Tereny Valfden > Dział Wypraw

II Wyprawa Pod Góry

<< < (5/7) > >>

Canis:
Canis dobył kostura i atakował jaszczurki ową bronia. jedną zabił wbijając kostur prosto wgłowę odrazu umarła. drugiej pozbyłem sie wbijając w podbrzusze kiedy to skoczyła na mnie by uderzyć.
Ruszyliśmy w drogę dowiezy maga. droga była długa jednak nienapotkaliśmy niebespieczeństw. weszliśmy do środka...
- rozejrzyjcie sie za schowkiem maga. powinno być jakieś przejście a tam złoto. Ja w tym czasie przeczytam interesujące mnie księgi.
czterech znajomych znalazło przycisk, wcinsnęło go i otworzyło sie przejście znaleźlismy tam pewną ilość złota i 5 sztyletów. jeden z nich miał wyryte słowa: "Niech dowodzi w Wierze.".
- dobra. bieszmy bronie i idziemy stąd. wiem wystarczajaco aby odczynić rytuał. idziemy.
wyszlismy z wierzy i nieprześliśmy 20 metrów kiedy to przed nami ujrzeliśmy ożywionego maga Ferthisa (tego co zeszłym razem zabiliśmy), identycznego demona jak zeszłym razem (wielkie krwiorzercze bydle) i 5 wargów. Zaczęła się walka...

Dante:
Dante porwał się na dwa wargi.Jeden padł odrazu po pierwszym cięciu drugi jednak stawiał opór. Kilka cieńć zdołał uniknąc widocznie bestia była w dobrej formie. Ale wkońcu na każdego przychodzi czas. Przybadkiem miecz zachaczyl o jego noge raniąc go niemiłosiernie. Miecz znów uniósł się do góry i dokończył dzieła zabijając drugiego warga.

Melitele:
Melitele poszła w ślady Dantego też postanowiła zabić jakiegoś warga na jej drodze stanęły aż dwa jeden z prawej drugi z lewej strony . Dziewczyna nie wiedziała którego najpierw zaatakować jeden z nich podszedł do niej bliżej . Z początku Melitele odpierała tylko jego ataki . Po kilku minutach walki zadała jemu kilka ciosów które bardzo dotkliwe go zraniły ostatni atak który zadała bestii w serce zakończył jego marny żywot . Teraz został jeszcze drugi do pokonania mam nadzieję że z tym mi lepiej pójdzie – rzekła . Walka zapowiadała się całkiem dobrze dziewczyna raniła go kilka krotnie w bok tułowia lecz dalej było już trudniej warg bardzo rozzłoszczony atakował ją . Udało mu przewrócić nowicjuszkę na ziemie – lecz szybko wstała i zabiła go poprzez wbicie mu miecza w głowę ...

Anmarius:
Buaahahahah ! Głupcze, myślisz, że możesz nas pokonać swoimi marnymi wilczkami ?! - krzyknął Adept.
- Hiiiii, zobaczymy, śmiertelniku ! Na niego ! - rozkazał nieumarły mag, nasyłając na Travisa dwa wargi. Elf uniósł kostur do góry i wykrzyknął po Dracońsku słowa. W kosturze zaczęła się kumulować kruczoczarna energia, która po chwili wychodziła dziwnymi wstągami poza trzon. Po chwili, gdy Adept stwierdził już, że moc czaru jest wystarczająca, rzucił go na Wargi. Wybuch Cienia rozpryskał się po ich całych ciałach, gwałtownie spowolniając ich ruchy, przez co Travis mógł wykonać więcej czynności. Wkurzone zwierzęta, ryczały, ale nie mogły nic zrobić. Wtedy elf zaczął przygotowywać zaklęcie Kuli Ognia, a po wystarczającym zebraniu magicznej energii, rzucił ją na jedną z bestii. Jak w poprzednich przypadkach, czar rozbryzgł się na całym ciele zwierza, zapalając go. Ten zawył przeraźliwie. Nie trwało długo, aby padł martwy. Następny już się rzucił na Travisa, ale ten dzięki ogromnemu szczęściu, uniknął ciosu i przygotował się do odparcia kolejnego. Gdy warg go trafił, ten siłując się chwilę z nim, kopnął go w brzuch, następnie dobijając swymi nogami. Po chwili, aby skrócić jej cierpienia, wbił w nią swój kostur. Po tej czynności, popatrzył na innych. Zobaczył demona, szukającego sobie przeciwnika.
- Słuchajcie, ja spróbuję go zająć, a Wy coś wymyślcie ! Ale szybko, nie wiem czy długo wytrzymam, nawet z moimi czarami ! - krzyknął Travis, po czym ruszył na nieumarłego maga - Ferthisa...

Canis:
Canis spojrzał na nich i na parającego się z magiem Travisa. Canis bezzwłocznie użył zaklęcia Zew Beliara. Energia którą skumulował w krysztale po wypowiedzeniu formuły przybrała postać czaszki za którą pozostawały smugi dymu. czar ugodził w maga niszcząc jego ciało. pozostała głowa, która już przypominała czaszkę. Travis depnał na głowę przez przypadek która rozsypała się. nad ciałem maga pojawił sie nienisty obłok, który przeszył się z impetem rpzez ciało travisa który przewrócił się na ziemie a duch poleciał w górę nieba. Travis powstał i dlaj ruszył w wir walki. (pozostał demon)[img]http://xs318.xs.to/xs318/07316/titan_ragefire.jpg\" border=\"0\" alt=\"IPB Image\" /]

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej