Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa pod Wulkan
Vitnir:
Do Kondriego podleciało jedno z tych stworzeń, w oczach Elfa po raz pierwszy pojawił się lęk.
-Jeszcze nigdy w mym długim życiu nie widziałem nic podobnego- powiedział Elf do siebie i ruszył na "Pająkoczłeka". Tak więc Elf próbował szarży, ale potwór po prostu walnął Elfa w twarz, a ten upadł na ziemie. ÂŁowca ledwo co wstał i podniósł swój miecz, ale stworzenie było już przed nim, Elf podniósł swój miecz i udeżył w odnóże stworzenia lekko je zacinając, nagle z kończyny wydobywała się krew.
-Więc można cię osłabić, CO?!!!- rzekł do bestii
Bestia znowu uderzyła Elfa przygważdżając mu lewą rękę do ziemi, Elf wtedy sięgnął prawą ręką po miecz i wbił go bestii w obłok, ta nagle zaryczała i próbowała pogryźć Elfa, a ten poruszał swój miecz który był w obłoku bestii i po chwili go wyjął, bestia wtedy go puściła i się cofnęła jęcząc z bólu. Elf nie dał bestii uciec i zadał cios który ranił bestie w tułów, wtedy bestia już padała na ziemie, ale miała siłę zadać ostatni cios Efowi, który trafił go prosto w brzuch, wtedy Elf upadł na Ziemie, ale powiedział do siebie:
-muszę wstać, bo inaczej jakaś inna bestia mnie dorwie.
I jak powiedział tak zrobił, wstał i ze złością w oczach zaszarżował już na ranną bestie, którą powoli wykańczał jad z jego miecza, szarża Elfowi się udała bo miecz utkwił w sercu stworzenia, które z piskiem opadło na ziemie.
Dee'mon:
BalloorT staną na uboczu i przyglądał się bestii
"Hym a żeby tak odciąć jej skrzydła"
BalloorT rozpędził się na bestjie lecz na spodziewało się że jest ona tak inteligentna
-Wrrrrry....- Jękną łowca -Teraz to ci się nieuda uciec
Wyją kuszę podbiegł do bestii gdy ta zaczeła uciekać BalloorT wymierzył i trafił ją w skrzydło. Potwór wpadł w szał. Podbiegł do łowcy i uderzył w niego. Samotny łowca leżał na ziemi bestia zbliżyła sie bardzo blisko. Już miała się rzucić kiedy padła z hukiem na ziemie trafiona dużą kulą ognia. ÂŁowca wstał otrzepał się z piasku i nagle ujrzał króla który przed chwilą rzucił ten czar. BalloorT odsuną się na ubocze żeby odpocząć
Vigo:
Vigo gdy zobaczył to paskudne stworzene powiedział do reszty:
- Co to do licha jest??!!!
Po chwili jedna z paskudnych besti zaczeła zbliżać się do Viga. ÂŁowca nigdy niespotkał się z tym stworzeniem i niewiedział gdzie jest jej słaby punkt. Wyciągną miecz i czekając na nią pomyślał: "a gdybym odcią tej paskudzie odnóża". Niezastanawiając się dłużej chciał wykonać ten plan. Ruszył na bestie ze wsciekłością. Gdy już był tuż obok, bestia zatakowała z zaskoczenia i rzuciła ÂŁowcą. Ten padł na ziemie, powoli wstał i otrzepał się. Był zdenerwowany że takie ścierwo może nim pomiatać. Vigo podniusł miecz i ruszył na bestie, ta chciała ÂŁowcę kolejny raz żucić, lecz ten był przygotowany na to i wykonał unik. Vigo wiedział, że w tej chwili bestia jest bezradna i udeżył ją w odnóżo. I w tej chwili bestia miała już o jedno odnóżo mniej. Zdezoriętowane stwożenia zaczeło się wściekać i powoli cofało się. Vigo niemiał zamiaru czekać aż ta przyjdzie łaskawie i da się zabić, podszedł więc pod nią i chciał udeżyć w kolejne odnóże, stwór jednak uniknął tego ataku i szybko chciała poprowadzić kontratak który zakończyłsię powodzeniem i Vigo znów został rzucony...
Bela:
Bela zajął się kolejną potworą.. Z otworów którymi patrzyła aż biła moc i chęć wampirzej krwi.. Bela uniósł w jednej ręce swój zatruty miecz, do drugiej wziął zatrutą strzałę z kołczanu "może się przydać" pomyślał. Rozpoczęła się walka, Bela raz atakował potwora, raz musiał parować jego ataki, co chwila odrzucała go do tyłu z siła tura, okazała się dużo bardziej wprawionym wojownikiem niż chordy bezmyślnych biedronek. Miecz Beli był ostry jak brzytwa, za każdym ciosem, który potwór parował, miecz zostawiał na jednym z odnuży cienką pręgę po cięciu, która jadziła się od trucizny z miecza. Musiało to być bolesne bo bestia wolała już odskakiwać od ciosów niż przyjmować je na kończyny. Bestia odskakiwała i odlatywała co kawałek lub starała się oblecieć wampira i zaatakować od tyłu. Raz jej ten manewr się udał i znalazła się zaraz za wampirem. Potwór zaatakował swoimi szczękami jadowymi, Bela nie miał już miejsca żeby podnieść miecz do góry, ale za to wystawił strzałę przed siebie i przez otwór gębowy - znajdujący się pół metra od twarzy wampira - wbił jej głęboko zatrutą strzałę. Bestia zawyła z bólu i zaczęła się szamotać i próbować wyrwać z gardzieli zatrutą strzałę, jednak z każdym jej ruchem ów pocisk zagłębiał się jeszcze bardziej robiąc coraz to większe spustoszenia. Korzystając z okazji bela wyskoczył na bestię i zaczął siekać jej głowę i klatkę piersiową, z której z czasem zaczęła się robić krwista masa. Po chwili takiego rzeźniczego cięcia Bela wbił potworze miecz w samo serce, czym ją unieszkodliwił. Wielkie coś padło martwe na ziemię..
Legolas:
Neo odciągnął jedną biestie na bok. Próbował atakować mieczem ale bestia ciągle uciekała w powietrze. W końcu zdenerwowany wyjął łukl i zaczął strzelać po skrzydłach. Udało mu sie trafić bestie kilkakrotnie. Ta spadła na ziemie mocno w nią uderzając. Neo wyjął miecz i odrazu pobiegł w głębowisko dymu żeby dobić bestie lecz za chwile wyleciał z dymu i uderzył w drzewo. Mocno zdenerwowany wstał i pobiegł do bestii. Nagle bestia zaatakowała odnóżami. Neo przy każdej sposobności atakował odnóża. Dosyć bardzo je pociął wieć bestia zrezygnowała z ataku odnóżami. I ryzykując zaatakowała szczypcami. Neo to wykorzystał uniknął ataku i z całej siły uderzył bestie mieczem w łeb. Bestia padła martwa z rozrąbanym na pół łbem a Neo pobiegł pomóc zabijać kolejene potwory.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej