Strefa dyskusji > Dyskusja o grach studia Piranha Bytes
Diego
Pawlas:
Diego to człowiek, który ma żyłkę do interesów i zawsze jest tam, gdzie można zbić grubszą kasę... No cóż, ja tam lubię tę postać, głównie dlatego, że nie narzuca się z pomocą (gdy chcemy zakończyć grę na starcie, to dla niego też jest w sumie ok) i zawsze zachowuje neutralność w konfliktach (nie wspomagał starego obozu, an nie stanął przeciwko niemu, po prostu ostrzegał przechodniów na uboczu) oraz za to, że można na nim polegać, bo jak się czegoś podejmie to wykonuje to do końca np. nie ucieka od trolla w G1, a mógł nas tam zostawić, pomaga nam w spacerze po GD w G2, chciał wywalić Gerbranda za wszelką cenę, mimo, że to był wpływowy obywatel, no i chce płynąc z nami na dwór Irdorath, mimo świadomości czyhającego tam niebezpieczeństwa.
snorek345:
długo by się można zastanawiać czemu siedzi SO, najpewniej dlatego że to najstarszy obóz, a długo już tam siedział i może dlatego znał gorna. lecz na pewno nie był żadnym szpiegiem czy czymś innym w tym rodzaju, i jeszcze co do tego gorna przecież on ( i oni jego ) znał prawie wszystkich z kolni.
Sirius:
Diego jest ciekawą postacią, ponieważ jednocześnie dowiadujemy się o nim dużo i mało.
Co wiemy:
-kumpluje się z osobami, z którymi... hmm... NIE powinien się kumplować
-miał bardzo wysoką pozycję w SO
-był bogatym kupcem
-jest odważny i lojalny
-bardzo szybko potrafi wywęszyć pieniądze...
Jednym słowem: bardzo pasuje do klimatu Gothic'a.
DiLL Gang Forever:
Diego to postać która tak jak by pomaga nam rozpocząc swoją przygodę. Jak dla mnie on jest Spoko.
Krótkie, niewiele wnoszące w tematy posty.
Atsui:
Diego... Najbardziej tajemniczy i interesujący koleś ze wszystkich przyjaciół Bezimiennego (w remisie z Lesterem) . Z jednej strony nam pomaga, i to bezinteresownie, nie żądał niczego za pomoc ("-Dlaczego mi pomogłeś?! -Bo potrzebowałeś pomocy..." ) . Jak się jednak okazuje pod dłuższymi rozważaniami nad tym, co powiedział na samym początku gry, można zaryzykować stwierdzenie, że uratował nas tylko po to, żeby mieć nowego człowieka do Starego Obozu... Ale w końcu wówczas jeszcze nas nie znał, trudno żeby ktoś taki z całkiem "dobrego serca" ratował nowego, którego widzi po raz pierwszy. Potem sytuacja się powtarza... Przy kamieniach ogniskujących. Diego chce nam pomóc, ale wyraźnie zaznacza, że on też będzie miał w tym korzyść.
Ogólnie, ten koleś nigdy tak CAÂŁKIEM bezinteresownie nam nie pomógł. Co nie zmienia faktu, że jednak nam pomaga i bez niego byłoby kiepsko, oj, kiepsko. I zawsze jest przy nas, choć na pewno pomaganie innym, bogatszym, wyszło by mu na lepsze, także jest przyjacielem Bezimiennego. I lubię go, z uwagi na jego spryt, zaradność i umiejętności zdobywania forsy :D .
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej