Tereny Valfden > Dział Wypraw
Polowanie Na Smoka
Akatosh:
Akatosh podbiegł do najbliższego szkieleta.Chwilę nim fechtował.Potem dość dużymi skokami(akrobatyka) przeszedł na drugą stronę i zniszczył jego czaszkę.Klanowicz zauważył podchodzącego do niego szkielet.Mocnym ciosem odciął mu rękę z toporem.Następny cios zgładził bestie.Zobaczył jednego z myśliwych walczącego ze szkieletem.Podkradł się do ożywieńca(skradanie I).Mocnym ciosem z walił gom z nóg.Gdy bestia leżała na ziemi mocno kopnął jej czaszkę która odpadła.
Zabiłem 3
Walar:
Walar nie przestawał walczyć. Z wyciągniętym mieczem podbiegł do kolejnego kościotrupa. Walka trwała krótko. Walar tym razem z łatwością parował ciosy ożywieńca, a kiedy mu się to znudziło potężnym ciosem uderzył kościotrupa ostrzem miecza w mostek przebijając go na wylot. Następnie wyciągnął miecz i odrąbał mu głowę, która potoczyła się na bok wydając przy tym dziwne, grzechocące odgłosy. Walar schował miecz i zdjął łuk. Wymierzył w czaszkę kolejnego umarlaka i puścił cięciwę. Strzała pomknęła do celu i spełniła swe zadanie. Głowa kościotrupa odpadła od reszty "ciała" i roztrzaskała się o ścianę jaskini.
//zabiłem 2
zostały 2
Altair:
Z Altair'em było coś nie tak. Poczuł, jakby miał właśnie zabijać swoich przyjaciół, lub ludzi, którzy go wspierają. Stał tak dobre kilka minut zastanawiając się kogo zaatakować. Po chwili podbiegły do niego pozostałe stwory. Altair rozpłatał jednego z nich mieczem, drugiego natomiast uderzył kosturem. Trzeci szykował się do ataku, ale Altair przeteleportował się za jego plecy i zdzielił mieczem, rozpłatając jego kości. W końcu wskazał ostatniego z kościotrupów i rzekł szybko "Iaosh Ilishizip, Xugrash", fioletowa kula światła uderzyła w kościotrupa rozsypując jego kości, natomiast Altair był już wyczerpany. Opadając już powoli z sił ujrzał, jak nekromantka wystawia przed niego rękę i zaczyna mówić: "Iaosh Xuupash..." (Pozbawienie ÂŻycia, Magia ÂŚmierci) ten zachowując niezwykłą trzeźwość umysłu wyprzedził czarodziejkę wystawiając kostur przed nią i wykrzyczał jak opętany "Xuarishesh Elosh Gresh Arishesh, Ruush Izxuysh". Kobieta padła na ziemię, jakby nieprzytomna. Między jej głową, a czubkiem kostura nekromanty przebiegała niebieska fala. Altair odzyskiwał siły, natomiast nekromantka bladła z sekundy na sekundę. Mag zmarszczył czoło, pomyślał "wyssę z ciebie ostatnią kroplę energii, suko...". Po chwili usłyszał krzyk za sobą:
- Dosyć!
Jakby wyrwany z transu spojrzał na nieco poirytowanego momo. Przerwał zaklęcie i czekał na reakcję pozostałych...
Zabiłem 4, nic nie zostało :P
momo:
- Nie nam rozporządzać jej losem. Poza tym, nie mamy pojęcia kim ona w ogóle jest. Oddamy ją w ręce krasnoludów, niech oni zdecydują.
Momo podszedł do ledwo żywej nekromantki i związał jej ręce kawałkiem sznura wyciągniętego z kieszeni.
- Ruszajmy panowie, bo zamarzniemy w tej dziurze. - Elf z nekromantką na barku ruszył za wychodzącymi myśliwymi. Na zewnątrz czekał już ich przewodnik, wraz z kilkoma wojownikami z wioski.
- Tak więc to jest ta słynna syrena. - Niemal wrzasnął z wrażenia jeden z wojowników. - Ta o której od lat ze strachem opowiadają wędrowni kupcy, którzy za jej sprawą omijają naszą wioskę szerokim łukiem. Nie wiem jak wam dziękować szlachetni cudzoziemcy. Może jest jeszcze nadzieja dla naszej mieściny. Chwała wam.
- Nie ma o czym mówić. Mieliśmy tam własną sprawę do załatwienia.
Wojownicy zabrali ze sobą nekromantkę, natomiast myśliwi wyruszyli w swoją stronę.
Robiło się coraz ciemniej, a na niebie zbierały się ciemne burzowe chmury. Czas w drodze mijał na rozmowach i podziwianiu okolic.
- To tam. - Krasnal wskazał ogromną pieczarę widoczną na zboczu jednej z gór. - Tam ukrywa się ten ogromny gad którego szukacie.
- To za daleko. Nie mamy szans dotrzeć tam za dnia. Musimy gdzieś przenocować.
- I o tym pomyślałem. ÂŚwietnym i bezpiecznym miejscem na spędzenie nocy, będzie stara twierdza którą podziwialiście niemal całą drogę. Budowla jest niemal nienaruszona. Mury ochronią nas przed pogodą i dzikimi zwierzętami. Trudno o lepsze miejsce.
- Skoro jest w tak dobrym stanie, dlaczego ją opuszczono.
- No cóż. Rozejrzyj się wokoło. Kto przy zdrowych zmysłach chciałby mieszkać w takich warunkach? Twierdzę zbudowano w celach militarnych, rezydowały tam oddziały pilnujące granicy biegnącej przez góry, oraz szlaku handlowego biegnącego tamtędy. Odkąd jednak granice Torgon przesunęły się, jedynymi stworzeniami zamieszkującymi zamek są szczury.
W końcu stanęli przed wejściem do twierdzy. Całość postawiono na skalnej platwormie z każdej strony zakończonej stromym skalnym zboczem. Do bramy prowadził imponujących rozmiarów kamienny most, poprowadzony ponad stumetrową przepaścią. Całość prezentowała się niezwykle okazale. Myśliwi krocząc mostem w stronę bramy, zaniemówili z wrażenia.
- Nie chce się wierzyć, że tak niesamowitą budowlę stworzyli zwykli ludzie.
- Nie ludzie... krasnoludy.
Cała drużyna weszła na dziedziniec. Prostokątny plac z każdej strony otoczony był zdobionymi kolumnami, podpierającymi wyższe części konstrukcji. Na środku leżały poustawiane w sterty skrzynie.
- Co do... Hej dziadku! Podobno twierdza jest opuszczona. Co tutaj robią te skrzynie? - Krasnal odszedł kilka kroków, po czym głośno przemówił - Mam dla was małą niespodziankę. Wraz z moimi braćmi, postanowiliśmy urządzić wam małe przyjęcie powitalne. Witamy w granitowej twierdzy Lorda Zamrotha!
W tym momencie kraty w bramie opadły odcinając drogę na zewnątrz. Z za kolumn na piętrze wyłoniło się dziesięciu uzbrojonych w kusze krasnoludów, którzy zaczęli mierzyć w stronę myśliwych. Po chwili na dole pojawili się również przyodziani w ciężkie płytowe zbroje wojownicy, gotowi pociąć przybyszów na kawałeczki swoimi lśniącymi, zaostrzonymi toporami.
- Do diabła, to zasadzka. Szybko, ukryjmy się zaskrzyniam! - Wtem myśliwi rzucili się podskrzynie unikając śmiertelnej salwy. - Musimy pozbyć się kuszników! Strzelać czym się da! - Momo wstał i nim krasnoludy zdążyły przeładować swoje kusze, zestrzelił jednego z nich z łuku, po czym ponownie schował się za drewniane skrzynie. Trafiony w szyję krasnal padł martwy.
// zabiłem 1 kusznika
kuszników - 9
zbrojnych - 6
lekko zbrojny (przewodnik) - 1
Krótkie rozeznanie w sytuacji:
Zbrojni stoją przy schodach prowadzących na górę i czekają, aż wykończą nas ulokowani na górnym tarasie kusznicy. Krasnal przewodnik zwiał...
Grison:
Greg dobył łuku po czym odsunął się na bok. Mężczyzna wyciągnął z kołczanu strzałę patrząc na ustawionych w rzędzie krasnoludzkich kuszników po czym wycelował w lekko osłoniętą szyję jednego z nich i wypuścił strzałaę z wielką siłą. Strzała bez problemów przebiła gardło kusznika. Zaraz po tym Griosn nie chcąc stać się łatwym celem zmienił pozycję po czym znów wycelował w następnego kusznika. Strzała poleciała dokładnie tak samo jak poprzednim razem pozbawiając krasnoluda zycia.
Zabiłem dwóch kuszników.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej