Altair nagle wstał, zmarszczył brwi i z niewiadomych przyczyn wypowiedział:
-
Ibash Izarosh Elish Ruxuesh Arishesh... - po chwili zamknął oczy, skoncentrował się i równie nagle jak wstał tak krzyknął -
kur*a mać! - po czym wybiegł z namiotu jak poparzony, nie wziąwszy ze sobą nawet kostura. Biegł przed siebie nie zwracając uwagi na przeciwników.
-
Za daleko, a nie mogę się przeteleportować... Iahuxuesh Anishash Arash, El, Iphuush Ipash! Altair po chwili zamienił się w kruka. Wzleciał nad polem bitwy, aż dotarł do namiotów. Spadł po chwili na ziemię, wszędzie było słychać tylko odgłosy wrzawy i chaosu. Zmienił się z powrotem w człowieka, podbiegł do Alfeim'a, chwycił w jedną rękę jego nogi, drugą ręce i podniósł na swe barki. Spojrzał, że pędzi na nich krasnolud ze sporym toporem. W ostatniej chwili wyciągnął nogę przed siebie, o mało nie wywracajac się do tyłu, ale krasnolud dostał prosto w twarz. Nekromanta począł biec z Alfeimem.
-
Nie mogę się tutaj przeteleportować, jeszcze kilka metrów, wytrzymaj. - Sapał czarny mag, przecież jego rana na nodze się jeszcze nie zagoiła i bolała go wciąż klatka piersiowa. Przebiegli jeszcze kilkanaście metrów, Altair bez słowa zamknął oczy i po chwili byli już w namiocie. Alfeima usadowił na jednym z łóżek, przyłożył dłonie do jego ran i wyrzekł:
-
Izhuesh Ruarishesh, Gresh Ilxuesh Arishesh - powinieneś dać radę chodzić, młodzieńcze. Pozwól, że cię teraz zostawię - po czym odszedł wyraźnie z ulgą.
Użyłem jasnowidzenia, przemiany w kruka, średniego leczenia, kondycji no i wszystkiego czego się dało żeby szczyla ocalić

.
Ork poborowy 5468 / 7000
Krasnal poborowy 14451 / 45000
Jaszczuroczłek żołnierz 2310 / 22000
Jaszczuroczłek łucznik 569 / 8000
Krasnal elita 132 / 14000