Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa na mityczną wyspę
Tkoron:
Tkoron jak zwykle pochopnie rzucił się do przodu. Jednak tym razem wyhamował trochę przed najbliższym z potworów prowokując go. Gdy bezrozumna bestia o zaatakowała, klanowicz odskoczył i uderzył bestię. ÂŁuski zablokowały miecz i bestia szykowała się do ataku paszczą, ale klanowicz szybko zadał cios w podniebienie zwierzęcia. Trup.
Niro:
Assasyn wstał ukradkiem i podniósł swoją broń z ziemi. Zakradł się niezauważony do grupy swoich towarzyszy. (Skradanie III) Spojrzał na Cyklopa, jego koronę i broń, którą trzymał. Natychmiast skojarzył to z harpiami oraz z ich królową w 'Krwawej Wyprawie'. Nie myślał o tej przygodzie wiele, jednak obawiał się tylko jednego - odpowiednika ognistego Feniksa, który mógł się czaić gdzieś w dalszych zakamarkach świątyni. Zerknął na swoją zbroję, która przeszła dotychczas bardzo niewiele, a jednak po dwóch wyprawach była już w jego oczach tylko śmieciem. Następnie jego wzrok powędrował w stronę skrzynki, jednej z najbardziej wymyślnych i pięknych, jakie kiedykolwiek widział. 'Tkoron mógłby to otworzyć bez żadnego problemu' - pomyślał klanowicz. Choć wiedział, że w swoim stanie nie przyda się za bardzo w walce z tak wielkim potworem, postanowił nie być bezużyteczny.
- Ktoś powinien dużemu w oko, a później rozbroić go magią - zaproponował - ÂŁuczników mamy sporo, magiem jest tylko Sado, więc niech on już znowu robi tutaj za bohatera. - odwrócił głowę w kierunku Gubernatora. Z wyrazu twarzy Szefa Klanu można się było domyśleć, że chce on coś powiedzieć. Chociaż te słowa ciężko mu przeszły przez gardło, bo jeszcze parę godzin wcześniej nie miał zamiaru się odzywać do dracona, zdobył się na trud.
- Dzięki - wymamrotał po czym obawiając się kolejnego ataku ze strony potwora, który wszakże był na drugim końcu sali, wtopił się w tłum reszty uczestników wyprawy.
Bez zmian
Sado:
- Oko zostawcie w spokoju... będzie mi potrzebne! - powiedział Dracon.
Nagle Walar zaczął strzelać bezmyślnie z łuku w cyklopa, nie wyrządzając mu krzywdy. Wojownik po chwili wytracił je wszystkie. Znudzony cyklop przeciągnął się, uniósł pałkę i skierował swe kroki w stronę wojownników.
- Cholera... że też musiałeś go tu ściągnąć! Spieprzać! - ryknął Sado i wyleciał w powietrze. Inni także się rozbiegli w przeróżne strony. Cyklop ciągle podążał za Walarem. Dracon ściągnął łuk z ramienia, podczas lotu i naciągnął cięciwę, nakładając strzałę. "Jeden strzał... musi mi się udać"  - pomyślał i dokładnie wycelował. Po chwili wypuścił strzałę. Zatruty pocisk trafił prosto w szyję przeciwnika. Następnie Sado uniósł dłoń i wyszeptał formułę zaklęcia. Następnie zamachnął się i ruciłÂ "DużąÂ Kulę Ognia" prosto w twarz wroga. Cyklop zacząłÂ wrzeszczeć z bólu. Zamknął powiekę, by ogień nie dosięgnął oka.
- Teraz! - wrzasnął Sado
Rakbar Nasard:
ÂŻołnierz zaczął biec w stronę cyklopa. Gdy był już blisko wyciągnął miecz z pochwy i nagle zatrzymał się przed nim:
- Ale to wielkie bydle, jak go zabijemy to będzie sukces. – przerażony patrzył na jego wielką broń. Po chwili zaczął iść dalej, był już praktycznie obok niego. Wziął wielki zamach i trafił w nogę potwora ale nie zadał mu tym wielkich obrażeń.
- Jaką on ma grubą skórę do cholery. To jak nie nogę to palce! – Uniósł miecz do góry i przebił wielkiego palca. Potwór zawył z bólu, żołnierz szybko odbiegł od tej ogromnej nogi. Potem podbiegł do drugiej i również przebił wielkiego palca. Stwór wył z bólu. ÂŻołnierz potem odszedł trochę dalej od cyklopa.
Antelius:
Antelius rzucił się za MeGiddem w stronę cyklopa. Gdy był już przy potworze Ant zobaczył jak bestia wyje z bólu, a MeGiddo biegnie w jego stronę krzycząc:
- Rusz się! - po tych słowach cyklop ruszył w ich stronę.
- O cholera, coś ty mu zrobił?!
- Wbiłem mu miecz w palce u nóg.
- Super! - Wrzasnął Ant unikając uderzenia wielkią bronią Cyca(skrót ;p). Szybko wskoczył na rękę monstra i wbił miecz w jego rękę, aby utrzymać się na niej. Potwór zaczął machać łapą próbując zrzucić człowieka, ten jednak mocno się trzymał. Nagle potwór przestał machać ręką zagapiony na MeGidd'a, który zaczął skakać i biegać koło potwora. Antelius korzystając z tej sytuacji wyjął miecz z jego ręki i zaczął rąbać palce Cyklopa(jak drwal rąbie drzewo). Potwór zawył z bólu, kiedy od jego dłoni odpadły trzy palce(wraz z bronią). Rozwścieczony podrzucił człowieka do góry i uderzył go w powietrzu drugą ręką. Ant poleciał wprost na ścianę od której się odbił tracąc przytomność...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej