Tereny Valfden > Dział Wypraw
Polowanie Na Smoka
momo:
Po poradzeniu sobie z wilkami, myśliwi ruszyli dalej. Nie mineło pół godziny, gdy dotarli na próg skalny, skąd był już widok na całą rozpościerający się przed nimi płaskowyż. Widoczna w oddali twierdza, zbudowana z ciemnego górskiego granitu, mocno kontrastowała z ośnieżonymi górami w tle. Wszystko w dolinie wydawało się nieruchome, martwe, jak gdyby ktoś zatrzmał czas zamrażając wszystko co żywe. Jedynie tafla jeziora doktórego właśnie dotarli myśliwi, połyskiwała wesoło odbijanymi promieniami słońca.
- W porządku, odpocznijmy tutaj chwilę, bo druga taka okazja może się już długo nieprzydażyć.
Wszscy rozsiedli się na co większych kamieniach. Niektórzy zajeli się opatrywaniem ran, drudzy posiłkiem, reszta natomiast ułożyła się wygodnie łapiąc na zapas promienie słońca.
Nagle jakbyz nikąd rozległ się łagodny kobiecy śpiew. Większość z obecnych rozglądała się wokoło szukając źródła tego rozkosznego dźwięku. Nim ktokolwiek zdążył się połapać, Samug wraz z pozostałymi wampirami znaleźli się przy tafli wody, stojąc z wyciągniętymi przed siebie rękami. ÂŚpiew nie ustawał.
- Co do... - Nagle odstrony wody rozbłysnęło oślepiająco jasne światło. Zniknęło tak szybko jak się pojawiło, jednak razem zestojącymi na brzegu wampirami.
- Na Odina ! To już koniec! Wszyscy zginiemy! Cała wioska! Cały klan! - krasnolud zaczął się wydzierać i biegaćw koło niczym opętany...
- Dziadku uspokój się! Co to do cholery było? Połowa naszych ludzi wyparowała...
- To ona, powróciła! Wszyscy zginiemy! Wszyscy!
- Co za ona?
Krasnal zatrzymał się w miejscu, wsparł się na swoim kolanie i zaczął uspokajać oddech tak niespokojny, jakby przed chwilą przebiegł kilka dobrych kilometrów. Za moment już spokojnie zaczął mówić:
- Może wy przybysze z wielkich, rozwiniętych miast macie sobie za nic takie rzeczy, ale o tym jeziorze krąży pewna legenda.
- Mianowicie?
- Wiele cykli księżyca temu, w starym młynie urzędował ojciec, wraz z piękną córką...
- ÂŚwietna opowieść do kufla piwa, ale teraz nie mamy czasu. Połowa naszej drużyny zniknęła.
- W porządku. Legenda głosi o syrenie zamieszkującej w jeziorze. Ma ona zabierać na dno każdego, kto przypomina jej zmarłego ukochanego. Niektórzy powiadają, że pod jeziorem znajduje się kompleks jaskiń, o tej samej nazwie co jezioro, w którym ta mściwa istota składa zamrożone ciała swoich ofiar. Nikt nie wie dlaczego to robi.
- To brednie, schodzimy tam. Prowadź.
- O nie, jeżeli chcecie ginąć w ten sposób, wasza sprawa. To tam. - Rzekł wskazując palcem wejście do jaskini. - Ja zaczekam tutaj.
Myśliwi wyruszyli czym prędzej odbić swoich towarzyszy. Szybko dotarli do oświetlonej części jaskini, gdzie ujrzeli przyodzianą w długą ciemną szatę kobietę.
- Jednak jesteście głupcami. Opuścicie ten świat jeszcze szybciej niż wasi przyjaciele. Dzięki tym wampirom nareszcie poznam sekret nieśmiertelności i nie pozwolę sobie przeszkodzić bandzie przybyszów. O przodkowie, przybywajcie na mój rozkaz! - Po tych słowach w grocie pojawiło się kilkanaście uzbrojonych w topory szkieletów. Rzuciły się wstronę myśliwych...
//Aha, jeszcze tak na przyszłość: zbieranie trofeów podczas walki to nie najlepszy pomysł ;] Nie zebraliśmy nic, wilki leżą nienaruszone (jak można tak powiedzieć)
//Szkieletów jest ze 20
Giual:
Iliar zachował zimną krew gdy pojawili się przeciwnicy złapałem czym prędzej i odciągałem od myśliwych 5 szkieletów następnie zacząłem z nimi bój ledwo dawałem sobie radę z szkieletami w końcu udało mi się wyprowadzić silne uderzenie w jednego z szkieletów co spowodowało jego rozsypanie,powoli opadałem z sił z tego powodu otrzymałem cios w lewy bok rozcięcie nie było poważne ale wywołało to w mnie furie wykonałem obrót który pozbawił życia dwóch szkieletów,otrzymałem kolejny cios toporem tym razem pod nodze tym razem rana była poważniejsza ale postanowiłem walczyć dalej wyprowadziłem cztery ciosy w kierunku jeden z szkieletów te ciosy spowodowały jego śmierć,został ostatni który już nie sprawił mi problemów wykonałem ładny klasyczny obrót zabijając go,postanowiłem dołączyć do myśliwych.
Rany jakie otrzymałem:
1.Rozcięta noga w górnej części nogi.
2.Rozcięty prawy bok tuż koło tułowia.
Skutki odniesionych ran:
1.Nie mogę biegać.
2.Małe problemy w walce wręcz co daje efekt mniejszej skuteczności w walce wręcz.[/b]
//Zabijam 5 szkieletów\\
//Pozostało 15 szkieletów\\
Walar:
Walar postanowił użyć swojej runy ognia. Po chwili tworzenia kuli ognia wypuścił ją w głowę najbliższego szkieletu. Głowa ożywienca po spotkaniu z kulą ognia odpadła od reszty szkieletu ponieważ trzymała się tylko na kręgosłupie, który nie mógł wytrzymać uderzenia ognistej kuli. Myśliwy zabrał się za kolejnego szkieleta. Atakował go zawzięcie lecz jakoś nie dawał mu rady. W końcu ożywieniec przeszedł do kontrataku. Walar zaczął się cofać aż w końcu potknął się o jakiś kamień i upadł na ziemię. Szkielet szykował się do ostatniego ciosu, zamachnął się lecz Walar kopnął ożywieńca w rzepkę tak mocno że noga szkieletu połamała się. Ten upadł i nie mógł wstać, a Walar korzystając z tego wstał szybko z ziemi i zgniótł czaszkę ożywieńca nogą.
zabiłem 2
zostało 13
momo:
Momo celnym strzałem roztrzaskał czaszkę jednego ze szkieletów, po czym korzystając z zamieszania zakradł się do związanych liną wampirów. Zanim nekromantka zdążyła się połapać rozciął linę uwalniając myśliwych.
- Z tyłu! - krzyknął jeden z uwolnionych, a elf natychmiast wykonał unik. Topór napastnika przemknął obok nacinając lekko rękę elfa, po czym zaklinował się w lodowej ścianie. Momo wykorzystał okazję i silnym uderzeniem odrąbał ożywieńcowi czaszkę. Rana za bardzo utrudniała by mu strzelanie z łuku, tak więc chwycił za swój miecz. Zablokował mocny cios szkieleta, po czym wykonał obrót, zakończony na szyi potwora. Jeden z kręgów pękł od uderzenia, a kości runęły na ziemię.
//zabiłem 3
//pozostało 10
//Wampiry są wolne.
Darkon:
[/i] - Dzięki - rzucił Darkon do momo, szybko wstając z posadzki i rzucił się w wir walki wyciągając Gniew Wilka
Wampirem zainteresowały się od razu 3 szkielety. Obchodziły go dookoła, a ten czekał na ich atak. W końcu jeden z nieumarłych zaatakował nieśmiertelnego. Jednakże wampirzy myśliwy szybko wykonał cięcię, na wprost którego wleciał szkielet. Zaraz po tym Darkona zaatakował od tyłu inny szkielet, jednakże ten zrobił pełny obrót mieczem i lekko rozszerzył okrąg jaki utworzyły w okół niego nieumarli oprócz tego raniąc też lekko wszystkie 3. ÂŻeby nie pozostawiać żadnego czasu przeciwnikom, Darkon rzucił się na tego, którego najdotkliwiej "sponiewierał" i potężnym uderzeniem miecza rozłupał szkieleta. Po unieszkodliwieniu nieumarłego, wampir szybko skoczył do przodu, by uniknąć ewentualnych uderzeń. Kiedy odwrócił się, w stronę gdzie przed chwilą znajdowały się pozostałe dwa szkielety, te były już blisko niego z podniesionymi mieczami. Darkon spostrzegł, że są blisko siebie, toteż wykorzystał to przeprowadzając długie cięcie, które rozłupało żebra obu szkieletów. Wampir uderzył jeszcze raz oba szkielety, które rozsypały się już ostatecznie. Następnie, nieśmiertelny przetoczył wzrokiem po pomieszczeniu, czy komuś niepotrzebna jest czasem pomoc. [/i]
Zabiłem 3. Jeśli nikt nie napisał posta przede mną (xP) zostało jeszcze siedmiu kościotrupków
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej