Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wyprawa pod Wulkan

<< < (15/22) > >>

Sado:
Lord Sado słyszał jak powoli ktoś się zbliża. "Odpowiednia pora by zaatakować" - pomyślał cicho i "wyczarował" Ognistą Aurę, spalając więzy. Miał już zaatakować, kiedy spojrzał, że podszedł do niego IsentoR.
- Echh... a ja myślałem, że  to przeciwnik... hmmm... dziwne miejsce - powiedział niepewnie i chwiejąc się zaczął oglądać się po pomieszczeniu w którym byli

Grison:
- Tutaj jestem. I nie krzycz tak bo strasznie boli mnie głowa- krzyknął Greg próbując się oswobadzić. Szamotał sie coraz mocnej i mocniej aż wreszcie zabrakło mu siły.
- Ech... może tak bys mnie uwolnił- powiedział spokojnie z lekkim nakazem w głosie Greg to swojego brata.
Bela stał patrząc na nieudolne próby wydostania sie swojego brata.
- No dobra pomogę ci- po chwili powiedział Bela.
- To nie jest śmieszne- odpowiedział z pretensjami Greg po czym został oswobodzony z kokonu.
Nasępnie wyją miecze i postanowił odszukac wraz z Belą innych członków drużyny.  

Vigo:
Vigo leżał na ziemi i w pewnej chwili ockną się, I w tym momęcie podszedł Dragosani wraz z IsentoRem, i zapytali:
- Nic ci niejest?
- Na Beliara!!! Ja żyję!!!- krzyknął Vigo
- Tak żyjesz- odrzekł IsentoR który chciał uspokoić Viga.
Gdy ÂŁowca doszedł do siebie wstał i otrzepał się z pajęczyny.

Kozłow:
- O Belairze... - Kozłow obudził się. Zamglonym wzrokiem spojrzał, że jest owinięty w pajęczynę - Cholera!! Cholera!! - zaczął się szamotać w kokonie. Po chwili czerwony na twarzy uspokoił się. Rękami, nieco sprępowanymi przez oplatającą go pajęczynę sięgnął topora za pasem. Zazcął nim rozcinać pajęczynę, co przyszło mu łatwo, gdyż broń z rudy jest bardzo ostra. Rozciął kokon i wyszedł na otwartą przestrzeń. Zobaczył, że wokoło jest pełno takich kokonów jak ten, w którym przed chwilą się znajdował. Z niektórych wystawały różne części ciała. Zobaczył Isentora, "rozkulbaczającego" jeden z kokonów. Poszedł mu pomóc.

Melduję się.    

Stan plecaka:
- 5 rogów biedronek
- 1 fiolka trucizny pająka.

Daedagor:
Daedagor leżał na ziemi. Po paru godzinach wstał i zaczął mówić:
-Ale mnie wszystko boli. Ej! Czy ktoś jeszcze żyję!? - krzykął Daed.
-Tak żyjemy! - odezwało się pare głosów Boże ile tu pajęczyn i kokonów - rzekł. Po paru minutach patrzenia z zachwytu na kokony poszedł do grupki ludzi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej