Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wojna z Meanebem - posterunek Atusel
Canis:
Nekromanta zszedł z dachu punktu sanitarnego i wbił kostur przed sobą, rozłożył ramiona przed kosturem po czym wypowiedzi8ał zaklęcia, do których skumulował energię magiczną.
- Iahuxuysh Xuelash Arishesh, Iposh Izilishash Areshisosh, Izanosh Ipash!
- Iahuxuysh Xuelash Arishesh, Iposh Izilishash Areshisosh, Izanosh Ipash!
dwa promienie energii uderzyły w kryształ kostura zwiększając swoją moc dwukrotnie i wyleciały z niego, również jako dwa promienie, z których uformowały się dwa 25 metrowe Kościane Smoki (Magia ÂŚmierci; 3 Poziom Wtajemniczenia; Przyzwanie Kościanego Smoka). Smoki unosiły się ponad naszymi głowami, po uzyskaniu od Canisa rozkazu ataku wrogich jednostek, ruszyły do ataku.
Oba smoki zaatakowały ogry, na nich skupiły swoją uwagę. smoki wylądowały na oddziałach ogrów i zaczęły je szaleńczo atakować. Smoki uderzały ogonami o ziemie by wywoływać wstrząsy i jednocześnie uderzać, niszczyć ogry. Smoki poza tym atakowały głową, chociażby gryząc swoimi potężnymi szczękami oraz uderzając całą głową, poza tym atakowały również swoimi rękami. Trwało to spory okres czasu, w którym zabiły aż 45 ogrów. Smoki wzbiły się w powietrze i przeleciały nad oddziały behemotów, na których chciały dokończyć swój żywot. Smoki zaczęły nurkować w stronę wrogich jednostek, rozpędzały się. Po chwili smoki uderzyły w oddział behemotów niszcząc samych siebie doszczętnie oraz zabijając behemoty. Zginęło tak 16 behemotów.
W tym samym czasie, gdy Smoki siały spustoszenie, Nekromanta wrócił na dach punktu sanitarnego i skumulował energię do zaklęcia Burzy z magii Lindagol.
- Upush Huxuash! - energia przybrała postać świetlistego pocisku, który pomknął w nieboskłon. nagle niebo zasunęło się czarnymi chmurami, zaczął padać gęsty deszcz, a z burzowych chmur zaczęły uderzać pioruny w ziemię. Nekromanta kierował działanie burzy głównie w obszar, gdzie były behemoty. Pioruny uderzały we wrogie jednostki zabijając je oraz znajdujących się blisko nich kompanów. z 17 gromów, które spadły z tej burzy na ziemię, zginęły 32 behemoty.
Po chwili deszcz przestał padać, a niebo ponownie się rozjaśniło.
Canis chwycił w dłonie swój kostur i za pomocą lewitacji (Atrybut: Lewitacja) zaczął szybować nad wrogimi jednostkami, po chwili znalazł odpowiednie miejsce wśród oddziału Guiralonów,będąc w locie użył atrybutu Teleportacji, by się znaleźć dokłądnie w tym miejscu. Miejsce to było odpowiednio oddalone od wrogich jednostek, ze nie zdąża szybko dojść w stronę nekromanty, ale, ze również obszarowe zaklęcie poniesie wielu wrogów. Canis skumulował energię w krysztale, podwajając jego siłę i wypowiedział zaklęcie Krzyku Umarłych (Magia ÂŚmierci)
- Iphuxuyship, Ush Anashhu Gryshiltu! - Energia wypłynęła z kryształu tworząc wokół nekromanty zielonkawą, półprzeźroczystą mgiełkię, która zaczęła się błyskawicznie rozszerzać pochłaniając Guiralonów, którzy zmierzali w stronę Canisa. rozległ się przeraźliwy jęk zabijanych istot. Dzięki temu zaklęciu zginęło 29 Guiralonów.
Canis za pomocą teleportacji wrócił pod budynek punktu sanitarnego, by chwilę odpocząć.
Zabite ogry: 8025 na 10000
Zabite guiralony: 6891 na 7000
Zabite behemoty: 3477 na 5000
Mantos:
Elf wycelował w biegnącego goryla, poruszał się dość szybko, ale przecież Mantos był bardzo dobrym łucznikiem (V poziom) nie stanowiło to dla niego przeszkody. Celował przez 10 sekund w guiralona i wypuścił strzałę, która wbiła się przeciwnikow w głowę. Jego towarzysz trochę zdezorientowany śmiercią kompana, zatrzymał się na chwilę, ale po chwili również padł na ziemię z grotem z brązu w sercu (2 razy celny strzał)
Zabite ogry: 8025 na 10000
Zabite guiralony: 6893 na 7000
Zabite behemoty: 3477 na 5000
Sado:
- Kyaa... może teraz coś silniejszego. - Odparł Sado, trochę sapiąc. Mimo tego, że ćwiczył kondycję i odpoczywał całą noc, zaczynał powoli odczuwać zmęczenie. Wiedział, że pociągnie jedynie parę godzin i znów będzie musiał wracać do punktu sanitarnego. - Tam jest Bahemot.
- Zróbmy tak jak wcześniej. Zwabię go, a ty postarasz się dobić. Lataniem i ucieczką nie zmęczę się tak jak walką. - powiedział do Mantosa, po czym zmierzył w kierunku wielkiego potwora. Chwycił leżący na ziemi miecz poległego żołnierza i rzucił go w bestię. Ta odwróciła się, wyjęła miecz i ruszyła szturmem na Dracona, który wzbijał się w powietrze.
Zabite ogry: 8025 na 10000
Zabite guiralony: 6893 na 7000
Zabite behemoty: 3477 na 5000
Mantos:
Mantos jak zawsze wyjął strzałę i dokładnie wycelował. Trafił biegnącego behmonda w nogę. Bestia przewróciła się poturlała się parą metrów do przodu. Leżał ogłuszony. Elf podbiegł do niego i wbił mu miecz w plecy, dobijając go.
- Choć do karczmy, odpoczniemy chwilę. Nie ma sensu walczyć bez przerwy.
Zabite ogry: 8025 na 10000
Zabite guiralony: 6893 na 7000
Zabite behemoty: 3478 na 5000
Sado:
- Dobrze, wracajmy. Przyjdę tu jeszcze wieczorem. Do tego wezmę jeszcze paru ludzi z armii. - powiedział Dracon, po czym wraz z Mantosem udali się do karczmy.
- Wiesz Mantosie... ta wojna... to dopiero początek. Założę się, że przybędą jeszcze krasnoludy. Nie wiem jak z jaszczurami, ponoć prowadzą wojnę z tymi krasnalami i raczej nie będą chciały z nimi współpracować, jednak nigdy nic nie wiadomo. Pamiętam, w oblężeniu w Elanoi... był mieszaniec, dowódca wojsk. Chciałbym się z nim zmierzyć. A właśnie. Słyszałem, że elfie państwo się zbuntowało. Mam nadzieję, że nie będziemy z tego powodu musieli walczyć ze sobą.
Zabite ogry: 8025 na 10000
Zabite guiralony: 6893 na 7000
Zabite behemoty: 3478 na 5000
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej