Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wojna z Meanebem - posterunek Atusel

<< < (60/84) > >>

Anv:
Anvarunis zmieniony w nietoperza zaczął krążyć nad oddziałami wroga aby upatrzyć sobie jakiś cel. W pewnym momencie ujrzał Ogra oddalonego jakieś kilka metrów od swojej armii. Wampir postanowił to wykorzystać. Zaczął pikować w dół. Gdy już wylądował po cichu tuż za ogrem przemienił sie w swoją postać. Szybko wykonał atak (poteżny cios) aby bestia nie zdążyła go zaatakować. Mimo to ogr wciąż żył. Wampir więc szybko znów zaatakował (Pchnięcie), zaraz po ataku stwór odepchnięty uderzeniem potknął sie o kamień. Anvarunis musiał skorzystać z okazji i przystawił do szyi ogra ostrze miecza. trzymając miecz w lewej dłoni uderzył prawą w rękojeść od spodu tak aby klinga wbiła sie w Potwora (pchnięcie). Bestia chwilę jeszcze próbowała walczyć lecz nagły wyciek krwi spowodował jej śmierć
Walka mieczem V

Zabite Ogry: 7659/10000                    
Zabite Guiralony: 6708/7000                    
Zabite behemoty: 3419/5000            

Czaroxxx:
Po wypiciu dużego kufla piwa i zjedzeniu kawałku pieczonego mięsa Kyras z powrotem ruszę w kierunku pola bitwy. Na jego drodze staną behemoth. Wojownik przygotował się do obrony chociaż wiedział, że to daremne bo najprostszy cios bestii zdruzgocze go i uśmierci na miejscu. Nie mógł dać się trafić. Behemoth zaryczał donośnie i machnął pięścią z góry, Kyrasowi ledwie udało mu się od turlanie od ciosu bestii. Szybko podniósł się i zaatakował jeszcze chwilę leżącą na ziemi łapę, miecz wbił się w potwora jednak nie zrobiło to na nim większego znaczenia. Zranioną ręką odepchnął wojownika na szczęście odepchnięcie nie było na tyle mocne by cokolwiek mu zrobić, jednakoż go przewrócił zwalając go na niekorzytną pozycję. Potwór znowu przymierzał się do ataku jednak tym razem przeszkodziło mu 3 żołnierzy którzy zabiegli potwora od tyłu. Wszyscy razem zaczęli ranić jego nogi. Ciosy były celne ale to było za mało by powalić przeciwnika, który wpadł w jeszcze większy szał, wziął jednego z żołnierzy i rzucił nim w dwóch pozostałych po czym ich zdeptał jak wielkie insekty. Po uśmierceniu rycerzy, odwrócił się z powrotem do Kyrasa który już czekał. -Nie mogę uciec, obiecałem. - Pomyślał w duchu. -Będę walczył... i... i zwyciężę! - Krzyknął z całych sił i przygotował się do staracia Goliata z Dawidem.

(Kondycja, Walka Mieczem III, Claymore Valfden 3)


Zabite Ogry: 7659/10000                   
Zabite Guiralony: 6708/7000                   
Zabite behemoty: 3419/5000         

Mantos:
Mantos wyszedł poza umocnienia, wśród wrogich wojs było widać coraz mniejszą chęć walki. Nagle zauważył że w jego stronę biegły dwa guirlony. Chwycił swój łuk i naciągnął na cięciwę 3 strzały. Pierwsze dwie trafiły w nogę jednego z gorylów. Zatrzymał się i przewrócił na ziemię, trzecia poleciała w stronę klatki piersiowej drugiego. Odbiła się tylko. Mantos wziął swój miecz i rzucił w bestię, która jeszcze była na nogach. Ostrze wbiło mu się w szyję. Upadł na ziemię i zdechł. Zakonnik wziął swój oręż i podbiegł go leżącego guiralona. Chciał go dobić, ale oberwał jedną z czterech rąk. Upadł na ziemię, przez chwilę nie wiedział co się stało wtem ujrzał że goryl rzucił się na niego. Mantos przeturlał się w bok unikając pewnej śmierci. Zaatakował mieczem przeciwnika w nogę, po zabił go wbijając mu ostrzę w plecy.

Zabite Ogry: 7659/10000                   
Zabite Guiralony: 6710/7000                   
Zabite behemoty: 3419/5000

Baś-ka:
Rahtar pobiegł za Aerandirem i wszedł do karczmy w której było tak wielu umierających i rannych żołnierzy że nie można było prawie nigdzie postawić stopy. Rahtar stanął przy wejściu i załadował kuszę. Wszędzie wokoło walały się trupy w każdym miejscu trwała walka między behemotami miażdżącymi domy, ogrami oraz czterorękimi gorylami z pustynnymi zabójcami i żołnierzami Valfden. W tej ciżbie ciężko było dostrzec cokolwiek więc Rahtar miał problem ze wzrokiem. Jednak zmęczony już trzecim z kolei dniem walki, wszedł do karczmy siadnął przy stoliku i zjadł w ciągu chwili cztery kurczaki wypił dwie butelki wody po czym położył się w kącię obolały ze swoimi trofeami i natychmiast usnął.

Zabite Ogry: 7659/10000                         
Zabite Guiralony: 6710/7000                         
Zabite behemoty: 3419/5000       

Elrond Ñoldor:
Elf po udanym zdetonowaniu kamieni wzniósł się w powietrze. Przeleciał za linię walki i znalazł się na otwartej przestrzeni gdzie nie było nikogo.
-Izqielosh Huxuesh Arishesh, Ruhuxuesh Elilash (Stworzenie drzewca) - wyskandował. Ziemia przed nim zazieleniła się i zaczęło z niej wychodzić dwudziestometrowe drzewo ludzkiej postury. Odpoczał i wyskandował zaklęcie ponownie. Drugi drzewiec stanął przed nim. Trzeci raz wymówił inkantację zaklęcia. I trzy drzewce stały przed nim. Odpoczął. Parę głębokich wdechów. Po parunastu minutach stało przed nim sześć drzewców gotowych do walki.
[/i]- Atakujcie...[/i] -wyszeptał i wzbił się w powietrze.
Drzewce zaczęły się rozpędzać. Tworząc klin wbiły się w armię orgów. Ciała latały, słychać było wrzask zabijanych (od szarży padło 36 orgów. Drzewce zaczęły niszczyć wszystko co napotkały na swej drodze. Paru złapało orgów i używając ich jak maczug, torowali sobie drogę na przód (bilans - 56 padniętych orgów). Nastąpiły krzyki i grupa behemotów ruszyła z odsieczą by pomóc orgom. Elf świsną w powietrzu.
- Uciekać, na otwarty teren - wykrzyczał. Drzewce wykonały rozkaz zostawiając wrogą armię...
Elf wzniósł się dwieście metrów w powietrze by obserwować bitwę i odpocząć...


Zabite Ogry: 7715/10000                  
Zabite Guiralony: 6710/7000                  
Zabite behemoty: 3419/5000

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej