Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa pod Wulkan
Sado:
- Muachachacha - zaśmiał się Sado - znowu walka z tymi przerośniętymi owadami... co my jeszcze do cholery spotkamy?
Wyciągnął miecz i skierował go w stronę jednego z pająków, jadowitego i wielkiego na 4 metry
- Ups...
Pająk rzucił się do ataku, lecz Sado sparował pierwsze uderzenie. Przed kolejnym schylił się i natychmiast zadał cios od dołu, odcinając mu jedno odnóże. Bestia zawyła z bólu, co wykorzystał wojownik, odcinając za jednym zamachem kolejne dwie odnóża. Potwór pozbawiony swoich kilku kończyn, był bezsilny. Sado podniósł miecz do góry i zadał potężny cios w głowę, zabijając na miejscu potwora. Szybko spuścił z potwora truciznę i odwrócił się. Teraz stał przed nim o wiele mniejszy pająk, lecz na pewno groźny. Sado szybko uniósł rękę i wypowiedział kilka słów. Nad jego ręką unosił się teraz płomień.
- Ostrzegam gadzino... jeden ruch, a ta ognista kula spali cię!
Pająk jednak nie zrozumiał , gdyż zaraz po tych słowach rzucił się na Gubernatora. Sado natychmiast rzucił "Dużą Kulę Ognia" w głowę potwora. Po chwili bestia zaczęła płonąć, lecz najwyraźniej czar był za słaby by ją zabić. Sado podszedł do niej i mieczem dokończył dzieło. Schyliwszy się, spuścił truciznę do fiolki i poszedł walczyć z kolejnymi stworami.
(zabieram 2 fiolki z trucizną pająka)
Stan plecaka:
2 fiolki z trucizną pająka
9 par rogów biedronki
Grison:
Greg czym prędzej zbierał rudę do worka patrząc w miedzyczasie czy nie zachodzą ich ich tyłu jakieś biedronki. W pewnym momęcie w korytarza dało sie słyszeć cichy pisk, który stawał sie jeszcze głośniejszy z każdą sekundą.
- No nie znowu te biedronki- powiedział zdenerwowany Greg rzucając worek i wyciągając miecze.
Zbierajcie tą rudę. ja postaram sie aby zadna z tych biedronek nie podeszła do was za blisko.
po tych słowach łowca bodbiegł do jednej z biedronek i przeskoczył nad nią po chwili znajując sią za jej plecami. W tejże chwili udrzył biedronkę stojącą przed nim nak aby wywróciła sie na drugą stronę, a nastepnie odwrócił się i uderzył następną. Po czym przebił obie jedna za drugą. Następnie oczy Grega spostrzegły, że jedna z biedronek podchodzi niebezpiecznie blisko Beli to toteż Greg jednym susem doskoczył do niej i jednym ciosem wykrócił na grzebiet po czym zwinnie zciął jej głowę.
Zbieram 3 rogi
W sumie 13
Dragosani:
Drago rzucił w jednego pająka Pocisk Nienawiści. Magiczna kula trafiła potwora i mocno osłabiła. Wampir wyciągnął szybkim ruchem miecze z pochew i ruszył do oszołomionego pająka. Wbił oba ostrza w duży odwłok stwora, jednocześnie uśmiercając go. Wampir atakował następną bestię. Dzięki magii i wampirzym zdolnością w ciemności widział o wiele lepiej od śmiertelników. Wampir zaatakował wielkiego pająka atakując dwoma ostrzami w jego miękki brzuch. Rozpłatał go i wypadły z niego wnętrzności potwora. Lecz pająk w agonii trzepnął Wampira jednym odnóżem. Drago poleciał na najbliższą skałę.
Bela:
- A co to było? - powiedział Bela widząc padającą Biedronę metr od siebie - dzięki bratku.
Plecak maił już prawie pełny, miał już porzucić wydobywanie rudy by zająć się potworami, bo i tak nie miał już do czego pakować. Nagle wzrok wampira przykuł wielki kawałek czarnej rudy, nie mógł go dosięgnąć, bo był wysoko na sklepieniu. Bela zdjął więc z pleców łuk, wymierzył strzałę w miejsce oddalone o centymetr od minerału, gdzie skała wydawała się być miększa i wypuścił strzałę. Utkwiła ona głęboko w sklepieniu, było widocznie ziemiste. Wypuścił drugą strzałę po drugiej stronie, kryształ prawię był wyzwolony ze sklepienia. Bela bał się jednak, że jak spadnie, to się pokruszy, a chciał go mieć w całości..
- Panowie magicy, mógłby się ktoś z telekinezą postarać o ten kawałek ze sklepienia dla mnie? - powiedział Bela, już miał chować łuk na plecy i czekać na efekt telekinezy, gdy zobaczył, że Greg zaczyna mieć problemy z coraz większa ilością biedron. Wymierzył zatrutą strzałę i wypuścił w kierunku bestii zachodzącej jego brata od tyłu, wyjął miecz podbiegł do niej i szybko ją unieszkodliwił, po czym wspierał brata w potyczce..
Canis:
Canis usłyszawszy wołanie beli użył telekinezy, i wielką bryłę magicznej rudy umiejscowił na ziemi.
- prosze oto ten twój kawał kruszcu - powiedział canis.
Po zdięciu minerału za pomocą telekinezy usłyszał za soba jak zbliża się zwierze. Canis szybko obócił się i zadał cios besti kosturem w głowę. Bestia jakby chwilowo zwoliniła, co pozwoliło Canisowi przewrócić bestie na plecy, i wbić ostrym kończem w podbrzusze bestii. po długiej i uciąrzliwej walce było znowu widac jak ilość besti malała. Dzięki czemu można było opuścić ten tunel...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej