Tereny Valfden > Dział Wypraw
Podziemia
kubason:
Bezio ciągnął się w środku grupy, miał w ręku kawałek kija i nóż. Zaczął sobie robić małą włócznię, lekko naostrzoną na czubku. Pomyślał "Jak coś to mam dwie bronie" po czym się uśmiechnął i szedł szybciej by dostać się na czołówkę.
Alsvithe:
Elfka uśmiechnęła się sympatycznie.
-Ciekawy moment na zawieranie znajomości - odparła z przekąsem. - co nas czeka? to chyba logiczne. potwory, potwory i jeszcze raz potwory. Dużo krwi, latających części ciała, wycia i ran - zalśniły jej oczy - wnętrzności na posadzce, mózgi na ścianach, posoka na ubraniach. Trochę szkoda - dodała. - przywiązałam się do tych szmatek. A już musiałam je pozszywać - pokazała niemal niewidoczny szew na tunice. O, do czego jak do czego, ale do szycia "papcio" zmuszał.
Alsvithe zamilkła i nucąc coś dźwięcznie rozglądała się po korytarzach.
Bela:
Bela szedł samotnie.. Coś się w nim zmieniało, co było widać, stał się bardzioej samotny i zamyślony, chodził jak w transie, bez potrzeby się nie odzywał. Dracon maszerując samotnie wpadł kolejny raz w zadumę. Przystanął na chwilę, w głowie po raz kolejny usłyszał znajomy głos z karczmy, po raz kolejny zobaczył twarz, której skóra wyglądała tak, jak gdyby nigdy nie czuła nic poza wodą.. "Wysłuchaj mnie..." Bela zaczynał mieć tego dość, wymamrotał więc pod nosem:
- Nie zamierzam..
Twarz nie dawała za wygraną.. "Dobrze ci radzę wysłuchaj mnie.. Jestem bardzo potężną istotą, i mogę cię uczynić równie potężnym, musisz mnie tylko wysłuchać i mi pomóc.. Musisz tylko tego chcieć"
- Sęk w tym że k*rwa nie chcę! Spieprzaj dziadu! - powiedział Bela już całkeim głośno, wtedy się ocknął z zadumy i zdał sobie sprawę że wszyscy się na niego patrzą.. Bela nie zważając na to ruszył dalej, po chwili usłyszal ponownie ten sam głos "Pożałujesz swojej decyzji.. Albo mi pomożesz, albo nikomu już ci ne będzie dane pomóc a i tobie nic nie pomoże". Po tych kilku słowach nastała zupełna cisza w głowie dracona..
momo:
Momo popatrzył się w stronę dracona:
- Bela bracie, powinieneś odstawić zielsko na jakiś czas. - rzucił żartobliwie, po czym przykucnął zdejmując tobołek z którego wyjął butelkę wody - ÂŁyknij sobie, zawsze lepiej się poczujesz - rzekł elf podając łowcy napój. - Wyglądasz jakbyś nie spał od dobrych kilku dni. Nie wnikam dlaczego, ale dziwię Ci się, że zamiast odpocząć szwędasz się z nami po lesie. Zresztą... ruszajmu dalej.
kubason:
Bezio popatrzył dziwnie na Bele, po czym zaczął rozglądać się po drzewach. Dojrzał nie opodal ścieżki mały strumyk, wyjął z kieszeni buteleczkę i napełnił ją wodą:
- Przyda się na później - rzekł sam do siebie, po czy włożył twarz do strumienia by się napić i ochłodzić. zobaczył że grupa się oddala, więc wziął łyka na zapas i podbiegł do pozostałych...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej