Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat
Czy boisz się śmierci??
Selena:
Nie boje sie, podchodze do tego mniej więcej tak- że póki jestem to mnie ona nie dotyczy ;) coś z filozofii ;) hehe ale hmm mysle,że wazne żeby wykorzystac zycie jak najpełniej i najlepiej a co będzie później cóż przekonamy się.
Boba Fett:
Dla mnie śmierć jest czymś normalnym, co wreszcie będzie musiało nastąpić. Mój sposób i podejście do życia nauczyło mnie, iż muszę martwić się tylko i wyłącznie o najbliższą przyszłość, a nie o to, co ze mną będzie za 60 lat. Szczerze mówiąc nawet mnie jakoś nie ciągnie do tego, by się tego wieku dorobić, Spokojnie mógłbym pożyć do pięćdziesiątki, a potem zasłużenie opuścić padół ziemski. W jaki sposób? Ano, może w wieku 50 lat nie dałoby rady jako tako umrzeć na ,,polu chwały", lecz jednakże jeśli miałbym zginąć, to tylko jako żołnierz - dlatego też aktualnie wszystkie moje wysiłki idą w kierunku wojska i tego zainteresowania (np. ASG (bardziej styl para-militarny, niżby zwykłe rzucanie g*wnem w pole (czy. zwykłe strzelanki))).
Ogółem mówiąc nie przejmuję się faktem, że mogę umrzeć. Jak na razie korzystam z życia, staram się jak najlepiej je spędzać.
Ana:
Jeżeli o mnie chodzi to śmierć jest czymś naturalnym,nie da się i prawdopodobnie nie będzie się dało w najbliższym czasie jej przezwyciężyć i wydłużyć sobie życie. Jak narazie to o śmierci nie myślę,aczkolwiek mam 18 lat i nie spieszy mi się do grobu,śmierci się nie boję,ponieważ wierzę że jest to tylko przejście z jednego świata do świata innego,dziwniejszego a może i nawet lepszego od ówczesnego w którym żyjemy. Z tego co wiem z internetu ludzie,którzy przeżyli śmierć kliniczną mówią o światełku w tzw tunelu i o kimś kto ich zatrzymuje by wrócili na ziemię i poprawili swoje błędy inni mówią o czymś bardzo wspaniałym tak wspaniałym że nie do opisania więc nie ma się czego bać. Jednak na śmierć jeszcze czas nie przyszedł i o tym na razie nie myślę.
Anv:
Hmm, ja śmierci się nie boję. Wiem że kiedyś nadejdzie, ale nie odczuwam jakiegoś większego strachu przed końcem mych dni. Nie wiem co będzie potem, co do twierdzeń religijnych na temat życia pośmiertnego mam raczej sceptyczne zdania. Umrę to umrę. Byleby bez większych bólów, nie chciałbym być uzależniony na starość od jakiejś maszyny. Gdybym miał umrzeć teraz, hmm pewnie ni bał bym się, byłoby mi tylko żal że to już koniec.
Saschy:
W moim przypadku jest to dwojakie. Z jednej strony panicznie się boje,a z drugiej to chciałbym już umrzeć(lekka depresja...). Jedynie czego się boje w śmierci to ból... No bo gdybym dostał np. kulkę w płuca czy gdzieś tam, to bym tak leżał i wykrwawiał się na śmierć :\ Czy po śmierci jest życie? Sam nie wiem. Ale wydaje mi się że gdy człowiek umiera przestaje pracować mózg więc moje myśli i moja psychika się automatycznie wyłącza... W tedy to już nic nie myślę i nic nie czuje. Jestem nigdzie i już mnie niema. Nic też nie widzę i nie pojmuję. Wydaje mi się że po prostu w cale nie wędruje ani do nieba ani do piekła ani do "nigdzie", po prosu znikam raz na zawsze i już. To smutne ale... prawdziwe!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej