Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wspólne zadanie Canisa, Zhaia, Assasyna, EnzoFerrari, Samuga,
Niro:
'ÂŚwietnie' - pomyślał Szef Klanu. Trzymał się mocno wystających kamieni. Spojrzał się w dół. Był na dużej wysokości i nie można było temu zaprzeczyć. Nieostrożny ruch mógł go zabić, a groziło mu to bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. 'Nie pierwszy raz i nie ostatni' - odezwał się znów w myślach do siebie. Jeszcze raz zerknął na dół. Faktycznie, trochę niżej była mała półka skalna. Zaczął schodzić po skałach w kierunku podestu. Starał się uważać na siebie i nie dać się przestraszyć. Dzięki motywacji i przymusowi, że jeśli nie podoła temu zadaniu, może zginąć, zszedł na półkę. Doświadczył niesamowitej ulgi, że mógł normalnie stać na własnych nogach. Wyjął z uchwytu runę ognia i wyciągnął rękę w kierunku jednej latającej harpii.
- Heshar! - rzekł, a z dłoni klanowicza wystrzelił ognisty pocisk. Trafił on w bestię, a jej ciało zajęło się płomieniami. Jako palący się kłębek, wiedźma spadła w górską otchłań...
Jedna martwa
Canis:
Smok latał koło towarzyszy i przyjmując ataki harpii na siebie dawał czas na myślenie pozostałym, lecz i ci niewiele robili. Smok poharatany zatrzymał się przed swym stwórcą który go stworzył. A jam rzekł.
- Dzięki tobie część żyje, a oni są wdzięczni ci za twe wysiłki. Swym ostatnim wrzaskiem zniszcz dwie bestie, a wtedy zaznaj spokoju. - powiedziałem i wskazałem smokowi dwie harie atakujące towarzyszy. smok poleciał w ich stronę. obie były na wysokości skrzydeł smoka, a własciwie górnych partii kości jego skrzydeł. obie natrafiły na nie i leciały wraz ze smokiem niemogąc powstrzymać nacisku powietrza. smok kierował sie prosto na inną górę. Smok udeżył wnią doszczętnie niszcząc siebię, i skrzydłami na których wisiały harpie również ugodziły z ogromnym impetem o górę łamiąc kręgosłup. troje spadli na ziemię, a smok zmienił się w drobny proszek, który chwilę później rozwiał wiatr...
- No towarzyszy, jeszcze 2 nam zostały! - powiedziałem motywująco dla pozostałych
// było 6, jedną zabił assasyn, 1 smok na początku i teraz dwie, zostają 2, cóż czynicie towarzysze.//
Samug:
ÂŁowca rozejrzał się dookoła. Sytuacja była nieciekawa. Prawą ręką sięgnął po miecz i silnym szarpnięciem go wydobył. Gdy wampir obejrzał się za siebie spostrzegł jak jedna z harpii zamierza go zaatakować. Samug dwa razy machnął mieczem w jej kierunku jednak oba ciosy chybiły celu. To jednak wystarczyło, aby ta zaniechała kolejnego ataku.
- Dobra. Czas pobawić się magią.
ÂŁowca zaparł się nogą o skałę i odbił od niej skacząc w dół. W locie przemienił się w nietoperza. Wampir zleciał na półkę skalną obok Assasyna i dokonał przemiany w drugą stronę. ÂŚciągając z pleców kuszę oceniał wysokość, na której były harpie. Wyglądało na jakieś osiem do dziewięciu metrów. Myśliwy przyłożył załadowaną kusze do policzka i wymierzył. Bełt wbił się w skrzydło jednej z harpii. Ranna ruszyła w stronę Samuga, który przygotowywał pocisk nienawiści. Czar ugodził nadlatującą harpię w pierś dotkliwie ją raniąc. Stworzenie jednak nie zrezygnowało i nadal zmierzało w stronę kusznika. ÂŁowca niezwykle szybko załadował kuszę (szybkie ładowanie) i posłał kolejny bełt, który trafił w głowę harpii.
Została jedna.
Niro:
- Całkiem nieźle - rzekł Ohsiańczyk do Samuga. Została już jedna harpia, która nie stanowiła już zbytniego zagrożenia, jednak nadal mogła zrzucić jakiegoś śmiałka na ziemię. Kręciła się tu i ówdzie, szukając jakiejś ofiary. W końcu zleciała na dół i postanowiła zaatakować klanowicza i wampira. Szybowała w ich stronę z dużą prędkością. Assasyn nie chciał marnować kolejnej runy, więc chwycił szybko za miecze. Bestia zbliżyła się do towarzyszy, chcąc zaatakować swymi szponami. Szef Klanu wykonał szybkie cięcie i zranił potwora w nogi. Wiedźma zaczęła przeraźliwie ryczeć, że słychać było trzepotanie skrzydeł wron, uciekających przed wrzaskiem. Klanowicz nie pierwszy raz mógł wykorzystać nieuwagę i słabą stronę upióra.
- Masz, suko! - krzyknął, przebijając skrzydlatego potwora Szelestami ÂŚmierci.
Wszystkie martwe
Canis:
Canis wspiął sie na małą pułeczkę skalną, i przeteleportowałem sie na szczyt góry który dobrze znałem z opisu wędrowca. teleportowani było dość trudne w tych ekstremalnych warunkach, niemniej jednak udało sie po skupieniu swych sił. Cwilę później doszli i inni. Canis wpatrywał się w drzwi. i inni staneli za mną i jeden z nich przemówił.
- Canis, ale że ja tam sie tam dostaniemy?
- dla waszej wiedzy jest tu rozmieszczone dziewięć przycisków, każdy majacy różną symbolikę i możliwość znaczenia, macie cza na mmyślenie który będzie odpowiedni, szczerze mówiąc trzy z nich według mnie mogą otwierać dzwi, lecz dwa mają dziwne konsekwencje otwarcia zato jeden niemowi o nich więc może błędnie myślę... no nic, przyptrzcie się im i powiedzcie jak sądzicie, tutaj używacie mózgu nie mięśni. Nie na drzwiach Assasynie! tu, na ścianach. - powiedziałem wskazujac dookoła ściany.
1 przełącznik - ozdobny pentagram, w każdym z wolnych miejsc, które niesą okryte pasami widać fragmenty czaszek i szkieletów...
2 przełącznik - wężowe oko z podłużną, jasną żrenicą. wokół czarne ta źrenica jasna, widać jak na ludzkim oku minimalne zmarszczki w lewym jak i prawym rogu...
3 przełącznik - ozdobne drzwiczki(taki rysunek) na których wybite są sylwetki trupów jakgdyby przyczały, wokół nich widać runy.
4 przełącznik - ludzka czaszka(chyba kazdy wie jakwygląda)
5 przełącznik - znana wam sylwetka harpii lecz w znacznym pomiejszeniu.
6 przełącznik - rysunek znanej wam również runy ognia, spojrzcie ak wygląda u runmistrza.
7 przełącznik - miecz, wokół którego widnieje aura przypominajaca ogień...
8 przełącznik - krztałt przypominający sylwetkę człowieka odzianego w szatę, ręka jego wyciągnięta na przód symbolizuję gotowość do ataku...
9 prze3łącznik - odcięta głowa człowieka i wyciekajaca z niej krew.
// to są rysunki na przyciskach, oczekuję opinii co o nich sądzicie co mogą robić i co radzicie wdusić, pierwsze trzy są przez Nekromante sądzone za otwierajace drzwi, lecz i on może się mylić, pamiętajcie o tym.//
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej