Tereny Valfden > Dział Wypraw

Powstali zmarli

<< < (8/12) > >>

Gunses:
- Lepiej się nie rozdzielać - powiedział Foltest I MIAÂŁ RACJE - Razem jesteśmy silniejsi, co trzy głowy to nie jedna, a u Wampirów głowa jet bardzo ważna - zaśmiał się.. Przeczekaliście dzień. Wieczorem przyszli ludzie który oznajmili, że słońce już zaszło - Nastała noc. A do wioski przywędrowała dziwna kobieta. Głosi iż na wioskę padła klątwa! Proszę, porozmawiajcie z nią.. Jest obecnie na placu w wiosce.

998 - Straż pożarna ;p

Tkoron:
Podchodzimy do kobiety.
Wysuwam się na przód i pytam:
-Co się stało? Jaka klątwa?

Gunses:
- Kobieta wyglądająca na co najmniej 100 letnią starowinkę odwróciła się twarzą do Tkorona. Była ubrana w starą postrzępioną szatę z kapturem. jej siwe jak księżyc włosy delikatnie przysłaniały twarz, która był pomarszczona i stara. Jej oczy były szarobiałe. Wyglądające na ślepe. Zaczęła krzyczeć, a jej głos drżał i był niezbyt wyraźny - ÂŚmierć! Widziałam śmierć w tej wiosce. Umarli! Umarli powstają z grobów. I powstaną kolejny raz, i zbiorą podwójne żniwo! I wszyscy umrą! Umarli domagają się ofiary. Ofiary ze złota i ofiary z krwi! Przemówiły do mnie! Jeśli oddacie całe bogactwa jakie posiadacie ostawią was w spokoju! Jeśli jednak zachowacie choć sztukę złota. Wrócą i zażądają waszej krwi! ...
 


Mój 1000 post na forum TG!

Tkoron:
-Nieśmiertelni staną przeciwko umarłym i losy się odmienią. Jednakże by ocalić siebie i tych ludzi musisz mi powiedzieć więcej.
Powiedz nam wszystko co wiesz o tych umarłych a staniemy pomiędzy wami a nimi i ocalimy was od nich.

Gunses:
Kobieta zaśmiała się przeraźliwie - Nic nie jesteście w stanie zrobić! To sprawa ludzi, nie wasza, nie nieumarłych! - Ludzie zaczęli szemrać. Jedni poganiali drugich, którzy biegli do domostw po złoto i kosztowności. Sołtys podszedł do Wampirów - A ludzie nadal są zabobonni. Nic, trzeba będzie zrobić to co karze wiedźma. Inaczej ludzie sie przeciwko nam zbuntują...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej