Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa pod Wulkan
Legolas:
W tm czasie z innego korytarza wyszedł znowy pająk. Ogromny miał ze 3,5 metra. Neo nie zastanawiając sie długo. Wyjął łuk i zaczął strzelać w łeb bestii. Okazało sie to trudniejsze niż wcześniej myślał, ponieważ bestia była wielka i nie mógł dobrze wycelować przez jej ciągłe ataki. W końcu zirytowany tym że nie może pozbyć sie owada. Wyjął miecz i rzucił nim w łeb stwora. Miecz wbił sie głęboko w czoło usmiercając bestie. Neo podszedł, wyjął miecz i w tym samym czasie zobaczył drugiego pająka. O wiele mniejszego ale za to dziwnie grubego. Neo odrazu zaatakował pająką lecz ten jednym ruchem odnóża odepchnął go tak że Neo poleciał na 2 metry do tyłu. Neo wstał, schował miecz wyjął łuk i postanowił zakończyć tą zabawę. Na cięciwę nałożył 3 strzały i jednocześnie je wypuścił. Wsyzstkie trzy trafiły pająka w łeb pozbawiając go życia.
Bela:
Bela otworzył plecak, zawiesił go sobie z przodu i zaczął wyłupywać ze ściany kryształy, jednak nie był w stanie wiele ich uzbierać, bo biedronkom się chyba ten proceder nie podobał, podchodziły rozwścieczone i tak jakby słabsze. Bela odszedł od ściany i zaczął siekać biedronki, przewracać na plecy i dobijać. Z korytarza wylatywały jedna po drugiej. Po zabiciu potworów, a było ich 4, Bela wrócił do oczyszczania skał z czarnych kryształów, po chwili miał już pół plecaka tego materiału.
Dee'mon:
Tym czasem w innym korytarzu BalloorT walczył z biedronkami. Szło mu to lepiej ponieważ znał na nie sposób właśnie dobijał ostatnia biedronkę kiedy usłyszał przeraźliwy ryk.
Zobaczył wielkiego pająka BalloorT przypomniał sobie rade jednego myśliwego
"Jeśli widzisz wielkiego pająka to albo uciekaj albo celuj mu z broni dystansowej w oczy"
BalloorT też tak zrobił wyją kuszę wycelował w pajęczaka i oddał strzał. Bełt wbił mu się w jedno z 4 oczu.
Bestia wykonała dziką szare na ÂŁowce lecz on uskoczył w ostatnim momęcie wyją miecz i odciąć jedną z kończyn dla pająka nagle bestia obróciła się i padła na ziemie. ÂŁowca był tak samo szczęśliwy jak i zdziwiony pomyślał
"Czemu bestia padła"
Nagle przypomniało mu się iż bełty były zatrute widocznie jad zadziałał bardzo szybko.
Vitnir:
Kondri wyjął łuk wiedząc że z korytarza wylezie pająk, tak więc rozciągnął cięciwę i przygotował się do strzału, pająk wybiegł z korytarza bardzo szybko tak więc Elf strzelił, a strzała utkwiła w szyi pająka. Pająk lekko się otrząsnął i ruszył na Elfa. Kondri wyjął miecz i zrobił to samo co bestia, tak więc starli się, Elf unikał ciosów pająka, a ten unikał ciosów Elfa. Po takich unikach Kondri postanowił zmylić bestie i udać że atakuje z prawej strony, a tak naprawdę uderzył z lewej, cios się udał i odciął odnóże pająkowi, a potem zwinnie przechylił strzałę które utkwiła w szyi bestii, by ją jeszcze bardziej osłabić. Bestia była coraz słabsza i nie mogła już walczyć, wtedy ÂŁowca postanowił skrócić cierpienie bestii i zadał niej cios w łeb.
Canis:
Canis kucnął przy największym krysztale i dotknął go ręką. Przez chwilę poczuł jak przechodzi przez niego energia, jakby spory ładunek energii elektrycznej.
- Taak... - powiedział Canis do siebie.
Zaczął ładować wszystkie worki i woreczki jakie miał przy sobie, wszędzie gdzie można było schować cenny magiczny, kruszec. Co chwilę podchodziły do niego ogromne Biedronki by zaatakować, uniemożliwić zabranie surowca, podobnie jak innym badaczom. Canis gdy już nigdzie nie mógł jej już włożyć (nawet w buzi trzymał jedną małą bryłkę...). Wziął kostur i wszystkie usypiane przez siebie bestie zaczął zabijać. Gdy już zabił je, to zabijał inne bestie, które chciał odpędzić od pracy pozostałych badających...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej