Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kierunek - Numenor
Boba Fett:
- To jest ryzykowny plan - odparł Generał na słowa Lorda Sado. - Jest nas mało, a jak wszyscy wyruszymy, to istnieje ryzyko, że krasnoludy zaatakują plac budowy. - Fett zastanowił się chwilę, a potem uśmiechnął. - Jesteś Draconem, znasz magię, w tym ten deszcze meteorytów. Dlaczego sam nie poszukasz ich statku i ,,nie spalisz" go? Nie musielibyśmy się wtedy wlec całą grupą, a i w razie czego będziemy na miejscu, by obronić wioskę.
Sado:
Sado uśmiechnął się i rzekł:
- Właśnie chciałem to zaproponować. Potrzebuję łuku i strzał... w razie czego. MeGiddo... - pstryknął palcami Dracon - potrzebuję Twojego łuku i strzał.
Sado podszedł do wojownika i wziął od niego łuk i 200 strzał. [mam zgodę od MGdo] Następnie uzupełnił zapasy wody w bukłaku i zjadł bochenek chleba. Następnie westchnął i wyruszył w podróż. KIerowałsię na zachód - na przeciwległy brzeg wyspy.
Crisis:
Crisis przyglądał się wszystkiemu z boku, ale nagle sobie o czymś przypomniał i momentalnie twarz gubernatora Leyanoi zbladła. Natychmiast podbiegł do generała i powiedział.
- Generale, przypomniałem sobie o czymś! To jest zwiad krasnoludów, to pewne, ale przecież musi być tych kurdupli więcej! Przecież Król pokazywał plany ataku krasnoludów na Ombros, ich flota ma przepłynąć obok Numenoru! Sądzę, że krasnale postanowiły zobaczyć lub może nawet zniszczyć przyczółek Marantu na tych ziemiach. Sądzę, że Sado natrafi na kilkanaście statków i armię krasnoludów. Jeśli nie będzie ostrożny, to zginie. Jeśli go zobaczą, będziemy mieć na karku całą armię wroga...
Boba Fett:
- Po to tu jesteśmy, by w razie ewentualności odeprzeć atak krasnoludów bądź je opóźnić. Nie wiem, ile jest ich na wyspie, albo ile ich statków kotwiczy w Numenorze. Poczekamy na relacje dowódcy. Powie nam, co widział, ile widział i ile się tego pozbył. Miejmy nadzieję, że zachowa rozum i nie popełni jakiegoś głupstwa. Brak nam ludzi, a ja nie chcę tracić kapitanów i dowódców na darmo. Marsik! Za mną. Ty również, MeGiddo. Reszta zostaje na placu budowy i wypatruje wroga.
Trójka wojskowych poczęła iść w stronę osady...
Sado:
"Ehh... ryzykuję życiem... a oni tak mało mi jeszcze płacą." - westchnął Sado w duchu. Wreszcie doleciał na przeciwległy brzeg plaży. Wyciągnął bukłak z wodą i zaczerpnął z niego. Powoli się już przejaśniało... ale nadal było ciemno. Dracon spojrzał na północ... był tam tylko góry i nikt by tam nie zacumował statków. Kiwnął głową, wyjął miecz i począł iść w kierunku południowym, wzdłuż brzegu, wypatrując wrogiej floty.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej