- Themo, zwijać, nie opuszczać! Durshlak, drugi żagiel, pozbawicie mi tę łajbę pędu! Podchodzimy spokojnie!- darł się, krzyczał, próbował zapanować jakoś nad tym wszystkim. Dotarli naprawdę w miarę bezpiecznie, uwijając się, sterując z prawą, doświadczeniem (ekhm!) i wielkim wyczuciem. Odnaleźli jakieś wolne miejsce przy nabrzeżu, które było pełne różnych jednostek pływających, niektóre były sporo większe niż funerisowki "Raginis", niektóre sporo mniejsze. Wpłynęli naprawdę zgrabnie, kotwicząc i zarzucając cumy niedaleko innej jednostki pod valfdeńską banderą. Jakiś kupiecki bryg, "Czwarty bohater", cokolwiek to nie miałoby znaczyć. Pachołkowie i flisacy pomogli im przymocować cumy, przyciągnęli łajbę, pomogli z trapem.
- Witamy na Zuesh! - powiedział radośnie anioł, uśmiechając się od ucha do ucha. - Ten, tego, kopsnie się ktoś po Rinę i Elizabeth, niech lepiej schodzą już na ląd... - rzucił w eter, patrząc na Gorna i Themo, którzy właśnie skończyli swoją robotę przy swoich stanowiskach.