Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa na mityczną wyspę
Madzia:
Dziewczyna była lekko oszołomiona, nie wiedziała co robić. Stała niedaleko Beli, wpatrując się w poczynania Sado. Wyjęła łuk, wycelowała w piaskowego potwora. Strzała przeszyła jego ramię, potwór rozpadł się lecz ... po chwili i tak odzyskał swoją kończynę. Przez głowę przeszła jej pewna myśl ...
- SADO! - krzyknęła dziewczyna - SPRĂBUJ WYCELOWAĂ W KORPUS !
Grison:
Greg wbiegł wprost na piaskowego stwora przebijając mu klatke piersiową dwoma ostrzami. Nastęnie ułożył miecze wzdłuż przedramienia po czym obrucił się i wetkną miecz jednej besti w szyje. Następnie schylił się unikając cięcia i jedynym ruchem miecza zcią potworowi nogę. Zaraz po tym przebił stworzenie ostrzami. Następnie zwabił jednego podlatując do morza po czym jedynm solidnym kopniakiem wymierzonym w plecy skierował potwora do morza. Stwór dziwnie powił się jeszcze chwilę w wodzie po czym całkiowcie się rozsypał.
- No... to rozumiem- powiedział łowca
(nie)bezimienny:
(nie)bezimienny został osaczony przez jedną z piaskowych bestii. Przełknął ślinę. Wyjął swoje ostrza, które zalśniły.
- No to zobaczymy na co Cię stać! - powiedział (nie)bezimienny i ruszył na potwora...
Uderzył mieczem potwora, jednak ten stał niewzruszony. Uderzył wampira w brzuch. Zaczęła przewracać mu się w żołądku, jednak nie pościł pawia i dzięki za to. Podniósł się z ziemi i ponownie ruszył na potwora. Kilka cięć i kiedy wydawało się, że potwór jest unicestwiony odrodził się. W kierunku Oshiańczyka zbliżały się kolejne trzy bestie. Nie wiedząc co robić przemienił się w nietoperza i zbił się w powietrze...
Chabacik:
Chabacik wyciągną miecz i szybkimi ruchami rozcinał jedną bestię po drugiej, lecz te błyskawicznie się regenerowały. Nie miał specjalnie pomysłów jak nimi walczyć, wiedział iż ataki zadawane przez oręż nie są zbyt skuteczne. ÂŁowca po chwili odszedł na bok by chwilkę odsapnąć i pomyśleć co robić dalej.
- hmmm...-myślał łowca- co o nich wiemy, ataki mieczami nie sprawdzą sie, i dodatkowo na nasze nieszczęście te paskudy regenerują się po każdym ataku...hmm... a gdyby tak uderzyć w nich wodą? - Chabacik bez namysłu krzykną: "Magowie którzy znają czary wody nich spróbują ich użyć, może to je pokona..."
Rakbar Nasard:
No wreszcie coś się ciekawego dzieje – powiedział do siebie. Wyjął miecz z pochwy, rozejrzał się dookoła i zobaczył dwóch przeciwników na lewo od siebie. Zaczął biec w ich stronę. Tamci również ruszyli. MeGiddo wykonał jeden cios, który powalił jedną piaskową rzeźbę, a druga w tym czasie próbowała zaatakować jednak na marne. ÂŻołnierz zablokował cios, po czym wpił swój miecz w przeciwka. Został tylko po nich piasek.
- Cholera dużo ich tu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej