Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa po Nasiona
Boba Fett:
Droga mijała spokojnie. Nie spotkali nic na niej, co cieszyło łowców, a zarazem wprowadzało w zły nastrój, gdyż ponownie chcieli stanąć w szranki z jakimś przeciwnikiem. Po kilku godzinach nudnej podróży niebo nagle pociemniało, a już kilka chwil potem rozpoczęła się prawdziwa ulewa. Zmusiło to Samotnych łowców do przeczekania burzy w pobliskiej grocie. Tak też uczynili - rozpalili tam ognisko, a następnie jedli, pili i rozmawiali...
Grison:
ÂŁowcy siedzieli przy ognisku...
- Ha. Dobrze się spisaliście- powiedział Greg do młodych łowców. Szczerze mówiąc nie byłem pewny co do powodzenia wyprawy. Pierwszy raz wyruszałem z tyloma nowicjuszami ale tak czy inaczej dobrze się spisaliście- oznajmił Greg po czym nagle spojżał za siebie na grotę przed którą się zchowali.
Niepokoi mnie ta grota...- powiedział Greg. Dobrze by było gdyby ktoś ją sprawdził- mówiąc to Greg spojżał na Chabacika i Kertha. Chłopcy może przejdziecie się w głąb groty... zobaczymy co tam jest.
- Zgoda- odpowiedział jednym słowemChabacik dopijając wodę z bukłaka. Chodź Kerth.
Po tych słowach obaj młodzi łowcy wstali i wyruszyli w głąb groty.
Po kilku minutach siedzenia od ogniska wstał Crisis mówiąc:
- Coś długo ich nie ma. Być może trzeba to sprawdzić- powiedział zastępca szefa gildii po czym podszedł do wejścia groty gdy nagle usłyszał zbliżający się krzyk:
- Uciekaj Kerth! Uciekaj!
ÂŁowcy na zewnątrz jaskini wstali i wyciągnęli swe bronie gdy nagle z jaskini wybiegli dwaj młodzi łowcy.
- Gobliny, gobliny! Całe mnóstwo! Do broni...
Crisis:
Wszyscy przygotowali się do walki. ÂŁowcy Nagród ustawili się w szyk oczekując na gobliny. Uczestnicy ledwo co zdążyli się przygotować, ponieważ z wejście dalej do jaskini wyleciało mnóstwo potworów uzbrojonych w krótkie zardzewiałe miecze. Gobliby zaczęły atak, ale łowcy byli przygotowani do obrony. Crisis jako, że był z tarczą używał jej również do ataku. Raz po raz uderzał nią w gobliny, które odlatywały na sporą odległość. ÂŁowca w pewnym momencie odrzucił tarczę na bok i zaczął walczyć samym mieczem, którym wywijał na około nie raniąc nikogo ze swoich, ale zabijał za to przeciwników. Crisis podbiegł po tarczę i ją podniósł, po czym wrócił do walki z przeważającymi siłami goblinów, które na szczęście nie były trudnymi przeciwnikami.
Piero:
Piero, ::Kerth:: i Boba Fet mieli po 2 gobbliny na glowe, Dla Boby nie bylo to wyzwanie i zanim Piero zdazyl zaatakowac Goblina do Boba juz sie zaczynal nudzic, Kerthowi tez poszlo nie gorzej, Piero zabil pierwszego goblian bez oporow ale w tym momencie 2 zaatakowal go od tylu, gdyby nie Smaug ktory krzyknal "Uchyl sie !" nie wiadomo co by sie dzialo. Goblin przelecial prosto nad glowa Piera i upadl na ziemie, skonczyl z wbitym mieczem w cialo...
Chabacik:
Chabacik podszedł do weteranów profesi gildi samotnych łowców mianowicie Boby Fetta i Kapitana Grega, przy nich czuł się pewniej. Goblińskie stada były coraz bliżej.
- Jak myślisz czy te małe stworki mają jakieś złoto - zapytał Chabacik Grega
- Ty tylko o pieniądzach mówisz! - odpowiedział żartobliwie Greg
- Przygotujcie się, są już bardzo blisko - wtrącił poważnym głosem Boba Fett
Chabacik swym zakrzywionym ostrzem rozcinał gobliny na pół, uważając przy tym na swoich przyjaciół. Nagle jeden z tych paskudnych zwierząt chciał zaatakować chabacika z tyłu lecz zauważył to Kerth i wbił mu ostrze w głowę. Młody łowca spojrzał na Kertha. Po czym powiedział
- Dzięki, gdyby nie ty miałbym teraz miecz w plecach - Powiedział uczestnik wyprawy
- Ta dziwnie by to wyglądało - Oboje wybuchli śmiechem i wrócili do walki
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej