Tereny Valfden > Dział Wypraw
II Wyprawa Pod Góry
Dante:
Dante użył części swej many by przyowłać czar Lodowej Fali.Po wykonaniu jej potwora unieruchomił lód.Lecz jego płonące ciało zaczęło stapiać lód więc postanowiłem się wycofać. Tymczasem......
Anmarius:
O cholera - powiedział, wstając Travis. - Teraz czas na ciebie, Demonie ! - krzyknął, wskazując na niego palcem. Przygotował kostur do zaklęcia i szybko wypowiedział po Dracońsku słowa. Chciał użyć zaklęcia Tchnienia ÂŚmierci, aby mocno osłabić przeciwnika. Po odpowiednim skumulowaniu magicznej energii na trzonku kija, puścił w kierunku wroga czarną czaszkę, pozostawiającą za sobą dziwnego kształtu wstęgi. Czar ugodził Demona, rozpływając się po jego całym ciele, a następnie gwałtownie osłabiając. Widać, że przeciwnik został poważnie zraniony, dlatego też oddziałało to na korzyść Travisa. Adept przygotował się do natarcia ataku wroga, a gdy już Demon miał zakończyć jego żywot, elf zręcznie zablokował cios bestii, waląc ją w brzuch. Trafił, a uderzenie sprawiło ogromny ból, ponieważ kostur był na maksymalnym poziomie jakości wykonania. Stwór zawył, złapał się za brzuch i odszedł parę metrów do tyłu. Podniósł ponownie miecz i ruszył jeszcze raz na elfa.
- Głupia bestio, nie wiesz, że nie masz szans ? - powiedział, śmiejąc się Adept. Zręcznie zablokował natarcie przeciwnika i szybko wytworzył pole telekinetyczne, w celu zablokowania jednego z ataków. Zdezortientowany demon, nie wiedząc, dlaczego tak się stało, stał w bezruchu, a tymczasem elf to wykorzystał i zakończył jego żywot, wbijając kostur w jego brzuch, a następnie w głowę...
Canis:
po zabiciu stworów wszyscy ruszyli do siedziby Kamiennego Zakonu. weszliśmy do środka i przemówiłem.
- Więc tak. Melitele nam pomozesz. gdy otworzę szkatułkę każdy z was włoży monetę do jednego z otworów. melitele przetnie wewnętrzne strony waszych dłoni sztyletem z wyrytym napisem "Niech Dowodzi w Wierze" i wkropi po kropli krwi każdego z nas. tobie elrathcie też. takwięc Travis i Melitele... niech rytuał się rozpocznie. - powiedziałem i wraz z Travisem i Melitele ruszyliśmy do odczyniania rytuału.
Wokół piedestału Travis narysował swym kosturem okrąg. Canis w owym czasie położył szkatułkę na monety i włożył swoją zarazem monetę. Melitele przecieła jego dłoń i polała kroplę krwi na ową srebrną monetę. Podobnie zrobili inni i podobnie ich krew znalazła się na monetach. Canis zamknął szkatułkę. Melitele odzunęła sie, a Canis i trawis wbili swe kostury w ziemię, rozłożyli ramiona i zaczeli wymawiać słowa.
- Tehas atahas keteher Inther, Kafahgasss ! - oboje wykrzyczeli. z ich dłoni błysnęły fioletowo czarne promienie energii które godziły w kryształy osadzone na kosturze. z kosturów trysnęły zielonkawe promienie godząc w szkatułkę z monetami. Wokół owej szaktułki pojawił się zielony ogień który strawił szkatułkę wraz z owymi monetami pozostawiając jedynie popiół.
Obaj magicy zemdleli błyskawicznie, ponich trzej inni uczestnicy wyprawy, a parę sekund później członkowie zakonu. po paru minutach omdleni ocknęłi się. Wszyscy wstali i czlonkowie zakonu niebyli już szkieletrami, lecz starcami w podeszłym wieku.
- dziękujemy wam - powiedział najstarszy mędrzec. - jesteśmy wam dozgonnie wdzięczni, a zapewne śmierć, wkońcu jak każdego - uśmiechną się starzec.
- oto srebrny sztylet z wyrytymi słowami "Niech Dowodzi w Wierze". niech będzie w twoich szlachentnych rękach. - powiedział Canis i podał mu sztylet zachlapany krwią albowiem jego używała melitele do pobierania krwi.
- Dziękuję ci. ty proszę otrzymujesz ode mnie woreczek z nasionami Gelrothu, jest w nim 25 nasion. Gdy będziesz dobrze pielęgnował wyrosną w szybkim tempie piękne dorodne drzewa a z nich będziesz mógł pobierać Gerolth.
- Dobrze więc, żegnamy was, racvzej tu niezagościmy... raczej. - powiedziałem i oddaliliśmy się od zakonu.
Wyszliśmy przez drzwi i skierowaliśmy sie w stronę lasu. przed wejściem na niego ujrzeliśmy 6 jaszczurów...
Lucas Paladin:
- A niech to! Znowu jaszczury! Mam już dosyć ten pełzających, obślizłych bestii. - Nowicjusz wyciągnął miecz po czym rzucił się na pierwszego lepszego potwora i zabił go szybkim cięciem. Drugi był już o wiele bardziej uparty. Elrath trochę się pomęczył, jednak w końcu uderzył rękojeścią miecza w głowę jaszczura i było po sprawie. Tymczasem...
Melitele:
Z oddali było widać 6 jaszczurek . Melitele zdjęła swój łuk z pleców i wymierzyła w jedną ze stworzeń strzała pomknęła trafiając w pysk jaszczurki kolejna oddana strzała trafiła zwierzę w brzuch zabijając je . Po chwili dziewczyna ujrzała następną która zmierzała do niej również wycelowała strzałę lecz tym razem chybiła gdyż zwierzę sprytnie jej ominęło kolejne dwa strzały były jednak celne decydująca trafiła jaszczurce w oko . Drugi przeciwnik Melitele również padł na ziemię martwy . Dziewczyna zmęczona już dzisiejszą walką usiadła chwilę by odpocząć …
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej