Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa na mityczną wyspę
Sado:
"Kto się nie zjawił? Elrath? Izrael? Wprawdzie dopłacić łowcą parę setek to dla mnie żaden problem, lecz dla nich może jakiś być." - pomyślałÂ Sado wypuszczając kółka
z dymu. Dracon pogrzebałÂ w swoim plecaku, a znalazwszy pióro i starą, brudnąÂ ksi
ążeczkę, lekko przegryzł wargę. PrzyłożyłÂ koniec pióra to miejsca, z którego sączyła się krew i używając jej jak atramentu zacząłÂ bazgrać w swym pamiętniku, od czasu doÂ
czasu
wzdychając i głęboko dumając nad przeszłością. Â
Tkoron:
Tkoron podszedł do reszty klanowiczów, Stanął koło Assasyna i zaczął rozmowę.
- No nareszcie się coś ruszył.
Wrath:
Thrall wszedł na na pokład statku "Coś mi się zdaje że zamiast zabijać potwory będziemy się rzucać śnieżkami" pomyślał po czym usłyszał zrzędzienia Assasyna po czym podszedł do niego gdy ten ponownie splunął do wody.
-Przestań tak pluć do tej wody Ass, bo wszystkie ryby padną.-powiedział z uśmiechem Thrall i nie czekając na odpowiedz władcy klanu Ohsi którego przecież był członkiem, rozpoczął mają przechadzkę po statku.
Rakbar Nasard:
Starek coraz dalej był od brzegu. Niebo było czyste, dzięki czemu można było ujrzeć pełne niebo gwiazd. Słońce już dawno zaszło. Rozbijanie się fal o statek i ciągłe spoglądanie na oddalający się ląd (który za jakiś czas już znikł w ciemnościach), było jedynym zainteresowaniem Megidda. Myślał o tym co zobaczy, z czym będzie musiał walczyć ta tejże wyspie. Nie czuł jednak ani strachu ani lęku. Od czasu do czasu zerkał na ludzi przechodzących obok niego, niektórych widział po raz pierwszy w życiu. Jednak nie mógł dostrzec wokół siebie swojego brata.
Statek oddalał się coraz bardziej od lądu, aż był tak daleko, że lądu nie było już widać. Statek przebijał się przez coraz większe fale, wiał mocny wiatr. W pewnym momencie odszedł od burty i poszedł szukać Chabacika. Okazało się, że jego brat był całkiem niedaleko. Podszedł do niego przy czym z lekkim uśmiechem mówił:
- Jeszcze nigdy nie płynąłem statkiem. Pamiętasz jak Cię rozpoznałem, że jesteś moim bratem, podczas wyprawy do Leyaion? Dziwne ale nigdy dotąd do tej rozmowy nie przechodziliśmy. Jak to możliwe, że akurat zawędrowałeś do tego miasta co ja? Powiedz mi czemu właśnie tu przyszedłeś a może zabłądziłeś tak jak ja, i to przypadek?
Vigo:
Vigo czekając na pozostałych rozmyślał nad tym co dalej będzie robił w życiu. "Pewnie jeszcze przez kilka a może kilkanaście minut będziemy czekać na pozostałych..."- takie myśli mu w pewnym momęcie "pętały" głowę. Niemógł we wszystkich wyprawach jednego- czekać na popzostałych. Co prawda sam się niekiedy spuźniał ale było to z ważnych powodów. W końcu niemógł wytrzymać i zapytał się Lorda Sado:
- I co teraz będziemy czekać na pozostałych, czy wyruszamy?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej