- Nie mam pojęcia. Gdybyśmy je, jak to ujmował mój dawny krasnoludzki towarzysz "rozpierdolili w trzy dupy" słyszeliby. Można też kombinować z zamkiem, o ile znasz się na czymś takim, bo ja jeno, jak do butelki piwa się dostać potrafię - sztuczek kilka. - powiedział i pomasował głowę, która dopiero teraz, kiedy wróciły mu wszystkie zmysły boleć poczęła niemiłosiernie.
- Jest też szansa, że przyjdą żarcie nam zanieść, czy na tortury wziąć. Wtedy można w rogu się zaczaić i liczyć na to, że sam strażnik przyszedł. Spróbować go ogłuszyć we dwoje, łomot spuścić, broni użyczyć i spróbować poszukać naszych broni. Ta jednak szansa jest mała, a ty co myślisz, mości Zeyfarze?