Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wojna z Meanebem - posterunek Atusel
Eregrin:
Do pitbula sobie tak krzycz. :P
Eregrin podbiegł do ogra z prawej strony. Ogr biegł tuż przed Eregrinem, toteż nie wiedział, że ktoś za nim biegnie. Wojownik dobiegł na odległość pół metra od ogra, z całej siły pchając miecz w jego plecy. Jako, iż w biegu Eregrin nie mógł go zbyt walnąć, zadał mu średnie obrażenia. Ogr ryknął, po czym ślepo uderzył z całej siły maczugą za siebie. Jako, iż nie widział wojownika, walnął w ziemie. Eregrin lekko podbiegł i zadał mu pchnięcie w nogę. Ogr stracił równowagę i przewrócił się na ziemię. Ostatnim ciosem lekko trafił Eregrina w rękę. Wojownik jednak nie poczuł zbyt wiele, gdyż osłaniała go zbroja, miał umiejętność wytrzymałości na ból i hard ciała. Milicjant przebił brzuch ogra mieczem, uśmiercając bestie. Zobaczył Domana, który właśnie zaczął walczyć z drugim ogrem. Nie tracąc czasu, pobiegł na pomoc przyjacielowi.
Zabite Ogry: 2602
Zabite Guiralony: 1359
Zabite behemoty: 339
Baś-ka:
Rahtar wszedł na bramę po czym zobaczył wielką dziesięciometrową masę cielska pędzącą na bramę i ścigającą grupę żołnierzy. Rahtar prawie machinalnie przeładował kuszę (Walka kuszą IV, Valfdeńska kusza 3) i wycelował w behemota celując w głowę. Jednak bełt mimo że trafił w głowę i wbił mu się głęboko nie zadał mu prawie żadnych ran, tylko jeszcze bardziej go rozwścieczył. Behemot dorwał w końcu grupę żołnierzy i ich rozgniótł jednak prędkość z jaką biegł nie pozowliła mu wyhamować i Rahtar usłyszał okropny łoskot i poczuł że spada, spada pośród walącego się muru drewnianego. Wszędzie wokół latały deski i drzazgi. Rahtar jednak nie upadł na plecy (szczęście) tylko wyleciał w powietrze na jakieś 3 metry i spadł z wielkim łoskotem na ziemię.Cały obolały powoli dochodząc do siebie otworzył oczy. Zdał sobie sprawę że w miejscu gdzie jeszcze przed chwilą stała brama, stoi masa gruzów z bramy a pod nimi leży ogromne cielsko behemota. Rahtar wciąż leżąc podpierając się na łokciach zobaczył ze zgrozą ze behemot podniósł się i zaczął się rozglądać oszołomiony. Całe jego cielsko było poranione i miał setki drzazg powbijanych w róznych miejscach ciała w tym w oku. Rahtar dostrzegł w tym szansę i przeładował kuszę, kucając i wystrzelił. Ziemia zadrżała bo behemot dostał w drugie oko i stracił wzork więc teraz ryczał z bólu wymachując wszędzie swoimi łapami. Zgniótł kilku łuczników na palisadzie i teraz Rahtar zauważył że jego nozdrza się poruszają, widocznie wyczuwał przeciwników węchem. Rahtar zrozpaczony odbiegł na kilkanaście metrów i załadował kuszę naciągając cięciwę przez 10 sekund (Potężny strzał) i ryknął z całą siłą:
- Tutaj gnido!! - na co behemot odwrócił się nasłuchując skąd się wziął ten krzyk przebijający się przez zgiełk bitewny. Rahtar wycelował tym razem dobrze celując w jego lekko otwarte zdumione usta i wystrzelił z dużą siłą bełt. Bełt posłany z mistrzowską celnością trafił tam gdzie miał trafić wpadł mu przez usta i wbił się w podniebienie o czym najlepiej świadczył jego ryk,jednak gdy behemot zaczął ryczeć bełt wbił mu się jeszcze bardziej w podniebienie. Rahtar miał czas. Ponownie naładował kuszę naciągając cięciwę przez 10 sekund, chociaż tym razem nieco się zmęczył. Bełt poleciał znowu w kierunku głowy i tym razem trafił nos który przebił i z którego buchnęła krew zalewając wszystko wokoło. Behemot padł na ziemię łapiąc się za nos i w tej chwili Rahtar który przeładował znowu kuszę dobił go strzałem w głowę, po czym wydał okrzyk zachwytu.
Zabite Ogry: 2602
Zabite Guiralony: 1359
Zabite behemoty: 340
Elrond Ñoldor:
Elf skoncentrował się na jednym z kryształów (koncentracja). Ten drgną i po chwili niebezpiecznie opadał i podnosił w powietrzu. Lewą ręką dotknął skroni koncentrując myśli i kryształ zaczął szybować w kierunku armii wroga. Na prawo od uderzenia Canisa.
- Iaishosh Huushar, Ipush Grish Izqiysh - wykrzyczał, a gdy piorun kulisty był już w połowie drogi do kryształu, ponownie wyskandował zaklęcie. - Ishuoshan - w momencie gdy piorun kulisty dopadł kryształ, z nieba dało usłyszeć się grzmot i kryształ przeszył piorun. Kryształ wybuchnął tworząc potężną falę uderzeniową, która zabijała wrogie jednostki...
// powielam prośbę Canisa ;]
Foltest:
Foltest obudził się w karczmie, podniósł głowę, rozejrzał i po chwili głowa samowolnie mu opadła. Obrócił się w jedną stronę, ujrzał łuk, a obok niego leżący kołczan, obrócił się w drugą stronę i nie ujrzałem jednak swojego miecza, podniósł się jeszcze raz i spytał: -Gdzie jest mój miecz ??... - po tych słowach z powrotem opadł na podłogę z okropnym bólem. Poczuł woń krwi, która leżała niedaleko, leżącego wampira, zaczął macać podłogę w nadziei że znajdzie naczynie z krwią, szukał moment i znalazł naczynie przybliżył do siebie i woń krwi nasiliła, przyłożył naczynie do ust i pociągnął łyka, poczuł że odzyskuje stopniowo czucie w szyi. Wypił całą krew z naczynia i spróbował się podnieść, wstał trochę jednak opadł na podłogę. Jeszcze raz spróbował się podnieść, udało mu się wstać, jednak ból mu nie pozwolił, i opadł na krzesło, które stało niedaleko okna, wyjrzał przez okno, i pomyślał: Jeszcze widno, słońce mi nie pozwoli, może do zachodu uda mi się odzyskać siły. Więcej razy nie wykonam takiej akcji, bez odpowiedniej taktyki. Czuję się słaby... Foltest zasnął na krześle...
Pawel Najemnik z Farmy:
Pavulon po małym otrzeźwieniu wrócił do walki. Wziąłem topór Kahr-Tok który "pożyczyłem" od orka. Pora na coś zapolować. O, jesteś. - Pavulon użył ataku Celny strzał i trafił Guiralona w głowę. Dokończył jego żywot odcinając mu głowę.
Zabite Ogry: 2602
Zabite Guiralony: 1360
Zabite behemoty: 340
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej