Tereny Valfden > Dział Wypraw
Bandyci W Wiosce - obrona farmy
Bela:
Bela z Gregiem skradali się w stronę dwóch ochroniarzy. Obeszli kilka domków aż w końcu znaleźli się tuż obok dwóch strażników.
- No to jak? Znowu mam być niewidzialny? Chyba tak będzie najlepiej, podkradnę się do tego bardzije oddalonego i gdy się pojawię ty wyskocz na tego drugiego. Ok?
Jako że Greg nie zgłaszał żadnego słowa sprzeciwu Bela zaczął się skradać. Gdy był już vis a vis bandziora pojawił się nagle:
- Dzień DOBRY! - i zanim bandyta zdążył zrobić ruch, miał już miecz wampira wbity głęboko w szyję. Tymczasem Greg atakował drugiego, także z zaskoczenia, więc dwóch strażników padło bez żadnych trudności. Tymczasem na środek wsi wybiegła reszta łowców by zająć się reszta bandziorów, natomiast Greg i Bela weszli do środka..
Samug:
Samug z daleka zobaczył, jak Greg i Bela eliminują strażników. Dobył broni i ruszył z pozostałymi w kierunku środka wioski. Bandyci podnieśli alarm. Dwójka z nich zaatakowała Samuga. ÂŁowca sparował oba ciosy, a następnie wyprowadził poziome cięcie w brzuch jednego z bandytów, raniąc go poważnie. Jego kompan ponownie zaatakował, tym razem z góry. Samug odskoczył w bok jednocześnie wbijając ostrze w plecy bandyty. Kiedy ten upadł, łowca dobił obu przeciwników.
Bandyci - 10
Chabacik:
Dwóch zbirów zaczęło zbliżać się do Chabacika. Łowca wyciągną kuszę i wystrzelił kolejno dwa bełty. Te bezbłędnie przebiły się przez skórzaną zbroję zbira. Myśliwy wyciągną miecz i ruszył na wroga. Chabacik uderzył w bandytę z całą siłą. Ten bezbłędnie odparował cios. Chabacik uderzył mieczem jeszcze raz lecz jego cel uskoczył na bok uderzając go w zbroję. Łowca przewrócił się, z jego przeciwnik szybko rzucił się na niego z zamiarem podcięcia gardła. Wampir zrzucił z siebie zbira i szybko wbił mu miecz w klatkę piersiową. Tymczasem...
[Tracę 2 bełty i zabijam dwóch zbirów]
Zostało: 8
Grison:
- Proszę, proszę. kogo my tu mamy- powiedział Greg patrząc na liczącego złoto herszta bandy.
- Co?! Jak wy tu...?- wydusił z siebie zdziwiony herszt
- A normalnie. Mała zabawa z twoimi strażnikami i jesteśmy w domciu u papci herszta- powiedział Bela
- Wy sukinsyny! Ze mną nie pójdźie wam tak łatwo- powiedział bandzior wyciągając zza pleców dwa topory.
- Trudno. Myślałem, że pójdzie po dobroci- powiedział Greg wycierając krew z miecza o zbroję. Bierzmy go bracie!
Obaj łowcy zaatakowali jednocześnie herszta.
Bela zablokował jego topór w jeden ręce, a Greg w drugiej. A następnym ostrzem zdzielił go po napierśniku.
Herszt zgiął się w pól, a Bela korzystając z okazji chciał wbić mu miecz w kark. Jednak kiedy wampir przestał blokować jego topór herszt uderzył Belę drugą strona ostrza w nogi. Wampir momentalnie się przewrócił.
Herszt następnie puścił ciężki topór blokowany przez Grega i uderzył łowcę ciężką pięścią w twarz. Greg zatrzymał się na stole i oszołomiony patrzył na podnoszącego się herszta.
- A teraz was wypatrosze- powiedział dwu metrowy kolos podnosząc bronie.
Herszt najpierw skierował się w stronę Grega.
- ÂŁowca tak? Poznaje po tej cholernej zbroi. Chyba jesteś kimś ważnym łachudro- powiedział herszt zmierzając do Kapitana.
W tym samym czasie Bela podniósł się z ogromnym bólem nóg. Spojżał na wroga i próbował na niego skoczyć z tyłu lecz ból nie pozwalał.
- Hej łachmyto! Tak do ciebie mówie ty kupo łajna!- krzyczał Bela w kierunku Herszta
- Ooo... robaczek wstał- powiedział herszt odwracając się w stronę Beli. Miałem najpierw skończyć z twoim kolegą ale ty też będziesz dobry na obiadek. Jego zostawie sobie na deser- powiedział Herszt po czym powoli zaczął podchodzić w kierunku Beli.
Greg patrząc na to co się dzieje zaczął się rozglądać za swymi mieczami lecz leżały one daleko na podłodze. Kapitan odwrócił się aby zobaczyć co jest na stole, a tam zobaczył jakiś dobrze naostrzony miecz. Wziął go ze stołu tak aby herszt nie usłyszał żadnych ruchów, a następnie wstał i używając umiejętności szybkiego skradania podszedł go herszta i wbił mu miecz obok kręgosłupa.
- Aaaaa!- zawrzeszczał bandyta.
Zaraz po tym Bela podszedł do Herszta i złapał go dłońmi za tważ.
- A teraz przy gotuj sie na piekło- powiedział łowca przywołując kocioł krwi.
Herszt padł na miejscu.
A Bela wraz z Gregiem zaczeli zbierać swoja broń z podłogi...
- Cholerny knur- powiedział Bela siedząc na stołku trzymając się za buty. Dawno nikt mnie tak nie trzepną w nogi.
- Dokładnie. Nie nawidze bandytów- powiedział Greg wycierając jakimś materiałem krew cieknącą mu ciurem z nosa. Mam nadzieje, że nie złamany- powiedział Greg nachylając się na podłogi. Krew kapała na ziemię...
Bela ty pieprzony wampirze, nie patrz się na moja krew tak jakby to był krag- powiedział Greg
- Eee... wybacz bracie. To moje rasowe przyzwyczajenia- powiedział Bela.
ÂŁowcy wzięli miecz herszta leżący na stole po czym wyszli na zewnątrz...
Izrael:
Tymczasem Izrael walczył z jednym ze zbirów. ÂŁowca wyprowadzał cały czas ataki, ale dość silny przeciwnik sparował wszystkie ciosy. Zdenerwowany Izrael zasymulował, że chce znowu uderzyć z góry, a uderzył z dołu przebijając brzuch przeciwnika. Gdy łowca chciał dobić bandziora poczuł, że ktoś uderzył go w plecy lecz nie przebił zbroi. Gdy odwrócił się zobaczył kolejnego zbira. Izrael atakował znowu z góry i w pewnej chwili zaatakował z dołu lecz bandzior zdążył sparować atak. Całkiem zdenerwowany Izrael zaczął ciąć w klatkę piersiową bandziora i po chwili trafił kończąc jego żywot. W tym samym czasie...
[Zostało 6.]
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej