Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wojna z Meanebem - posterunek Atusel

<< < (63/84) > >>

Canis:
użyłem lewitacji by wznieść się ponad poziomy wrogich jednostek jakie były blisko mnie, ujrzałem behemoty, przybliżyłem się nieco w przestrzeni powietrznej do nich. kostur miałem na plecach juz to też wysunąłem dłonie przed siebie, skumulowałem energię i wypowiedziałem zaklęcie w stronę jednego z behemotów walczących z żołnierzem naszej armii, a to zaklęcie to Zniewolenie Duszy z Magii Krwi, z 3 Poziomu.
- Xuarishesh Elosh Gresh Arishesh, Ruush Izxuysh! - energia przybrała postać błękitnej mgiełki, która pomknęła w stronę ciała miotającego się behemota, probującego zabić żołnierza naszej armii, który uciekał jego broni. Zaklęcie doszło do ciała behemota i opanowało głowę behemota wyciągając z ciała duszę stworzenia w błękitnej postaci pozwalając mi ją wchłonąć i rozłożyć na energię magiczną uzupełniając moje zapasy energii. Bestia padła bez swojej duszy jak roślinka, wówczas żołnierz zwieńczył jej żywot wbijając swoje ostrze w jej klatkę piersiową, serce. wy lewitowałem na poprzednie dość pozytywne miejsce, bowiem zachowywało spora odległość od wrogów i pozwalało na spokojne czarowanie. Zdjąłem teraz kostur z pleców, wbiłem go w ziemię, rozłożyłem ramiona i skumulowałem energię w obu dłonaich.  wypowiedziałem zaklęcia:
- Iahuxuysh Xuelash Arishesh, Iposh Izilishash Areshisosh, Izanosh Ipash!
- Iahuxuysh Xuelash Arishesh, Iposh Izilishash Areshisosh, Izanosh Ipash!
energie z dłoni uderzyły w kostur, potęgujac się i ponownie się rozdzieliły już poza kryształem. dzięki temu powstały dwa niemalże identyczne pod względem wielkości kościane smoki 25 metrowe.
- Niszczcie wroga, tak wam nakazuję! - powiedziałem do istot, które zaskrzeczały kościami i ruszyły w stronę oddziałów.

Oba smoki razem pomknęły pierw w oddziały ogrów by siać tam swoją siłą i nie mała zwinnością spustoszenie i tak też się stało, smoki zaczęły się miotać w miejscu uderzać swoimi kościanymi ogonami wywołując lekkie wstrząsy przy okazji miażdżąc ogrów. podczas takiego morderczego aktu obu smoków zginęło 39 ogrzych istnień, a to był jedynie początek ich całego aktu zagłady na wrogich jednostkach. smoki doznały lekkiego uszczerbku na sobie. smoki wzleciały pod niebiosa i zaczęły przemieszczać się w kierunku Gurailonów, których było mniej. smoki wylądowały przy Guiralonach i zaczęły wykonywać podobny akt, podobne działanie, co wśród ogarów i przynosiło to podobne skutki. smoki miotały się uderzając ogonami łapami, nawet końcowo skrzydłami by zniszczyć jak najwięcej Gurailonów. Sporo guirlonów zostało tak zniszczonych, ponieważ było ich 19. na koniec smoki wzleciały ponad niebiosa i zaczęły rozpędzać się w kierunku behemotów, by rozbić siebie na behemotowych istnieniach niszcząc je i tak też się stało. Behemoty uderzyły z ogromnym impetem w oddział behemotów zabijając przy tym 9 tych stworzeń.

na koniec dzisiejszego dnia prze teleportowałem się w jedno bezpieczne, oddalone promieniście od stworzeń w postaci behemotów na tyle, by nie zdążyły mnie dopaść, było to miejsce, w którym rozbiły się smoki. behemoty już próbowały biec w moja stronę, w tym momencie miałem juz skumulowaną energię,przesłałem do kostura, który już trzymałem w dłoniach, podwoiłem energię która przysłałem w krysztale i wypowiedziałem zaklęcie Krzyku Umarłych z Magii ÂŚmierci.
- Iphuxuyship, Ush Anashhu Gryshiltu! - wówczas energia przybrała postać zielonkawej, półprzeźroczystej mgiełki, która zaczęła rozchodzić się promieniście od mojego ciała, pochłaniając behemotów i ich niszcząc. behemoty zdążyły dość blisko mnie podejść, to też sporo takich istnień zginęło, a było ich aż 19. Po wykonaniu zaklęcia szybko skoncentrowałem się i prze teleportowałem sie (Atrybut: Teleportacja) do punktu sanitarnego by ponownie odbyć Medytację, mająca na celu wyciszenie wewnętrzne i uzupełnienie energii magicznej, podczas tego... jakby odpoczynku.


Zabite Ogry: 7755/10000                 
Zabite Guiralony: 6762/7000                 
Zabite behemoty: 3454/5000

Eregrin:
Eregrin stał przez chwilę na polu bitwy, patrząc na innych żołnierzy. Po niedługim czasie, postanowił zrobić użytek z miecza. Miał do tego okazję, gdyż pędził na niego ogr. Członek milicji czekał cierpliwie, aż dystans zmniejszy się z 20 metrów do 10. Po paru sekundach, wojownik odskoczył i zaczął krążyć dookoła ogra. Ogr zatrzymał się, nie wiedząc co ma robić. Wymachiwał ślepo maczugą, lecz nie tam, gdzie powinien. Człowiek zadał mu pchnięcie mieczem w bok, które go ciężko zraniło. Bestia ryknęła w dość dziwny sposób. Brzmiało to tak, jak by miała zawołać drugiego ogra. Eregrin walnął go mieczem w nogi, a jego cel padł na ziemię. Wojownik dobił ogra, przebijając jego gardło mieczem. Wojownik spostrzegł, że biegnie na niego drugi ogr. Tym razem, postanowił zastosować inną taktykę. Milicjant biegł tuż na przeciwko niego. Gdy potwór chciał zmiażdżyć go maczugą, Eregrin odskoczył w bok. Gdy ogr uderzył swoją bronią w ziemię, Eregrin pchnął go z całej siły mieczem w bok.Ogr zawył. Człowiek wyciągnął z niego miecz. Potwór zamachnął się maczugą, trafiając Eregrina, który odleciał na trzy metry. Ogr zajmował się raną. Milicjantowi nie stało się nic poważnego. Miał trochę obolały brzuch. Splunął krwią i podniósł się. Chwycił swój miecz, który leżał jeden metr od niego. Biegł na ogra, wbijając mu swój miecz głęboko w plecy. Wojownik wyjął go za jednym zamachem i walnął go poziomo w nogę, zadając lekkie obrażenia. Ogr padł na ziemię, a Eregrin przebił go na wylot mieczem. Cofnął się nieco w pobliże fortu, po czym zaczął upatrywać sobie kolejnego przeciwnika.
Zabite Ogry: 7757/10000                 
Zabite Guiralony: 6762/7000                 
Zabite behemoty: 3454/5000

momo:
Wraz ze świtem, pojawiła się szansa na zwycięstwo. Wrogów było coraz mniej, a dzięki masakrze jaką nasi magowie zgotowali przeciwnikom, żołnierze Valfden podbudowali znacznie swoje morale. Widać było u nich entuzjazm, chęć do walki za Valfden i wiarę w zwycięstwo.
Momo wyjął strzałę i nałożył ją na cienciwę Kryczy, po czym przyjął postawę pomagającą oddać celny strzał. Przez kilka sekund mierzył do walczącego Guiralona, po czym trafieniem w plecy zakończył jego żywot. Elf zauważył dwóch ogrów próbujących zajść od tyłu jednego z żołnierzy. Szybko wydobył z kołczanu dwie strzały, przymierzył i szybko wystrzelił trafiając jednego w bok, drugiego w klatkę piersiową. Oba padły na ziemię.

Zabite Ogry: 7759/10000                 
Zabite Guiralony: 6763/7000                 
Zabite behemoty: 3454/5000

Danielin:
Danielin zobaczył ze słońce wzeszło. Wnet zamienił się w nietoperza i poleciał do karczmy.

Eregrin:
Eregrin, który stał przy bramie głównej oglądając bitwę, zauważył Guiralona, który szukał sobie celu. "Jeśli szuka celu, niech wiem, że ja mam go za cel" - powiedział po cichu milicjant. Z wyciągniętym mieczem biegł z tyłu wielkiego goryla. Guiralon go nie słyszał. Gdy dzieliło już ich mniej więcej 0,5 metra, Eregrin z całej siły pchnął swój miecz w nogę potwora. Bestia ryknęła z bólu, a Eregrin błyskawicznie wyjął miecz z jej nogi. Migiem ponowił cios. Ponownie wyjął broń z nogi goryla i zaczął uciekać. Ranna bestia powoli włóczyła się w stronę Eregrina. Milicjant wiedział, że musi go zajść ponownie od tyłu, jeśli chce wygrać. Sprintem wyminął potwora, zatrzymując się z tyłu niego. Zadał potężny cios w drugą nogę. Guiralon stracił równowagę i ciężko padł na ziemię. Eregrin wbił miecz w brzuch potwora. Gurialon był już martwy. Milicjant cofnął się do bramy fortu, by chwilę ochłonąć.

[Ostrze Valfden 3, Walka bronią jednoręczną, Walka Mieczem - poziom V, Szczęście, Kondycja, Skrytobójstwo]
Zabite Ogry: 7759/10000
Zabite Guiralony: 6764/7000
Zabite behemoty: 3454/5000

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej