Autor Wątek: Wojna - Zielone Równiny  (Przeczytany 51608 razy)

Description:

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline Anv

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 4006
  • Reputacja: 4143
  • Płeć: Mężczyzna
  • I am Iron man.
    • Karta postaci

Odp: Wojna - Zielone Równiny
« Odpowiedź #540 dnia: 21 Październik 2008, 07:46:02 »
Anvarunis podszedł ku namitotm. Zauważył wiele znajomych twarzy. Canis leżał bez... członków, Jakiś mag bliżej mu nie znany leczył Sado, zobaczył tez Gunsesa, który łapał jakąś postać. Gdy wampir podszedł bliżej widział dokładniej, Przywódca Wampirów Numenoru pomagał podnieść się Królowi - Czyżby IsentoR zabił Meaneba? - Myślał w duchu. Postanowił się przekonać, czy aby na pewno. Podbiegł szybko do Gunsesa i zapytał
- Czyżby Król zabił... Meanba? Zauważyłem że niektórzy z naszych zabili też wrogich władców - tu ukłonił się w kierunku gdzie stali Sado, Altair i Canis - i szczerze im gratuluję. Mam nadzieje tylko że na tej wojnie będą jeszcze okazje abym mógł się jakoś wykazać.

Canis

  • Gość
Odp: Wojna - Zielone Równiny
« Odpowiedź #541 dnia: 21 Październik 2008, 07:58:29 »
- no Sado, nie uwierzysz, Meaneb się mną lekko zainteresował przez chwilę... rozczłonkowany... nie mam tylko fragmentu lewej nogi i lewej ręki... poza tym to tak trochę poparzony... tylko... Nie zabił Meaneba... uwięził go, albo coś w tym stylu, przecież nie można zabić Lisza nie mając jego serca... no chyba, ze on miał swoje serce w klatce piersiowej... co mało prawdopodobne...

Forum Tawerny Gothic

Odp: Wojna - Zielone Równiny
« Odpowiedź #541 dnia: 21 Październik 2008, 07:58:29 »

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: Wojna - Zielone Równiny
« Odpowiedź #542 dnia: 21 Październik 2008, 11:54:25 »
Drago wylądował na ziemi. Zmienił się w wampira i spojrzał na kolejną ofiarę, którą wypatrzył z powietrza. Był nią elitarny wojownik krasnoludzkiej armii. Krasnolud spojrzał na wampira, a pod jego hełmem widać było uśmiech. Zakręcił młyńca swoim toporem i rzucił się na swego przeciwnika który, jka wydawało się krasnoludowi, był człowiekiem. Lecz Drago go zaskoczył. Gdy opancerzony kurdupel ruszył, wampir piruetem usunął się z drogi zabójczego topora i zniknął, używając swych wrodzonych zdolności. Elitarny krasnolud, mimo swych umiejętności bojowych nie spotkał się wcześniej z takim zjawiskiem. Stanął jak wryty, nie wiedząc skąd może spodziewać się ataku. Wampir powoli odszedł go dookoła. Będąc za jego plecami kopnął go z całej, niemałej zresztą, siły. Zdziwiony krasnal padł na twarz, lecz natychmiast odwrócił się by zablokować ewentualny cios. Na jego nieszczęście jego hełm był cały w błocie i krwi z podłoża. Krasnal szybko wstał i zdjąwszy hełm, odrzucił go. Zaczął się desperacko rozglądać wokół, szukając wampira. Na to tylko czekał Dragosani. Wciąż niewidzialny ruszył na kurdupla. Elitarny wojownik zdążył jedynie zauważyć niewyraźny kontur niewidzialnej postaci wampira. Kolejną rzeczą jaką zauważył byłą krew., Jego własna krew, tryskająca z przebitego czoła. Dalej była już tylko ciemność. Drago stanął nad ciałem swego wroga. Stał się widzialny i naciął mieczem szyje krasnoluda. Napił się jego krwi, by zregenerować siły. Następnie podniósł całkiem dobry miecz krasoluda. Razem z pochwą przywiazał go do pasa. Po tym w formie nietoperza poleciał szukać innej ofiary. Odnalazł ją. Tym razem byli to jaszczurczy łucznicy. Wampir wylądował za ich plecami. Gady były zajęte ostrzeliwaniem sił Valfden, więc nie zauważyły zbliżającej się śmierci. Wampir bez problemów zasiekał dwóch z nich. Kolejnych dwóch odwróciło się by stawić mu czoła. Wyciągnęli sztylety i spojrzeli na swego wroga.  Nikogo nie zauważyli. Nagle jeden z nich jęknął. Krew trysnęła z jego rozciętej szyi. Padł martwy. Ostatni jaszczur był przerażony. Co było całkiem zrozumiałe, po tym jak niewidzialny łowca wybił jego kompanów. Dostrzegł jednak okrwawione ostrze miecz wampira. Udało mu się sparować sztyletem pierwszy cios. Lecz nie widział drugiego miecza. Po chwili go poczuł w swojej szyi. Drago stał się widzialny i podniósł sztylet jaszczura. Wsunął go do cholewki buta. Stał się nietoperzem i odleciał. Wylądował w obozie sprzymierzeńców, widząc zebranych tam towarzyszy. Wrócił do wampirzej postaci i podszedł do nich.
- Zaczyna brakować ofiar.

(Przemiana w nietoperza, chwilowa niewidzialność, specjalizacja w mieczu III, Klinga Valfden, Ostrze Valfden III)

Biorę, lecz nie zamierzam tym walczyć. Przynajmniej nie teraz:

Nazwa broni: Cienisty ÂŁowca
Ostrość: 12
Wytrzymałość: 10
Typ: jednoręczny
Rodzaj: miecz
Poziom wykonania: IV
Opis: Wykuty z 40 sztuk stali o zasięgu 0,6 metra, ważący 5kg

Nazwa broni: Pocałunek Wampira
Ostrość: 6
Wytrzymałość: 5
Typ: jednoręczny
Rodzaj: sztylet
Poziom wykonania: III
Opis: Wykuty z 30 sztuk żelaza o zasięgu 0,2 metra, ważący 6kg.

Ork poborowy 5466 / 7000
Krasnal poborowy 14446 / 45000
Jaszczuroczłek żołnierz 2310 / 22000
Jaszczuroczłek łucznik 567 / 8000
Krasnal elita 130 / 14000

Offline Devristus Morii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 10462
  • Reputacja: 8339
  • Płeć: Mężczyzna
  • Leniuszek.
    • Karta postaci

Odp: Wojna - Zielone Równiny
« Odpowiedź #543 dnia: 21 Październik 2008, 14:20:20 »
Nagle ktoś krzyknął:
- Panie uważaj.
Jaszczur odwrócił się , a mój korbacz otarł się o zbroję Siltra topiąc i osmalając ją.
- Masz farta i to szczególnego - rzekł Demon.
Jaszczur zaatakował. Odskoczyłem i zblokowałem cios. Odepchnąłem.
Atak.Blok.Odepchnięcie. Pchniecie.Blok. Atak z obrotu. Blok.
Taka wymiana ataków trwała z 15. Miecz Jaszczura z zetknięciem się z moim korbaczem, topił sie, a teraz nie nadawał się do walki.
- Dobry z Ciebie szermierz. Szkoda, ze nie jesteś w mojej armii...
- Mi nie jest szkoda. Jaszczury do godna istnienia rasa, ale mnie z nią nic nie łączy... Na razie...
- Heh... Szkoda, że  muszę cię zabić...

Dev uśmiechnął się odparł: Takie prawa wojny...
Jaszczur wyrzucił stopiony miecz i wyciągnął drugi. Zaczął biec w moją stronę...
Iposh Huxuesha - wypowiedziałem koncentrując się na Siltrze. Nagle ziemia zadrżała, Jaszczur zatrzymał sie zdziwiony i zdezorientowany. Nagle z ziemi wystrzelił korzeń, który unieruchomił Jaszczura.
- Z kim mi przyszło walczyć... Nie dość,ze demon to i mag...
- A mi z kim... Z najlepszym Jaszczurzym żołnierzem.

Korzeń zaczął wracać spowrotem do ziemi. Teleportowałem się przed Silitra i zaatakowałem. Ketofiańczyk zdarzył zmienić tor korbacza. Zamiast trafić w klatkę piersiową , ognisty korbacz przebił lewe  ramię. Jaszczur krzyknął, a lewe ramię opadło bezradnie.Zaatakował. Nie zdążyłem wyjąc korbacza do sparowania. Jaszczurza broń wbiła mi się w udo, ale na szczęście nie przebiła go.
- Zmieniam zdanie.... Nie zabiję cię, bo to by było dla ciebie za dobrze... Zrobię z Ciebie niewolnika - rzekł Dev i wpadł w Szał Bitewny. Momentalnie zaczął rosnąć. Urósł do 12 metrów.
- No i co teraz Jaszczurze.
Tupnąłem wielka nogą. Ziemia zadrgała a ja zrobiłem dziurę w ziemii. Jaszczur pod wpływem drżenia ziemi upadł. Dev zmalał i i zaczął zionąc ogniem. Jaszczur nie spodziewał się tego , więc zaczął uciekać. Gdy Dev skończył zionąć, pod zasłoną ognia zaatakował Silitra. Ten spróbował zblokować, lecz pod naporem siły i rozpędu Demona nie udało mu się to. Korbacz wbił się
- To już koniec, Siltrirze. Przegrałeś. Masz przebite dwa ramiona, jesteś niezdolny do dalszej walki.
- To była dobra walka. Jako król i zwykły Turduszan przyznaję, że jesteś lepszy ode mnie. Dziękuje ci za to. Ta walka i wojna pokazały nam jakim dobrym w walce i magi są Valfdeńczycy. Pokazała nam także jacy jesteśmy słabi w porównaniu z wami.
- Nie jesteście słabym narodem, tylko nie potraficie wykorzystać dobrze tego czego macie. A teraz jak obiecałem nie zabiję cię, a wezmę jako jeńca... Elysh Izysh Izash Arishesh, Xuysh Ilishash

Między mną a z oparzony Siltrem pokazała się nić która zaświeciła na czerwono. Poczułem przypływ Sił witalnych, a Ketofańczuk zaczął słabnąć. Nie chciałem go zabić, ale osłabić, więc przerwałem czar. Silitr jeszcze raz krzyknął i zemdlał z braku sił. Jaszczury widząc porażkę swego władcy i wodza stanęły jak wryte, a najbliższy oddział rzucił się z wyciągniętymi mieczami na Deva. Jeden z nich wsytrzelił do mnie z łuku. Nie zdarzyłem się uchylić, więc 2 strzały wbiły mi się w prawe ramię.
- Za późno pomagacie. W tej walce odniosłem i ja rany.
 Uniosłem Turdunszana i teleportowałem się do namiotu medycznego. W namiocie zauważyłem Sada, Altaira, Gunsesa , Canisa i IsentoRa.
- Witajcie! I ja zakończyłem swój pojedynek sukcesem. Trochę mi go szkoda, ale cóz prawa wojny... Jestem zmęczony fizycznie i mentalnie. Jestem poraniony i w ogóle. Jeśli pozwolicie koledzy to odpocznę.A teraz proszę szanownych medyków o opatrzenie mi ran.
Dev położył Turduszana na wolnym stole, a sam usiadł na stole kolo Altaria. Jego ciało była pokrwawione. Miał kilkanaście ran średnich i poważnych na rękach, nogach i plecach. Jedyne co miał przebite to lewe udo i prawe ramię.
Szata Demona była rozwalona na strzępki.
« Ostatnia zmiana: 21 Październik 2008, 14:41:37 wysłana przez Devristus »

Offline Amonef

  • Myśliwy
  • ***
  • Wiadomości: 261
  • Reputacja: -4
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Wojna - Zielone Równiny
« Odpowiedź #544 dnia: 21 Październik 2008, 14:24:21 »
Vesmir wypoczęty postanowił zaatakować orka nieopodal walczącego z jakimś żołnierzem. Pierwszym atak jaki wykonał  to było cięcie z lewej strony dwoma ostrzami[atak lewostronny miecz Valfden, amatorski] po czym odruchowy blok prawostronny skutecznie przewidziany. Ork był nieco zdziwiony więc wojownik wykorzystał to i zaatakował cięciem prawostronnym w szyję. Ork padł a Vesmir w swym rytuale wbił miecze w głowę i serce.


Ork poborowy 5467 / 7000
Krasnal poborowy 14446 / 45000
Jaszczuroczłek żołnierz 2310 / 22000
Jaszczuroczłek łucznik 567 / 8000
Krasnal elita 130 / 14000

Offline Altair

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 1125
  • Reputacja: 609
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bóg ma nas w opiece
Odp: Wojna - Zielone Równiny
« Odpowiedź #545 dnia: 21 Październik 2008, 14:27:46 »
Ani mi przez myśl Isku nie przeszło, że to ma jakiekolwiek znaczenie i nadal mi nie przechodzi, jak dla mnie to on mógł tu być zanim Marant powstał i nieszczególnie mnie to interesuje, mówię o faktach.

Altair odszedł od ocuconego Sada i rzekł do Canisa:
- A właśnie Canisie, masz jakis pomysł jak cię skleimy kiedy już wrócimy?

Offline Smok Finkregh

  • Kopacz
  • **
  • Wiadomości: 142
  • Reputacja: 0
  • Yzush Ek Aulash Detr Shiqua!
Odp: Wojna - Zielone Równiny
« Odpowiedź #546 dnia: 21 Październik 2008, 14:47:26 »
Fafnir chciał wykorzystać swój nowy miecz, tak więc wyjął go i ruszył na jaszczurego łucznika. Ten przestał ostrzeliwać naszą armią, schował łuk, wyjął sztylet i ruszył na elfa. Jaszczur zamachnął się, chcąc wykonać silny cios sztyletem, lecz Fafnir obiegł jaszczura kilka razy, który próbował uderzyć sztyletem Fafnira. Nagle członek oddziału 251 wykonał swoją Rządzą potężny cios, który rozciął brzuch zdezorientowanego jaszczura.

Ork poborowy 5467 / 7000
Krasnal poborowy 14446 / 45000
Jaszczuroczłek żołnierz 2310 / 22000
Jaszczuroczłek łucznik 568 / 8000
Krasnal elita 130 / 14000


Canis

  • Gość
Odp: Wojna - Zielone Równiny
« Odpowiedź #547 dnia: 21 Październik 2008, 15:42:53 »
- No Altairze, a bo ja tam wiem... skleić już raczej nie ma czego, moja lewa noga do uda i lewe ramię do łokcia zostały całkowicie zniszczone, a sam widzisz, reszta ciała nieciekawa, z pewnością jakieś odzienie albo zbroja mi się przyda by zakryć wygląd, więc coś uszyję... a odnośnie straconych kończyn... nie wiem, zbroja czy nie wiadomo co, co będę w stanie tymczasowo kontrolować, przynajmniej do zostania liszem i nauki... że tak powiem, odtworzenia tej reszty ciała... Oh Devristusie, no nie możemy wyjść z podziwu, z wrażenia, jakie budzi w nas twoja heroiczna wygrana.

Offline Devristus Morii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 10462
  • Reputacja: 8339
  • Płeć: Mężczyzna
  • Leniuszek.
    • Karta postaci

Odp: Wojna - Zielone Równiny
« Odpowiedź #548 dnia: 21 Październik 2008, 15:48:25 »
Khym,Khym.... Ja w moim poście napisałem końcówkę walki ;] z moim przeciwnikiem... odkąd zacząłem z nim walczyć to walczyłem sobie , aż do końca walki, wktóry opisałem...Przecież poematu walki nie będę pisał ;/ I bez uszczypliwością ... I tak życie i ten tydzień jest zjebany na maksa...
--------------------------------------------------------------------------

- ÂŚmieszne Canisie naprawdę... To było, że tak powiem żałosne... Miałem go przynieść jako niewolnika to go przyniosłem... Nie będę go zabijał... Jest ogłuszony, zmęczony jak ja... więc skończ z sarkazmem i ironią jeśli możesz... Sorry, ale teraz muszę się oddać lekarzom...

Offline Sado

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 5477
  • Reputacja: 2172
  • Płeć: Mężczyzna
  • So long, gay boys.
Odp: Wojna - Zielone Równiny
« Odpowiedź #549 dnia: 21 Październik 2008, 15:51:12 »
- Rozumiem, że kiedy już staniesz się liszem, twoje kończyn się odnowią, prawda? Walka z Meanebem, to musiało być coś. Hyaa... ta wojna dobiega końca. Meaneb uwięziony, bądź zabity ,sam nie wiem. Z dowódców został tylko Kon'aran, ciekawe co z tym krasnalem. Zresztą, teraz to tylko kwestia czasu. Zapasy żywnościowa i amunicja wrogów zostały zniszczone, ich główni dowódcy obaleni, a my mamy bodajże przewagę liczebną. To tylko kwestia czasu, zanim wygramy. Moja fajka... gdzie jest moja fajka? - zapytał Sado, grzebiąc w ubraniu. Po chwili wyciągnął fajkę i paczuszkę tytoniu. Nabił ją, zapalił i zaciągnął się, po czym wypuścił piękne kółko dymne w górę. - Hah! Czuję, że poleżę jeszcze parę dni tutaj, ale coś mnie ciągnie na wojnę. Cholera, jak wejdzie tu jakiś chłopak z Oddziału, muszę mu powiedzieć, żeby przyniósł mi miecz i sztylet.

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: Wojna - Zielone Równiny
« Odpowiedź #550 dnia: 21 Październik 2008, 16:11:08 »
Drago stojąc poza namiotem usłyszał słowa Sadusia. Uśmiechnął się podle. Zmienił się w nietoperza i poleciał na pole dogasającej bitwy. Wylądował tam gdzie przedtem walczył. Zaczął rozglądać się za ofiarą. Zauważył chętnego jaszczura, szarżującego na niego ze sztyletem Drago wyciągnął swoje miecze i wykonał blok. Następnie zasypał wroga ciosami, pozbawiając go w końcu życia. Podniósł jego sztylet. Schował miecze i zmienił się w nietoperza. Wrócił do obozu i wszedł do namiotu, w którym obijał się Sado.
- Chyba marzyłeś o takim koziku... - rzekł i rzucił płazem sztylet na brzuch Dracona.

(Przemiana w nietoperza, specjalizacja w mieczu III, Klinga Valfden, Ostrze Valfden III)

Ork poborowy 5467 / 7000
Krasnal poborowy 14447 / 45000
Jaszczuroczłek żołnierz 2310 / 22000
Jaszczuroczłek łucznik 568 / 8000
Krasnal elita 130 / 14000
« Ostatnia zmiana: 21 Październik 2008, 16:36:29 wysłana przez Dragosani »

Offline Mantos

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 2628
  • Reputacja: 294
  • Płeć: Mężczyzna
  • de Freszmejker
    • Karta postaci

Odp: Wojna - Zielone Równiny
« Odpowiedź #551 dnia: 21 Październik 2008, 16:19:58 »
- Kurwa - szepnął pod nosem Mantos, kryjąc się w niewielkim zagłębieniu, które zapewne powstało za sprawą jakiejś maszyny oblężniczej lub maga. Jakieś 200 metrów od niego był oddział jaszczurzych łuczników. Nie mógł się wychylać, by nie być zauważonym. Był między młotem, a kowadłem. Siedział tam i zastanawiał się. Ta bezczynność była najgorsza. Po chwili rozmyślania zdecydował się. Musi uciekać. Wychylił się z wyciągniętym łukiem i strzałą. Jaszczury były już jakieś 130 metrów od niego. Miał szczęście, nie zauważyli go od razu. Napiął cięciwę z całej siły (potężny strzał) i wystrzelił w kierunku łuczników. Jeden z nich padł, zwalając z nóg dwóch kolejnych. Byli trochę zdezorientowani, nie wiedzieli co się stało, skąd dobiegł strzał. Elf wykorzystał to, zaczął biec najszybciej jak potrafił. Uważał by nie przewrócić się o ciała orków, krasnali, i żołnierzy Valfen. Uśmiechnął się sam do siebie. ÂŁucznicy go nie widzieli. Udało się. Nagle, kilka sekund, rozlega się trzy razy odgłos grotu, przebijającego skórę. Zbroja, już tak zniszczona podszas wojny nie wytrzymała. Rozpadła się. Mantos upadł na ziemię z dwoma strzałami wbitymi w jego ciało. Jedna w bok, druga w kolano. Leżał i znów poczuł ból, w prawym ramieniu utkwił grot. Ból był tak wielki, że elf nawet się nie ruszał. Leżał wśród ciał valfeńskich zbrojnych. Strzały wbiły się bardzo głęboko, niemal do samej kości.

Ork poborowy 5467 / 7000
Krasnal poborowy 14447 / 45000
Jaszczuroczłek żołnierz 2310 / 22000
Jaszczuroczłek łucznik 569 / 8000
Krasnal elita 130 / 14000


Offline Boba Fett

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 1566
  • Reputacja: 13
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wolność jest nieśmiertelna
Odp: Wojna - Zielone Równiny
« Odpowiedź #552 dnia: 21 Październik 2008, 16:36:02 »
Już od dłuższego czasu można było stwierdzić, że na polu bitwy jest przeważająca siła krasnoludów i jaszczuroczłeków, orkowie w zasadzie byli już w mniejszości, pozostałościami unicestwianymi teraz bez większych problemów. Valfdeńskich żołnierzy również było coraz mniej - przeważające siły wroga znacznie nadwyrężyły armię króla IsentoRa. Tylne pozycje wroga coraz bardziej przesuwały się ku namiotom sprzymierzonych, wszyscy piechurzy w tym rejonie zostali dosłownie zmasakrowani przez tak licznego przeciwnika, ponadto w tym miejscu jaszczurzy łucznicy mogli zbierać najkrwawsze żniwo.
Kon'Aran, z tego co zdołał zaobserwować Fett, wydawał się niepokonany. Jego zgrabnie wyliczone ruchy ogromnego topora z łatwością przerzedzały grupę valfdeńskich mężczyzn, którzy bezskutecznie próbowali zadać choć jeden cios krasnoludowi. ÂŁowca domyślił się, że jeśli do tej pory żołnierze nie zadali mu żadnych obrażeń, to ich los jest policzony. Zresztą nawet jeśli próbowaliby ratować się ucieczką, wrogi wódz nie puściłby ich z łatwością, a to za sprawą zainteresowanych walką innych krasnoludzkich wojowników, których mógł bez zmrużenia okiem nasłać na uciekinierów. Jak na razie nie zanosiło się, by którykolwiek z nich myślał o odwrocie, lecz już teraz można było zobaczyć na ich twarzach zmęczenie i, co gorsza, zdenerwowanie.
Boba Fett miał jeszcze spory kawałek do przejścia zanim by dotarł do piechurów, którym spróbowałby pomóc w obaleniu tego tyrana. Obawiał się jednak, że jego wysiłek mógłby się okazać nadaremny, bowiem krasnolud bez większych problemów eliminował co chwilę jednego z nich. Warto jednak było zaryzykować, jeśli to miało jakkolwiek wpłynąć na losy tej chaotycznej bitwy. Zaczął przyspieszać. W pewnym momencie w ostatniej chwili udało mu się przeskoczyć nad tarzającymi się po ziemi  krasnoludami, najwyraźniej kłócącymi się o coś. Ta nieuwaga mogła się skończyć kolejną, niepotrzebną potyczką, co znacznie opóźniłoby jego dotarcie do sojuszników. Zaklął. Kolejny skuszony skąpym odzieniem ork nacierał na niego. Nie miał czasu na cackanie się z każdym z osobna; zaczął również biec w jego stronę. W ostatniej chwili, gdy zielonoskory miał wyprowadzić poziome cięcie toporem, Fett odrzucił swój miecz (Klinga Valfden), zdjął łuk (Krycz 3) i wykonał przewrót w przód (Akrobatyka) tuż pod bronią wroga. Ork, który nie spodziewał się takiego zagrania, odwrócił się i już miał ponownie zadać cios, gdy ujrzał, jak łowca naciąga strzałę na cięciwę. Spojrzał w oczy człowieka nie wiedząc, czy atakować, czy spróbować jakoś uniknąć niezręcznej sytuacji. Niezdecydowanie przeciwnika pozwoliło Fettowi oddać inny strzał niż zamierzał. Cięciwa ustawionego poziomo łuku była już na tyle napięta, iż nie pozostawało nic innego, jak puścić strzałę z ogromną siłą (Potężny strzał, zostało 86 strzał). Ork zaskowyczał, złapał strzałę wbitą do połowy jego brzuch i wydał z siebie przeraźliwy ryk. Fett w tym czasie zaczepił łuk na plecach i podbiegł do miejsca, gdzie leżał jego upuszczony miecz. Zręcznie chwycił jego rączkę i wznowił bieg w stronę wodza krasnoludów. Czasu było już naprawdę mało, a im więcej zginęło żołnierzy, tym były mniejsze szanse na pokonanie Kon'Arana...


Ork poborowy 5468 / 7000
Krasnal poborowy 14447 / 45000
Jaszczuroczłek żołnierz 2310 / 22000
Jaszczuroczłek łucznik 569 / 8000
Krasnal elita 130 / 14000

Offline Sado

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 5477
  • Reputacja: 2172
  • Płeć: Mężczyzna
  • So long, gay boys.
Odp: Wojna - Zielone Równiny
« Odpowiedź #553 dnia: 21 Październik 2008, 16:41:31 »
- Dzięki, Drago. - uśmiechnął się Sado, łapiąc sztylet - Teraz tylko muszę znaleźć drugi, porządny miecz i będzie świetnie. Idź Drago i coś ubij! Tylko nie przyłaź mi bez głowy czegoś porządnego - wyszczerzył kły Dracon i zaczął bawić się sztyletem. - Ciekawi mnie... jak Isentor poradził sobie z jego ojczulkiem. Będę musiał z nim pogadać, jak się trochę wyleczy.

Canis

  • Gość
Odp: Wojna - Zielone Równiny
« Odpowiedź #554 dnia: 21 Październik 2008, 16:41:54 »
- Cóż Sado, same od tak pf się nie odtworzą... będę musiał się nauczyć, nabyć zdolność regeneracji swojego ciała... albo od razu będzie to wrodzona cecha, albo z czasem przyjdzie... tego nie wiem... Devristusie... ależ cieszę się, ze go tu przyprowadziłeś i pokonałeś, chwalebny to czyn, to też o tym mówię...

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: Wojna - Zielone Równiny
« Odpowiedź #555 dnia: 21 Październik 2008, 16:54:42 »
"My tu wygrani" pomyślał Gunses. Odwrócił twarz do Anvariunisa, rzekł
- Czy Meaneb nie żyje - zaczął - tego nie wiem. Wiem na pewno, że został pokonany. Wrogie armie cały czas nacierają, ale zapewne nie potrwa to długo... - zamyślił się - Jednak tam, na polu bitwy wciąż trwa walka, wciąż przelewa się krew. Gunses skierował się do jednego ze stołów, spojrzał na leżącego na nim, śpiącego Rahtara. Skierował się do Elronda, siedzącego obok - Co się dzieje z Mantosem. Przydało by się go poszukać...

Offline Isentor

  • Wielki Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 32208
  • Reputacja: 27957
  • Płeć: Mężczyzna
  • Zbyt pokręcony, by żyć. l zbyt rzadki, by umrzeć.
    • Karta postaci

Odp: Wojna - Zielone Równiny
« Odpowiedź #556 dnia: 21 Październik 2008, 17:13:30 »
Podszedłem do prowadzących żwawą dyskusje na temat Meaneba kompanów. Sięgnąłem po kostkę dusz, szybkim ruchem położyłem ją na drewnianym stole, gdzie leżały mapy. Z sześcianu unosił się jeszcze szary, syczący dym. Był jeszcze trochę gorący.
- Meaneb jest w kostce dusz. Inaczej nie można go unicestwić. Nie znamy położenia jego serca.

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: Wojna - Zielone Równiny
« Odpowiedź #557 dnia: 21 Październik 2008, 17:16:48 »
- Jak rozumiem - rzekł Wampir podchodząc do stołu i niespuszczając wzroku z Kostki Dusz - nie wydostanie się z niej?

Offline Isentor

  • Wielki Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 32208
  • Reputacja: 27957
  • Płeć: Mężczyzna
  • Zbyt pokręcony, by żyć. l zbyt rzadki, by umrzeć.
    • Karta postaci

Odp: Wojna - Zielone Równiny
« Odpowiedź #558 dnia: 21 Październik 2008, 17:22:55 »
- Nie ma takiej możliwości.

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: Wojna - Zielone Równiny
« Odpowiedź #559 dnia: 21 Październik 2008, 17:28:59 »
- Coś się kończy - powtórzył Gunses - ... coś się zaczyna. Bez głównodowodzących, wrogie armie są znacznie osłabione. Ale nadal stanowią zagrożenie...

Forum Tawerny Gothic

Odp: Wojna - Zielone Równiny
« Odpowiedź #559 dnia: 21 Październik 2008, 17:28:59 »

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
top