Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa na mityczną wyspę
Bela:
Bela wszedłwszy na statek upatrzył sobie miejsce na samym dziobie. Stała tam Alsvithe. Bela podszedł do niej i z lekkim uśmiechem zagaił:
- Mogę się przyłączyć?
- Mhm.. Z przyjemnością - rzekła młoda dama
- Morskie powietrze, pisk mew, szum wody.. Romantycznie sie robi na statku - powiedział ze smiechem drakon rozprostowywując skrzydła, po czym usiadł na ławce przy barierce - przyłączysz się?
(nie)bezimienny:
(nie)bezimienny spojrzał na niespokojne morze. Woda była jak lustrzane odbicie dla zachodzącego słońca. Bezchmurne lazurowe niebo było wspaniałe. Na statku trwały burzliwe dyskusje. Podszedł do Czarnego Dracona (czy jak to się pisze :p) Grega i powiedział do niego:
- Witaj. Nigdy nie miałem okazji bliżej się z Tobą zaznajomić, ale mniejsza o to. Mam do Ciebie "sprawę", a może po prostu zapytam się. Czy Adinox składał Ci propozycję... zabicia mnie??? Wiem, jeżeli się mylę to popraw mnie, ale jeśli któryś z członków ÂŁowców otrzymał tę propozycję, to chciałbym o tym wiedzieć. Dowiedziałem się o tym dość przypadkowo, ale to nie istotne.
Czekał na odpowiedź Przywódcy ÂŁowców...
Niro:
Assasyn cieszył się, że coś wreszcie ruszyło. Tyle czasu siedzenia w brudnym Porcie, na dodatek gdy zima zaczynała się na dobre, dawało się we znaki. Deski na statku były pokryte cienką wartwą lodu. 'Przy sztormie może być niezła ślizgawka' - pomyślał. Zakasłał głośno. Ostrożnym krokiem podszedł do barierki i oparł się o nią.
- Są tutaj jakieś kabiny? - jego pytanie nabrało zrzędliwego tonu. Czekając na odpowiedź wpatrywał się w niespokojne chmury starając się rozeznać czy może nadejść sztorm. 'Pieprzona paranoja...' - pomyślał, po czym splunął do wody.
Alsvithe:
W oczach Alsvithe zamigotały urocze błyski.
-Ależ, skoro nalegasz, odmówić nie śmiem... - elfka zaśmiała się perliście po czym usadowiła obok dracona. Przeciągnęła się, zamruczała jak kotka i odwróciwszy głowę poza okręt oczami śledziła ruch wody. Nagle statek trafił na nieco większą falę, oblewając Alsvithe morską wodą od stóp do głów. Zaskoczona parsknęła, zakrztusiła się i w geście bezradności uniosła ociekające wodą ręce. I, jakby tego było mało, w żagle uderzył szkwał, nastąpił niekontrolowany zwrot przez rufę, w efekcie czego elfka wylądowała w ramionach Beli. Zaskoczona zaczęła natychmiast przepraszać, po czym nagle jakby się rozmyśliła, uśmiechnęła się drapieżnie, z rozmysłem raz jeszcze objęła go a do góry skierowała błyszczące, piękne oczy.
Darkon:
No to Dairin sie zdenerwuje, pomyślał Darkon. Jak to zwykle bywało Darkon trzymał sie raczej swoich spraw. Był skupiony i gotowy na każdą ewentualność. Do członków wyprawy zwracał się z reguły jedynie z ważnymi sprawami. Uważał iż na wyprawie trzeba dbać głównie o to, żeby każdy wrócił do miasta w jednym kawałku, a rozmowy powinno się zostawić tam gdzie ich miejsce. Postanowił zapytać o coś Grega. Myślał już trochę o tym i postanowił zwrócić się do niego. Usiadł na ławce i czekał aż przywódca ÂŁowców dokończy rozmowę z Bezimiennnym.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej