- Tak. Doczekać się wręcz nie mogę kolejnej teleportacji. - poinformował Zeyfara z nietęgą miną, jakoby po zjedzeniu kilku...nastu cytrusów, Ergard. Ruszył za majorem nie odzywając się wcale. Nie był zmęczony, po prostu chciał nasycić się powietrzem i wsłuchać w leśne pieśni, kiedy drogę zagrodzili im ludzie. Od początku czuł, że coś nie jest w porządku. Gniadosz jego parsknął, on lekko poddenerwowany gotowy był do walki, mimo beznadziejnej sytuacji żywił niedoświadczoną nadzieję, na przebicie się przez konwój. W duchu jednak wiedział, że nie ujechałby daleko bez grotu w plecach. Zaklął cicho, kiedy Zeyfar prowadził rozmowy. Założenie jego okazało się prawdziwe. Niechętnie złożył broń. Wtem łamiąc pacta bandyci związali ich i ogłuszyli! Ergarda zdecydowanie boleśniej i skuteczniej. Widocznie wzięli pod uwagę szarpaninę, jaką sprawił gdy wiązano go. Z dumą zdzielił jednego z nich łokciem w zęby, ale długo nie cieszył się odniesionym sukcesem. Adavena udało się ocucić, a pierwszym słowem, jakie wypowiedział było starożytne słowo: "Kurwa" określający jego stosunek do całej tej sytuacji. Rozmasował obolałe przeguby dłoni i zaklął szpetnie, po krasnoludzku.
- Widzisz? To przez ten cały teleport. - skomentował i wstał.