Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wojna z Meanebem - posterunek Atusel
user no. 11627:
Nilstem zauważył dwa ogry walczące z grupką żołnierzy. Chwycił za miecz (Claymore Valfden 3) i pobiegł w ich kierunku. Gdy był już dostatecznie blisko ustawił miecz w odpowiedniej pozycji i z całej siły wbił go w plecy jednej z bestii (Pchnięcie). Ta podniosła swe łapy w górę i wydając z siebie przeraźliwy jęk runęła na ziemię.
- No! Kolejne bydle załatwione!
Nilsem właśnie wyciągał swą broń z ciała martwego ogra, gdy nagle coś go bardzo mocno uderzyło w plecy. Wojownika odrzuciło na ok. 1,5 metra po czym na chwilę stracił przytomność. Nagle ktoś zaczął go szarpać za rękę:
- Ej ty! ÂŻyjesz?!
Nilstem z trudem otworzył oczy i po chwili wstał (Hard ciała). Okazało się, że jest przy nim jeden z żołnierzy walczących z ogrami.
- Tak, jeszcze jakoś żyję, choć nie wiem co się stało.
- Ha! Masz dużo szczęścia chłopcze, uderzył cię ogr! Na szczęście byliśmy w pobliżu i go zabiliśmy, bo inaczej ciężko by z tobą było...
Nilstem rozejrzał się dookoła, jeszcze trochę kręciło mu się w głowie. Złapał się za lewe ramie gdy nagle poczuł, że leci mu z niego krew. Na szczęście rana nie była na tyle duża aby uniemożliwić mu dalszą walkę. Wojownik zaciskając zęby ruszył w kierunku kolejnej grupki przeciwnika.
Zabite Ogry: 7610/10000
Zabite Guiralony: 6702/7000
Zabite behemoty: 3400/5000
Grison:
- Ty też momo- powiedział Grison w kierunku przyjaciela po czym kiwnął głową do brata i wyszedł z punktu sanitarnego. Na zewnątrz Drakon wziął głęboki wdech po czym rozłożył skrzydła i wzbił się w górę. Wojownik leciał nad polem walki obserwując niebywałą rzeź mającą miejsce pod jego stopami. Niekiedy widział nawet żołnierzy dosłownie rozrywanych przez Guiralony. W pewnym momencie Grison spostrzegł ogra wbiegającego za pierwszą linię naszych wojsk przez lukę w już prawie niewidocznym szyku. Drakon czym prędzej wylądował kilkanaście metrów przed wysokim monstrem uzbrojonym w drewnianą maczugę. Potwór dosyć szybko zauważył Grisa toteż zaczął od razu biec w jego stronę. Drakon wyjął w tym czasie swoja broń - Claymore Valfden 3. Nie minęło 10 sekund, a potwór był już przed Czarnym... Org wziął potężny zamach chcąc uderzyć w lewe ramię Grisona. Wojownik schylił się lekko i odskoczył momentalnie do tyłu używając wyuczonej akrobatyki. Zaraz to org zrobił krok w przód i odbił tym razem prawo korzystając z siły bezwładności, którą to maczuga nabrała podczas pierwszej próby uderzenia. Grison ponownie używając akrobatyki odskoczył. Zaraz to jednak zrobił zdecydowany krok w przód i uderzył klasycznie z impetem w broń ogra z prawej strony. Następnie zrobił kolejny krok i uderzył z lewej tak jak to poprzednio zrobił jego przeciwnik. Ogr nieco zdziwiony zawziętością przeciwnika poniósł maczugę w górę którą zamierzał upuścić wprost na Grisona. Drakon jednak zrobił krok w przód i pchnięciem umieścił miecz głęboko w lewym udzie stwora. Ogr zaryczał z bólu upuszczając maczugę. Zaś Grison zapierając się nogą wyciągnął miecz z nogi potwora po czym wykonał pół obrót i wykorzystując nabyte uderzenie klasyczne sieknął mocno w prawe udo stwora. Ogr padł na kolana zmuszając Grisona do ponownego użycia akrobatyki i odskoku w tył. Upadek na kolana sprawił ogrowi ogromny ból toteż bestia zaryczała przeraźliwie. Grison spojżał przez chwilę w tępe oczy stwora po czym jednym cięciem skrócił go o głowę.
Następnie były łowca nagród popatrzył dookoła czy aby nikt nie chce podobnie postąpić z nim. Nie widząc biegnących na niego wrogów Grison spojrzał w niebo w oczekiwaniu na brata.
(Uderzenie klasyczne, Pchnięcie, Kondycja, Akrobatyka)
Zabite Ogry: 7611/10000
Zabite Guiralony: 6702/7000
Zabite behemoty: 3400/5000
Danielin:
Danielin zobaczył że słońce zaszło, więc ruszył do boju. Wyciągnął miecz i zaczął atakować najbliższego ogra. Po chwili ten padł. Danielin rzucił się na następnego i go zabił. Po chwili spróbował jego krwi, i powiedział
- Dobre!!!
Bela:
Bela wyleciał przez drzwi i wzniósł się wysoko w powietrze by przeprowadzić "rekonesans" - armia wroga była zdziesiątkowana, jednak wciąż dużo bestii biegało po polu bitwy z rządzą krwi wymalowaną na twarzach.. Bela zobaczył jak momo przemyka między walczącymi na tyły, dracon poleciał więc w tamtym kierunku:
- Pora zacząć się trzymać razem, nigdy nie wiadomo kiedy będziemy potrzebować pomocy kompana więc lepiej mieć się w zasięgu wzroku.. Będę tu w pobliżu, Grison jak sądzę też. - powiedział czarny i z mieczem w gotowości ruszył na spotkanie z ogrem, który też szedł w jego stronę nabierając powoli prędkości. Ogr wzniósł pałkę i wymierzył cios, który czarny zablokował odginając miecz ku ziemi [blok bronią dwuręczną], co spowodowało ześlizgnięcie się ogrowego "oręża" ku podłożu. Bela kopnął mocno w przedramię ogra, czego wynikiem była odlatująca na 3 metry laga. Zdezorientowany ogr nie wiedząc co czynić po utracie oręża ruszył na walkę mano-e-mano, co było kiepskim pomysłem zważając na to, iż jego przeciwnik w dalszym ciągu był uzbrojony. Ogr przyjął na siebie 2 ciosy mieczem próbując zasłaniać się rękami, jednak prostopadłego pchnięcia w brzuch nie był w stanie powstrzymać. W ten sposób bestia dokonała swojego żywota.
Zabite Ogry: 7612/10000
Zabite Guiralony: 6702/7000
Zabite behemoty: 3400/5000
Canis:
- Spokojnie spokojnie. - Powiedziałem z dziwną miną do Isentora oddalając się nieco. Po czym użyłem Teleportacji i wróciłem do walczących oddziałów.
Pojawiłem się w ogniu walki. Wiedziałem, że moja Aura lisza już opadła, więc zacząłem od wytworzenia właśnie jej.
- Ashush Huash, Grish Izxuash! - energia przepłynęła do kryształu potęgując się i wypłynęła z kryształu i otoczyło moje ciało tworząc wokół mnie Aurę Lisza (Magia ÂŚmierci). Ponownie uniosłem Kostur, przelałem do niego część swojej energii magicznej potęgując ją i wypowiedziałem ponownie zaklęcie lecz tym razem Przyzwania Kościanego Smoka:
- Iahuxuysh Xuelash Arishesh, Iposh Izilishash Areshisosh, Izanosh Ipash! - Energia wydobyła się z kryształu tworząc nade mną wielkiego, 25 metrowego smoka.
Smok na mój rozkaz wylądował wśród ogrów. zaczął szaleńczo się wić i wiercić.atakował kolejno ogonem rozrzucając ogry na wszystkie strony zabijając przy tym poniektóre, pozbył się tak 19 ogrów. Po czym wzleciał i chwycił w swoje szpony jednego ogra, z którym wzleciał wysoko i zrzucił go ponownie na oddział ogrów, ogr spadł an ziemię z impetem przy tym zabijając siebie i ogra na którego spadł (smok zabił 21 ogrów łącznie). Kościany smok zaczął pędzić w oddział behemotów. dążył do tego, aby rozbić się na behemotach i je przy tym częściowo zniszczyć i tak też się stało. Kościany smok uderzył w oddział behemotów zabijając przy tym 7 z nich i przy tym sam siebie zniszczył doszczętnie.
W tym samym czasie gdy smok wykonywał moje rozkazy sam wykonałem kolejne zaklęcie, bowiem jeden behemot biegł w moją stronę. skumulowałem energię do rzucenia zaklęcia Zew Beliara, by zabić tego behemota.
- Xueshel, Upeshgr Ishash Huash! - energia podwojona w krysztale przybrała postać czaszki, którą spowijają czarne opary. Pocisk powędrował błyskawicznie w behemota i przy uderzeniu ciało behemota, 10 metrowego stworzenia, spowiła czarna zasłona, a po chwili behemot z niemalże doszczętnie zniszczoną górną połową ciała padł na ziemię martwy.
Na koniec przemieściłem się nieco wprzód wrogiego oddziału by ponownie wykonać zaklęcie Krzyk Umarłych, by zniszczyć częściowo kolejne behemoty. Podczas teleportacji zachowałem odpowiednią odległość od wrogich istnień, by podczas wykonywania zaklęcia mnie żadne stworzenie nie dopadło. skumulowałem energię w dłoniach, którą przesłałem do kryształu i została ona podwojona.
- Iphuxuyship, Ush Anashhu Gryshiltu! - energia przybrała postać zielonkawej fali wokół mego ciała, która zaczęła rozrastać promieniście ode mnie w jego centrum pochłaniając przy tym istnienia behemotów. Pochłonęło 7 istnień w sobie. Sam prze teleportowałem się (Atrybut: teleportacja) w bezpieczne miejsce między nasze oddziały.
Zabite Ogry: 7633/10000
Zabite Guiralony: 6702/7000
Zabite behemoty: 3415/5000
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej