Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wojna z Meanebem - posterunek Atusel
Baś-ka:
Rahtar ocknął się dopiero popołudniu. Przez chwilę nie wiedział co się dzieje ale nagle zrozumiał, był w karczmie. Wszystkie trupy wyniesiono ale na ich miejsce przybyło dwukrotnie więcej rannych. Rahtar odzyskał nieco sił przez noc i wyszedł z karczmy rzucając się w wir walki. Wyciągnął kuszę i przeładował ją po czym pobiegł w kierunku zawalonej bramy, jednak zobaczył duży czarny kształ zbliżający się szybko z prawej strony. Obrócił się i przebiegł jeszcze metr po czym wycelował i wystrzelił. Bełt trafił goryla w rękę a on sam zawył z bólu i upadł na ziemię po czym przetoczył się w bok. Rahtar przeładował kuszę i znowu wycelował w goryla, ale jeden z jego kompanów zobaczył Rahtara i ruszył w jego kierunku. Rahtar niczego nie widział i już miał strzelać gdy poczuł silne uderzenie w plecy i poczuł że pazury rozcinają mu skórę i poleciał na plecy. Natychmiast się odwrócił i zobaczył że goryl przygotowywuje się do kolejnego ataku. Nie zastanawiając się ani chwili strzelił mu w głowę. Bełt trafił go poniżej oka i goryl padł na ziemię wywracając oczy do góry. Tymczasem poczuł że goryl z tyłu się podnosi i wyciągnął miecz wycelował dobrze po czym rzucił w niego. Miecz trafił go w podbródek rozcinając wielką mordę. Rahtar wstał przeładował kuszę i dobił dziada zanim ten zdążyłby zrobić cokolwiek. Rahtar rzekł zły:
- By ich szlag trafił, a dopiero co mnie przestał krzyż boleć.
(Wytrzymałość na ból, Hard Ciała, Valfdeńska kusza 3, Walka kuszą IV, Walka mieczem III)
Zabite Ogry: 7759/10000
Zabite Guiralony: 6766/7000
Zabite behemoty: 3454/5000
Doman:
Doman, po dosyć długim odpoczynku, nie czuł już skutków po dostaniu od ogra. Wyszedł z karczmy i zobaczył Guiralona, który odłączył się od reszty. Bez wahania podbiegł do niego. Stwór zaczął machać swymi rękami. Doman na ślepo wykonał potężny cios (Potężny cios). Trafił w rękę małpy, która właśnie chciała go złapać. Guiralon jak gdyby nigdy nic, rzucił się na Domana, który w ostatniej chwili, cudem zrobił unik (szczęście). Milicjant wykorzystując sytuacje, podbiegł blisko stworzenia i wykonał kolejny potężny cios (Potężny cios), który jak zwykle trafił w jego lewe żebro. Małpa zawyła z bólu, lecz po chwili ponownie rzuciła się na Domana. Tym razem z większym skutkiem, gdyż Guiralon zranił Domana w lewą nogę. Wojownik, nie czuł zranionej nogi, mimo tego, wykonał kolejny potężny cios (Potężny cios). Trafił dokładnie w miejsce, w które uderzył poprzednio. Stwór padł na ziemię. Jeszcze się ruszał, kiedy Doman zobaczył ogra, pędzącego na niego. Gdy byli już blisko siebie, Doman rzucił w niego mieczem (walka mieczem III stopień wtajemniczenia). Mimo tego, że milicjant jest w tym kiepski, trafił dokładnie w głowę potwora, który padł na ziemię. Kiedy już chciał wstać, Doman wziął swój miecz i dobił go, po czym obrócił się, by zobaczyć jak z Guiralom, którego przed chwilą powalił. Okazało się, że stwór nie żyje. Mimo rany na nodze, Doman szybko wrócił na swoje miejsce i zaczął szukać kolejnej ofiary (wytrzymałość na ból).
Zabite Ogry: 7760/10000
Zabite Guiralony: 6767/7000
Zabite behemoty: 3454/5000
Canis:
Skończyłem proces medytacji... i z nowym zapasem energii, odnowionym właściwie, ruszyłem do boju. Wszedłem na dach punktu sanitarnego, jeżeli można było to jeszcze nazwać dachem... uniosłem kostur ponad siebie i przyzwałem moc zaklęć Lindagol, dokładnie kumulowałem energię do Gradu piorunów.
- Ishuash Ru, Iaishosh Huusharoshel! - wypowiedziałem zaklęcie i energia w postaci świetlnego pocisku, pomknęła w niebiosa. te po chwili zasunęły się chmurami, a z niebios zaczęły spadać pioruny. Takich gromów było 20. które skupiły się na behemotach. Te stworzenia padły pod bezkresną siłą pioruna, który uderzając w nich dokonywał zniszczenia każdej komórki ciała, całego ciała dokonując swoistego spalenia jakoby ich. zginęło tak dokładnie 22 bowiem zdążyło sie, ze behemoty były bardzo blisko siebie...
zszedłem z dachu na ziemię, właściwie wy lewitowałem (Atrybut: Lewitacja) z dachu na ziemię. wbiłem kostur przed sobą i rozłożyłem dłonie, by ponownie wykonać jednoczesne przyzwanie dwóch istot. skumulowałem sporo energii w górnych kończynach mego ciała i wypowiedziałem zaklęcia Przyzwania Kościanych smoków (magia śmierci):
- Iahuxuysh Xuelash Arishesh, Iposh Izilishash Areshisosh, Izanosh Ipash!
- Iahuxuysh Xuelash Arishesh, Iposh Izilishash Areshisosh, Izanosh Ipash!
z moich rąk w kierunku kryształu osadzonego na kosturze pomknęły dwa promienie energii, które w kosturze spotęgowały swoją siłę i wyszły z kryształu również dzieląc sie na dwoje. Z oparów wytworzonych z energii uformowały się dwa wielkie 25 metrowe bestie, zwane Kościanymi Smokami.
Bestie znały już cel dla którego zostały tutaj przyzwane ze swoich wymiarów, pomknęły na wrogie jednostki, dokładnie ogry.
Smoki wylądowały przy oddziale ogrów i zaczęły wykonywać, tak jak poprzednio, swój swego rodzaju "taniec", podczas którego miotały się niemiłosiernie uderzając ogonami o podłoże miażdżąc, raniąc ogrów, machały kończynami by tylko uderzać i likwidować ogry. Oba smoki razem były potężną siłą siejącą spustoszenie w tych właśnie oddziałach. Smoki zlikwidowały tak 67 ogrów. W końcu smoki zostały unicestwione przez ogry, częściowo również z powodu uszczerbku który ponieśli podczas uderzeń o ziemie raniąc również samych siebie, ogry roztrzaskały w końcu oba smoki.
Przemieściłem sio o kilka kroków i ujrzałem behemota lecącego prosto na mnie. Był on kilka metrów przede mną, a kostur schowany miałem już na plecach. szybko wyciągnąłem dłoń przed siebie i wypowiedziałem zaklęcie Dotyku ÂŚmierci z Magii krwi w skrótowej formie, by zaoszczędzić czas.
- RQII! - energia wyszła z dłoni formując fioletowo zielony pocisk, który uderzył prosto w klatkę piersiową. behemot zwolnił drastycznie, puścił swoją broń i padł na kolana, zachwiał sie i padł przede mną.
Zabite Ogry: 7827/10000
Zabite Guiralony: 6767/7000
Zabite behemoty: 3455/5000
Doman:
Doman wreszcie znalazł cel. Był to ranny ogr.
- Taki kaleka jak ja, nie może ryzykować - mruknął sam do siebie.
Mimo zranionej nogi, szybko podbiegł do swego celu. Ogr zaczął machać swą bronią. Milicjant poczekał na moment, kiedy broń ta, będzie w bezpiecznej odległości i wykonał pchnięcie (Pchnięcie). Trafił w brzuch rannej bestii, która przeraźliwie zawyła, po czym zaczęła chaotycznie atakować Domana. Wojownik nie miał dobrej pozycji do ataku, tak więc rzucił swym mieczem (walka mieczem III stopień wtajemniczenia) w bestie. Mimo tego, że bardzo kiepsko rzuca mieczem, to trafił w szyję ogra, który padł na ziemię bez ruchu (szczęście).
Zabite Ogry: 7828/10000
Zabite Guiralony: 6767/7000
Zabite behemoty: 3455/5000
Dragosani:
Drago latał nad polem bitwy. Wylądował na ziemi i wrócił do normalnej postaci. Dość tego lenistwa - pomyślał i używając wrodzonych zdolności stał się niewidzialny. Wyciągnął miecze i biegiem ruszył w stronę wypatrzonej dwójki ogrów. W biegu wyskoczył i wyciągając miecze trafił je w łby. Bestie nie dostrzegając niewidzialnego wampira, padły na miejscu. Drago od razu rzucił się w stronę kolejnego ogra. Zwinnym unikiem ocalił się przed uderzeniem maczugą i szybkimi ciosami wbił miecze w brzuch ofiary. Ogr padł na kolana, lecz jeszcze żył. Wampir dobił go ścięciem głowy. Schował miecze i zmienił się w nietoperza, by uniknąć ewentualnego ataku. Natychmiast dostrzegł kolejną ofiarę. Guiralona. Nietoperz podleciał do małpy i nie zauważony przez wielką bestie wylądował za jego plecami. Wrócił do wampirzej formy i wyciągnął oba miecze. Ciął w ścięgna na nogach potwora, na co stwór reagował głośnym rykiem i upadkiem na kolana. Drago wypuścił z dłoni amatorski miecz i wskoczył na grzbiet bestii. Asekurując się wolną dłonią doszedł do karku goryla i silnym pchnięciem wbił Ostrze Valfden w krtań przeciwnika. Bestia skonała charcząc i dławiąc się własną krwią. Wampir przywarł do jej rany i skosztował życiodajnego, szkarłatnego płynu. Następnie odskoczył od niej, podniósł wypuszczony miecz i wracając do formy nietoperza wzniósł się w powietrze.
(Przemiana w nietoperza, chwilowa niewidzialność, akrobatyka, specjalizacja w mieczu III, amatorski miecz jednoręczny, Ostrze Valfden III)
___________
Zabite Ogry: 7831/10000
Zabite Guiralony: 6768/7000
Zabite behemoty: 3455/5000
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej