Tereny Valfden > Dział Wypraw
Problemy w Elanoi
Mantos:
Strażnicy uważnie przyglądali się Moreanowi. Kiedy był blisko, spojrzeli na jego ramię.
- Intruz - mruknął jeden z nich.
Była to dwójka obleśnych elfów, uzbrojonych w halabardy i w stalowych zbrojach. Natychmiast rzucili się na zakonnika. I pojmali go. Ucieczka była niemożliwa.
- Zobacz Teras, odważny się znalazł. Zabłądziłeś człowieczku? - zwrócił się do Moreana
Lucas Paladin:
Morean starał się nie opierać. Rzekł do strażnika:
- Nie, myślę, że dobrze dotarłem. To wy planujecie rewolucję w Leyanoi? Pewnie tak. ÂŚwietnie, zawsze planowałem wykurzyć stamtąd nieproszonych gości. Szkoda, że IsentoR nie zrobił z nimi porządku podczas ataku jaszczuroludzi. Mówiąc ogólnie, chciałbym się do was przyłączyć. Jakie są wasze plany, gdyż z chęcią będą w nich uczestniczył... - mówiąc to Morean starał się być jak najbardziej przekonujący.
Mantos:
Słuchając wypowiedzi Moreana jeden z elfów zdenerwował się i krzyknął
- IsentoR?! - zaśmiał się głośno - Ten stary idiota przez którego wciąż podlegamy słabym ludziom? Zamknął się w swoim pałacyku i uważa się za władcę wszech rzeczy. Mam nadzieję że ten cały Meaneb z nim skończył. Najchętniej zabiłbym go i wrzucił do tamtego dołu. - strażnik wskazał na miejsce gdzie wrzucono kilka ciał - Popierasz go?
Lucas Paladin:
Morean widząc, że ma przewagę nad elfami odrzekł:
- Nie. Nigdy nie popierałem. Myśli, że jest wszechmocny, a wszystko za niego robią jego ludzie. Cieszę się, że myślimy podobnie. Tylko czemu za cel wzięliście Leyanoi zamiast Valdfen? Armia IsentoR'a jest liczniejsza, czy po prostu nie jesteście jeszcze gotowi na taką konfrontację. - Morean wiedział, że teraz dowie o celach elfów.
Mantos:
- My nie biomy się nikogo i niczego. Nie mamy sposobu by przedostać się na wyspę. Pozatym nie interesujemy się na razie Valfen. Jeśli chcesz do nas dołączyć, powinieneś porozmawiać z Pewarem. Nie ciesz się, że jeszcze żyjesz, jeśli nasz przywódca uzna że się nie przydasz skończysz tam - elf wskazał na dół - Ja z nim pójdę zostań tu Teras
- Dobrze będę na ciebie czekał
Strażnik otworzył bramę i wprowadził zakonnika do obozu. Był bardzo rozbudowany. Znajdowało się tam około dwudziestu chat. Morean zmierzał do najbardziej okazałej z nich. Od zewnątrz była umazana krwią, były na niej napisy w języku elfickim. Weszli do środka. Podłoga była wyścielona skórami wilków. W centrum stało coś na rodzaj tronu wykonanego z kości. Siedział na nim przywódca bandytów. Strażnik pchnął zakonnika i powiedział
- Panie, ten chłystek chce do nas dołączyć. Ja was zostawię w spokoju - ukłonił się i wyszedł
- Ty, chcesz być jednym z nas? - powiedział Pewar - Podaj choć jeden powód dla, którego mam cię nie zabić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej