaście ciał miały tu spocząć na zawsze...
Samotny ÂŁowca dostrzegł, że Kyras zaczął się ruszać. Zamierzał poczekać, aż tamten całkiem oprzytomnieje, w tym czasie postanowił się rozejrzeć i ocenić sytuację.
- Zbierz całe wyrzucone na brzeg drewno, ja spróbuję rozpalić jakoś ogień i ocucić elfa - rzekł Boba Fett bez zbędnych ceregieli, gdy Kyras tylko do niego podszedł.
Czaroxxx:
Kyras powoli się podniósł z piasku. Jeszcze szumiało mu w głowie po ciężkiej i długiej podróży na "prowizorycznej tratwie". Poza tym miał kilka siniaków ale na całe szczęście rana na czole zasklepiła się. Dopiero gdy się podniósł zauważył, że w prawym ręku trzyma dalej swój miecz. Zarzucił go na ramię po czym podszedł do ÂŁowcy.
-Zbierz całe wyrzucone na brzeg drewno, ja spróbuję rozpalić jakoś ogień i ocucić elfa. -Powiedział krótko Fett i poszedł do Aragorna. Kyras bez zastanowienia i zbędnych słów zaczął chodzić po plaży i zbierać drewno nadające się do spalenia na ognisku. Co chwilę mijał ciało martwego żeglarza.
-To mogłem być ja. -W trakcie podnoszenia jednej z belek walających się na wybrzeżu.
Gdy zebrał wystarczająco dużo drewna w jednym miejscu, rozpalił ognisko. Podszedł do ÂŁowcy i powiedział.
-Ognisko jest gotowe a drewna wystarczy na całą noc. Jak ma się nasz drogi przyjaciel elf? Mam nadzieję, że nic nie jest. A ty jak się czujesz Mist... Fett?
Boba Fett:
- Elf nadal jest nieprzytomny. Z tego co widzę, nic mu nie jest, musimy tylko poczekać, aż raczy wstać. ÂŚciemniło się, więc musimy się mieć na baczności. Nie wiem gdzie polazł tamten żywy majtek, ale pewnie już go nie zobaczymy. Poczekamy do rana, a potem ruszymy ku najbliższemu miastu. Sądzę, że jesteśmy już na Kontynencie. Kapitan okrętu zbyt zbliżył się do skał, przez co Harpie nas zaatakowały... W każdym bądź razie teraz musimy się ogrzać i odpocząć.
Fett spojrzał na leżącego przy ognisku Aragorna, a następnie rozejrzał po plaży, która tonęła w mroku. Co jakiś czas można było usłyszeć wycie wilka, które było zagłuszane przez szum fal. Odpływ, pomyślał łowca nagród...
Czaroxxx:
-Całe szczęście. Bałem się już, że mojego nowo poznanego przyjaciela spotka tak przykry los jak tych tu leżących nieszczęśników. Wydaje mi się, że powinniśmy wystawić jakąś wartę nocną, bo inaczej może być kiepsko. -Zasugerował wojownik. Podszedł bliżej ogniska i zdjął resztę zbroi a części położył bliżej ognia by wyschły.
-Fett, nie jestem ciężarem, prawda? -Spytał cicho i raczej nieśmiale co dziwnie brzmiało w jego głosie. -Bo mówiłeś wcześniej, nie potrzebujesz nierobów. Ale ja robię, prawda, że dobrze?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej