Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa na mityczną wyspę
Rakbar Nasard:
ÂŻołnierz widział jak dużo ludzi zaczęło stawać na wprost drzwi i napisać cięciwy. Jednak on był bardzo zmęczony, nic nie jadł od dawna był wyczerpany. Podpierał się mieczem, ledwo stał na nogach. Zobaczył Anteliusa, który szedł w jego kierunku. MeGiddo wydusił z siebie kilka słów:
- Cieszę się, że oprzytomniałeś. Ja... niestety nie czuję się zbyt dobrze. Jestem bardzo głody, nie jadłem ponad kilka dni ale to nie ważne ustaw się jak zalecił Assasyn.
Po czym usiadł i oparł się o ścianę.
Antelius:
- Cholera, ledwie mam sił stać a ty mi każesz napiąć cięciwę. W sumie, to chyba dam radę. A ty nie myśl, że będziesz się obijał tylko dlatego iż jesteś połamany. - Powiedział Antelius z uśmiechem:
- Ale skoro aż tak Cię boli, może Hakner powinien opatrzyć twoje rany? Hakner! Hakner! Jaktylko otworzymy te drzwi, powinieneś się zająć MeGidd'em i Sado. Może jednak wpierw Sado, zanim trucizna się rozejdzie. - Mowiąc to Ant zdjął łuk i strzałę, a następnie wycelował w stronę drzwi, czekając aż Assasyn otworzy drzwi.
Niro:
//Zakładając, że każdy pięknie zrobił wszystko według moich instrukcji
- Dobra - wymamrotał klanowicz widząc ustawionych łuczników - Gdy tylko coś tam będzie niebezpiecznego, strzelajcie. Gdyby było tego sporo to zamykam, albo przymykam szybko drzwi, a wy macie czas na napięcie kolejnego pocisku. Jeśli to coś dużego - strzelać, a kto może to broń biała w ruch. - zastanowił się - Zresztą... nieważne, macie strzelać i przerobić co tam tylko będzie na miazgę! - oświadczył roztargniony. Wsadził kluczyk do zamka i delikatnie, jakby niepewnie, przekręcił go. Wyjął klucz i pociągnął za klamkę. Sam, stojąc bokiem do otwartych już wrót, odszedł na chwilę z miejsca, w którym przebywał, chwytając za rękojeści swych mieczy, sam jednak ustawił się tak, aby ewentualne niebezpieczeństwo go nie dostrzegło...
Sado:
Zobaczyliście 10 ludzi. Każdy był ubrany w ciemne szaty i miał w rękach kostur. Jeszcze przed chwilą odprawiali jakiśrytuał, lecz teraz ze zdziwieniem patrzyli na was.
Co robicie?
Rakbar Nasard:
\\\Pisze za was bo takim tempem to byśmy miesiąc robili tą wyprawę.
ÂŁucznicy zobaczywszy tych osobników puścili grad strzał. Strzały trafiały w głowę, ręce i nogi tajemniczych ludzi. Na początku zginęło 3 osobników. Assasyn na chwile zamknął wrota, by łucznicy mogli się przygotować na następną salwę strzał. Gdy Assasyn otworzył drugi raz wrota łucznicy kolejny raz strzelili. Tym razem zabili w sumie aż 4 ludzi, wrota zostały ponownie zamknięte. Jeden z łuczników zapytał:
- Tylko tyle ich jest?
Zaś drugi mu odpowiedział:
- Nie jestem pewien ale tam jest ich jeszcze trochę. Nie wiem gdzie są więc wejdziemy tam z mieczami.
Wszyscy przygotowali oręż i gdy Assasyn otworzył wrota weszli do środka. Jeden z wojowników (nasz) wbił swój miecz pierw w rękę człowieka potem zaś w jego szyją, po czym wróg padł. Zrobiło się zamieszanie po chwili na ziemię padł martwy osobnik w czarnej szacie. A ostatniego tajemniczego człowieka zabił MaGiddo, który ostatkiem sił wyjął łuk i podniósł strzałę z podłogi (Walara jak strzelał do cyklopa). Jednym strzałem przebił głowę wroga.
- Wszyscy. - Głośno rzekł MeGiddo - Chodźmy dalej.
Pozostało: 0
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej