Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa do Taharu
Altair:
Altair błyskawicznie odwrócił się, za nim stał nowicjusz. W mgnieniu oka dobył kostura, po czym roztrzaskał mu łeb. Ujrzał Maga ognia, który przyjął postawę do rzucenia na niego czaru. Adept natychmiast wyciągnął przed siebie kostur, skupił się szybko, lecz wystarczająco silnie. Wypowiedział na głos "Qiiltuarishesh Arishesh, Izanisheshhu Ilish" (Tchnienie ÂŚmierci, Magia Starożytna). Czarny, niewyraźny kształt wyleciał z kostura, po czym jakby wtopił się w nieprzygotowanego do obrony maga, rozrywając jego ciało. Altair poczuł dumę i przypływ mocy. Chciał przyzwac Zombie, jednak stwierdził, że byłby to zbyt duży wysiłek dla jego energii i postanowił chwilę odczekac. Zobaczył jak z kijem biegnie na niego jeden z nowicjuszy, kiedy poczuł uderzenie w plecy, przewrócił się, a kostur został wytrącony mu z ręki. Nie tracąc czasu użył zaklęcia telekinezy na złotym pucharze obok ołtarza i z ogromną siłą cisnął go w głowę nowicjusza, który odebrał mu broń. Ten raniony odleciał w tył, natomiast Adept złapał w powietrzu kostur, przebiegł dwa kroki i z ogromną siłą skoczył na drugiego nowicjusza. Ten jednak zasłonił się pałką. Adept uderzył z dołu, ponownie bez skutku. Po kilku próbach zdesperowany zebrał się w sobie, wziął zamach i z calej siły uderzył w pikę ucznia, która pękła na dwie części. Ten spojrzał przerażony na swą złamaną broń, potem na Altair'a, odrzucił dwa kije i rzucił się do ucieczki. Przebiegł kilka kroków, kiedy pod jego nogami znalazł się kostur Adepta, wytrącając go z równowagi i przewracając na ziemię. Jedyne co pozostało Adeptowi to zakończyc żywot nowicjusza, co też uczynił...
Magowie Ognia: 3
Nowicjusze: 7
Canis:
- wreszcie miłe powitanie. - powiedziałem i ujrzałem lecącą w swoją stronę ognistą strzałę. odbiłem zaklęcie kosturem (odbijanie kosturem).
otoczyło mnie trzech nowicjuszy i jeden czarodziej, a ja w tym momencie ze skumulowana energią w kosturze i wypowiedziałem zaklęcie: Iphuxuyship, Ush Anashhu Gryshiltu (krzyk Umarłych). wokół mnie utworzył sie falujący pierscień, który zaczął roznośić się nieco pochłaniając nowicjuszy i maga, zabijajac ich, poczym ruszyłem z morderczym uśmiechem na ustach w stronę pozostałych...
mag ognia x3
nowicjusz x 7
Altair:
Altair, odwrócił się nagle, a w jego oczach można było dostrzec paranoiczny wręcz strach. W jego kierunku leciała ognista strzała. Zanim zdążył mrugnąc, został ugodzony w klatkę piersiową. Przemierzył w powietrzu ok. 2 metry, wylądował na ziemi ciężko poparzony. Zacisnął zęby, wstał, wyciągnął kostur przed siebie i wycedził przez zęby: "Elysh Izysh Izash Arishesh, Xuysh Ilishash" (Wysysanie ÂŻycia, Magia Starożytna). Mag przyklęknął osłabiony, natomiast rany Altair'a stworzyły strupy, miejscami blizny. Mag podniósł się na nogi, stał jakieś 10 metrów od Adepta, który rzucił się w jego kierunku. Mag rzucił czar Kula Ognia, przymknął oczy, jednak nikogo nie widział przed sobą. Altair przeteleportował się wcześniej za plecy czarodzieja, a teraz stał zaraz za nim z podniesionym kosturem. Mag zdążył jedynie się odwrócic i podnieśc oczy w górę. Niesamowicie twardy kryształ z kostura Altair'a został zatopiony w jego czaszce, łamiąc ją na kilka części. Adept usłyszał krzyk za sobą, odwrócił się i zobaczył nowicjusza, biegnącego na niego i zamachniętego piką. W mgnieniu oka przykucnął, machnął kosturem nowicjuszowi w nogi strącając go na ziemię.
- A teraz giń! - krzyknął Adept z dumą, kiedy został uderzony w nogę, później podcięty przewrócił się na ziemię.
- Raczej ty giń! - krzyknął nowicjusz, który wywrócił wojownika. Podniósł pikę w górę, uderzył nią w całej siły trafiając w ziemię - co do... - po tych słowach odwrócił się. Jedyne co zobaczył to zielony błysk przed oczami, następnie zginął. Altair ponownie przeteleportował się za plecy napastnika, myśląc, że ta sztuka coraz bardziej mu się podoba. Nowicjusz, którego wcześniej strącił z nóg złamał sobie widocznie kończynę, gdyż nie dał rady wstac. Altair wyciągnął z pochwy Czarną Klingę i dokończył żywot ucznia Magów Ognia.
Magowie Ognia: 2
Nowicjusze: 5
Isentor:
Nowicjusze podbiegli do mnie razem chcąc wspólnie zaatakować kijem. Wyciągnąłem przed siebie obie ręce i użyłem zaklęcia okaleczenie. Przeciwnicy upadli na kolana łapiąc się za twarz, z której ociekała im krew. Podszedłem do wijących się z bólu nowicjuszy dotknąłem ich głów i zabiłem czarem dotyk śmierci. Jeden z magów uderzył mnie wtedy kosturem w plecy, szybko odwróciłem się i zablokowałem kolejny cios. Wytrąciłem mu broń z rąk. Uderzyłem psionicznym pociskiem w brzuch. Mag schylił się nisko łapiąc się za ranę. Wykorzystałem to i chwyciłem za jego włosy. Lekko zdezorientowanego całą sytuacja dociągnąłem do ołtarza, gdzie położywszy jego głowę na kamiennym stole rozwaliłem ją jednym ze złotych kielichów...
Magowie Ognia: 1
Nowicjusze: 3
Altair:
Altair wystawił kostur przed siebie i szybkim ruchem zakreślił okrąg w powietrzu. Wypowiedział na głos: "Iahuxuysh Xuelash Arishesh, Xuooshan Upishesh" (Przyzwanie Zombie, Magia Starożytna). Jak na zawołanie z podziemi 'wyrosła' straszliwa sylwetka pokiereszowanego, zgarbionego człowieka.
- Mój sługo! Zabij ich! - krzyknąwszy to pokazał palcem na grupę walczących jeszcze nowicjuszy, ponieważ sam chciał zając się magiem.
Zombie ruszył w ich kierunku za rozkazem Altair'a. Sam adept ujrzał jak Mag kumuluje energię, by cisnąc w niego kulą ognia. Rzucił się jak najszybciej na podłogę unikając pocisku. Po chwili wstał i ruszył na maga. Uderzył z góry, bez skutku. Spróbował zrobic zwód, zdejmując kostur na dół, lecz uderzając z boku. Mag nie dał się oszukac i zakontratakował. Adept wygiął się do tyłu unikając jego broni, po czym odrzucił własny kostur w maga, który pod ciężarem ugiął się lekko i zachwiał. Altair wyciągnął Czarną Klingę, obejrzał się tylko za siebie, jak jego Zombie rozszarpuje już drugiego nowicjusza i natychmiast wrócił do walki. Próbował pchnąc czarodzieja dwa razy, ten jednak zwinnie się odsuwał. W końcu Mag, kiedy Altair po nieudanym ciosie 'wracał' rękę do siebie, wziął zamach i całą siłą uderzył go w bark. Adept stoczył się ze schodków obok posągu i padł na ziemię. Zgubił miecz. Wstał, rozejrzał się. Jego miecz leżał na schodkach. W mgnieniu oka rzucił się na swój oręż, kiedy usłyszał ironiczny śmiech maga, który nadepnął na ostrze nie pozwalając go podnieśc.
- Giń, sługo Beliara! - krzyknął czarodziej, wziął zamach i uderzył. Altair jakimś cudem uskoczył, po czym schował się za jedną z kolumn. Mag Ognia szedł w jego kierunku krzycząc:
- Nie uciekniesz! Zginiesz tutaj! Nie wyjdziesz stąd żywy, wyłaź, tchórzu!
Czarodziej podszedł pod kolumnę i uderzył najmocniej jak mógł na wysokości głowy, może barków Adepta, jednak trafiając w kolumnę zawył z bólu i prawie upuścił kostur z ręki. Altair przewidział jego ruch i przykucnął. Teraz chwycił maga za nogi i szarpnął do siebie wywracając go na plecy. Altair schylił się po kostur przeciwnika, kiedy został raniony w plecy jego Czarną Klingą, którą mag wziął ze sobą wcześniej. Przewrócił się i potoczył jakiś metr dalej.
- Haha, głupcze, teraz zginiesz! - powiedział czarodziej i podniósł ostrze do góry, kiedy już znalazło się na dole usłyszał brzdęk i mocne uderzenie w beton.
- Co do jasnej... - wycedził i odwrócił się. Altair stał za nim, chwycił go za szyję od tyłu i zaczął go dusic. Mag wyrywał się najmocniej jak mógł, jednak Adept po kilkudziesięciu sekundach po prostu skręcił mu kark. Schował Czarną Klingę do pochwy, podniósł swój kostur i ruszył w kierunku jednego nowicjusza, który zabił Zombie. Po kilku ciosach złamał mu pikę, podciął nogi wywracając go na plecy i wyjąwszy czarną klingę przebił mu serce kończąc jego żywot.
Magowie: 0
Nowicjusze: 0
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej