Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wilcze skóry dla Cyryla
Walar:
//Cieniostwór tym jednak razem skręcił i w dużym pędzie uderzył Arthasa łbem w brzuch. Odleciałeś kilka dobrym metrów w tył. Nic poważnego ci się nie stało, ale straciłeś na chwilę przytomność. Po chwili ocknąłeś się. Widzisz stojącego nad tobą cieniostwora. Nie atakuje cię, tylko groźnie pomrukuje. Miecz upadł jakieś dwa metry od ciebie i nie możesz go dosięgnąć. Co robisz?
Jezu, Arthas należy ci się porządny ochrzan.
1. Po pierwsze sens twoich wypowiedzi jest... no... do kitu delikatnie powiedziawszy. Np. "mieczem, odczekałem na odpowiedni moment." to jest bardzo interesujące. Mógłbyś napisać "odczekałem na odpowiedni moment" a nie...
2 Gramatyka leży. Np. "gdy już bestia była ode mnie bardzo dobre 7 m, zszedłem mu z drogi". Chyba nie mu, tylko jej (bestii). To tylko przykład, a jest ich więcej.
3. Po trzecie mówiłem ci już i Isentor pisał w pokoju MZ, że to nie ty, tylko opiekun zadania decyduje co się dzieje w twoim otoczeniu itd. Skąd wiesz, że cieniostwór nagle nie pobiegł do lasu, albo nie zatrzymał się i nie strzelił klocka (przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać xD). Jak ktoś mądry powiedział ;p nie możesz nawet stwierdzić czy twój pierd śmierdzi czy nie.
To jest twój ostatni post w tym stylu, który zatwierdzam. Napisz mi jeszcze taki jeden to nie wrócisz do domu cały i zdrowy.
Eregrin:
//Przepraszam Walar, obiecuje, że gramatykę poprawie, oraz sens moich wypowiedzi...
//GG będę miał w niedzielę, po południu. W tedy porozmawiamy ;]
Cienio - stwór stał nade mną i "groźnie pomrukiwał"... Nie wiedziałem co robić. Przeraziłem się, lecz musiałem zachować zimną krew. Postanowiłem obrać taktykę zaskoczenia. W pewnej chwili, z całej siły się okręciłem i przeturlałem w kierunku miecza... Gdy już byłem obok niego, chwyciłem go i zważając na nogę, jak najszybciej próbowałem się podnieść.
//Musiałem coś wymyślić, ale jak nawet i to jest złe, to nie zabijaj jeszcze mnie, ok? ;)
//On tylko stał nade mną, a nie trzymał mnie łapą, z tego co rozumiem... ;]
Walar:
//Udało ci się wstać. W tym czasie, kiedy to robiłeś cieniostwór odszedł znów kilka metrów i teraz chodzi wokół ciebie wciąż tylko groźnie pomrukując.
Eregrin:
Gdy Cieniostwór krążył wokół mnie, ja stałem w miejscu z wyciągniętym mieczem. W pewnej chwili, zacząłem coraz to bardziej się do niego zbliżać. W pewnym momencie, lekko podskoczyłem i mieczem, z całej siły wymierzyłem w kierunku jego pyska...
Walar:
// Zaskoczony cieniostwór nie zdarzył odskoczyć. Uderzyłeś go prosto w nos co bardzo go zabolało. Z bólu przewrócił się na ziemię i zaczął wykonywać dziwne ruchy, coś jakby wił się z bólu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej