Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zemsta Meaneba

<< < (3/4) > >>

Isentor:
Moje ciało regenerowało się przy pomocy zaklęcia duże leczenie. Wróg ponownie zaatakował wypuszczając w moją stronę pocisk zagłady. Aurą lisza odparłem jego potężny atak. Wyciągnąłem ręce przed siebie przybliżając ku sobie dłonie. Wystrzeliły z nich pioruny... Meaneb zasłonił się jedną z rąk zatrzymując zaklęcie - to jednak uszkodziło lekko jego ciało. Teraz to on zaatakował rzucając we mnie kolejnym pociskiem, który również odparłem. Wymienialiśmy się kolejnymi salwami ataków z przeróżnych stopni wtajemniczenia oraz dziedzin magii. Nagle oboje jednocześnie przerwaliśmy walkę. Byliśmy zmęczeni, żaden jednak nie okazywał tego po sobie. Patrzeliśmy się na siebie przez kilka chwil oceniając wzajemnie straty. Ponownie ruszyliśmy do walki...
Każdy z nas wystrzelił w przeciwnika energią magiczną o potężnej, niszczycielskiej mocy. Oba strumienie zderzyły się tworząc odczuwalny odrzut. Obaj napieraliśmy raz po raz zwiększając ilość przepływającej przez nasze dłonie energii. Wszystko wokół zostało już wywiane, piasek utworzył coś w rodzaju wiru, który wirował tworząc krąg, którego centrum byliśmy my...


Szkielety - 20
Lisze - 3
Kościane Chimery- 2
Meaneb - 1

Altair:
Altair natychmiast zdjął kostur i ruszył pewnym krokiem w kierunku jednego ze szkieletów. Kościotrup wziął zamach podobnie jak Adept, jednak kostur był dłuższy i bez problemów rozłupał czaszkę szkieleta. Altair ujrzał chimerę lecącą w jego stronę. Wystawił kostur przed siebie, skupił się. Wypowiedział po cichu inkantację zaklęcia ÂŚwięty Pocisk i machnął kosturem. Z oręża wyleciała niebieska struga światła, ktora po chwili zmieniła się w niewielką kulę. Ugodziła Lisza w klatkę piersiową, a jako że był nieumarłym - zadała mu bardzo duże obrażenia. Lisz spadł z chimery na ziemię zwijając się z bólu, po chwili jednak Altair zakończył jego cierpienia wbijając mu srebrny sztylet wprost w serce. Schowawszy kostur na plecy wyciągnął Czarną Klingę. Zbliżył się do szkieletu z toporem i drewnianą tarczą uderzając raz po raz po rękach stwora. Po chwili kości zostały połamane, sam stwór uciekał już bez rąk, jednak Altair był szybszy. Po chwili dogonił kościotrupa i rozpłatał mu czaszkę mieczem...

Szkielety - 18
Lisze - 2
Kościane Chimery- 2
Meaneb - 1

Isentor:
Lisz powstał, rany zadane w jego zgniłym ciele powoli goiły się. Rzekł z pogardą do Altaira "Powinieneś wiedzieć, że my lisze nie mamy serc". Następnie szybkim ruchem wyciągnąwszy rękę wypuścił z niej pocisk zewu beliara, który ugodził adepta raniąc go dotkliwie...



Szkielety - 18
Lisze - 3
Kościane Chimery- 2
Meaneb - 1

Canis:
Zobaczyłem rannego Altaira, szczęśliwie byłem akurat wolny i przeniosłem jego ciało nieco obok. postawiłem w dość bezpiecznym miejscu i przemówiłem do niego.
- Mam nadzieje że masz jakąś miksturkę leczniczą, albo znasz jakieś leczenie, albowiem ja cie nieuleczę, a ta rana jest na tyle wielka, aby bez zajęcia się nią, móc umrzeć. - poczym ujrzałem że ten lisz zaczął się do mnie zbliżać. Był dotkliwie ranny i potrzebował pożywienia. Zbliżał się ku mnie i przygotowaywał sie do rzucenia jakiegoś czaru w moja stronę.
Wtem zacząłem kumulować energię magiczną w kosturze i wypowiedziałem zaklęcie ÂŚwiętego pocisku. Czar przybrał forę świetlistej kuli, wokół której wirował złotawy pył jak piasek pustyni. rzuciłem go w stronę lisza, którego ugodziło w centralną część głowy tworząc dotkliwe rany. Lisz był obolały i leżał na ziemi próbując sie ponownie wyleczyć. zobaczyłem Latającą chimerę nad sobą i przygotowałem Tchnienie śmierci. Energia przybrała postać kuli pyłów i oparów. Pomknęła ona w stronę chimery niszcząć ją a kolejny lisz spadł na ziemię. Lisz opadł nieopodal mnie, dokładnie za mną. Był nieco obolały, lecz przygotowywal się do rzucenia zaklęcia w moją stronę, gdy usłyszałem słowa zaklęcia, obróciłem się błyskawicznie i odparłem zaklęcie lisza, które wymierzone było we mnie. Energia zaklęcia odrzuciła mnie z miejsca gdzie stałem odpychając na parę metrów. Zatrzymałem się na szkielecie, którego naszczęście uderzenie zabiło gdyż koniec kostura przebił mu czaszkę i poobijał kości. Powstałem obalały i rzuciłem się do walki z kolejnymi sługami Menaeba...

Szkielety - 17
Lisze - 3
Kościane Chimery- 1
Meaneb - 1

Devristus Morii:
Alculu ruszył na sotarnią Kościana Chimerę . Wyciągnął kostur , wycelował prosto w Chimerę i wypowiedział zaklęcie " ÂŚwiętoego Pocisku"(Nowozytna) . Pocisk poleciał w stronę Chimery. Bestia nie zdołała uniknąć zaklęcia ,więc odnisła poważne obrażenia. Teraz pikwała w stronę Elfa, który przygotował się do rzutu kosturem.
- Może się uda - rzekł Alculus , patrząc się na Chimerę , która była coraz bliżej.
Rzucił... i to w dodatku celnie. No trochę pomógł sobie telekinezą. Chimera majac zniszczoną czaskę już nie żyła.


Szkielety - 17
Lisze - 3
Kościane Chimery- 0
Meaneb - 1

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej