Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa na mityczną wyspę
Altair:
Altair spojrzał na Viga i ze zdziwieniem zmierzył go wzrokiem.
- Vigo tobie słońce troszkę przypiekło łepetynę, jakbyś nie zauważył już od dwóch godzin płyniemy... - po tych słowach klepnął Ohsistę po ramieniu i podszedł wolnym krokiem to Alsvithe - witaj. - Rzekł cicho, po chwili spojrzał na bok - ee, chwila - rzekł, po czym przymrużył oczy i skupił wzrok na sterze statku, po chwili zniknął z miejsca gdzie był i pojawił się przy sterze - Sado - rzekł do siedzącego obok gubernatora - czy nie masz może informacji, czy na mitycznej wyspie będzie można zebrać zioła takie jak łodyga brzuchowca czy liście tursu? Albo ziela lecznicze, czy też ogniste korzenie?
Walar:
Walar przechadzał się po pokładzie statku. Zastanawiał się jakie niebezpieczeństwa będą na niego czekać na tej mitycznej wyspie. Miał nadzieję dorobić trochę na tej wyprawie, żeby stać go było na lepszy sprzęt. W drodze, Walar zastanawiał się długo czy podjąć ryzyko przejścia próby cienia. Czy spróbować i zaryzykować życie, aby ewentualnie, potem poświęcić się czarnej magii. W końcu Walar wskoczył na hamak i postanowił się zdrzemnąć.
Bela:
Bela popatrzył nietomnym wzrokiem na Altaira, nie wiedział co on właściwie wykonał i co chciał od Alsvithe, która bądź co bądź, właśnie się do niego tuliła.
- Nie wiesz co chciał od ciebie? - zapytał Bela
- Nie wiem, a co? Macie na pieńku?
- Nie no, to mój znajomy, przyjacieł wręcz bym rzekł, nie mamy na pieńku.. - mruknął dracon..
Niro:
- Taaa... - odpowiedział Szef Klanu Tkoronowi - To lepsze niż sterczenie tyle czasu na mrozie w Porcie, a po Leyanoi potrzeba mi czegoś bardziej relaksującego - po czym znowu zaczął się wpatrywać w niebo. Ciemne chmury zaczęły odsłaniać gwiazdy, a blask księżyca odbijał się od wody. Oprócz gadanim śmiałków było słuchać szum fal, zgrzytanie desek oraz wiatr trzepoczący w żagle.
- Morze jest spokojne - odezwał się w końcu - Nie ma pieprzonych wężów morskich, piratów ani nic w tym stylu. Pozostaje tylko czekać aż dopłyniemy na tą wyspę. Ciekaw jestem co tam zastaniemy - zamknął oczy udając jakby wsłuchiwał się w szum fal. W rzeczywistości skupił się, aby podsłuchać niektóre rozmowy towarzyszy...
Grison:
Greg skierował wzrok w stronę (nie)bezimiennego.
- Cóż, zaskoczyłeś mnie tym pytaniem. I nie widzę potrzeby ani obowiązku aby na nie odpowiadać, gdyż to juz jest tajemnica zawodowa. Jednak teraz zrobię wyjątek, ze względu na to iż takie zgłoszenie nie wpłyneło oficjalnie do naszej gildii. Być może wzią je potajemnie jakis łowca jednak nic mi o tym nie wiadomo- powiedział Greg. Zaraz po tym popatrzył na Darkona, który najwyraźniej miał do niego jakąś sprawę.
- Darkonie! Sądząc po twojej facjacie, chcesz mi cos powiedzieć...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej