Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wyprawa pod Wulkan

<< < (6/22) > >>

Vigo:
Vigo stanął  przy  ścianie i obserwował zbliżające się potwory. Te go jednak niewidziały ponieważ stał w cieniu. Gdy jedna z biedronek zbliżyła się do Viga i przeszło obok niego, w ten postanowił że to będzie jego pierwsza ofiara: Pocichu wyciągną miecz podszedł pod to paskudne stworzenie i sposobem Grega przewrucił stwożenie na grzbiet i zadał śmiertelny cios i krzykną do Grega:
- Twój sposób jest świetny!
Gdy krzyknął zouważył że idzie kolejna biedronka idzie na niego...

Antelius:
Antelius nie czekając rzucił się na jedną z bestii. Przez chwilę tylko unikał ciosów aby biedrona dała mu szansę na swobodny atak. Po kilku sekundach biedronka zdenerwowana ciągłymi unikami swojego przeciwnika stanęła na dwie łapy i w tej chwili Antelius z całej siły kopnął i przewrócił owada.
- Taki z ciebie cwaniak. Czas z tobą skończyć. - Antelius podszedł do stwora, podniósł miecz grdy w ostatniej chwili kolejna mrówa popchnęła wojownika.
- Co u licha! Sporo tu ich. Niech ktoś dobije tę leżącą biedronę! Ja chwilowo mam inne sprawy na głowie. - Po tych słowach ruszył na drugiego owada. Zamachnął się z całej siły i uderzył w pancerz owada. Uderzenie jedynie lekko wgniotło pancerz wroga. Rozejrzał się dookoła dając sznasę biedronce do ataku. Stwór wykorzystał to i popchnął młodziaka na kamienną ścianę. Uderzenie było tak mocne, że Antelius nie utrzymał w  ręce miecza. Teraz miecz leżał za mrówką.
- No to się ku*wa wpakowałem.

Sado:
Sado oddalił się trochę od grupy. Chciał przygotować czar, lecz mógł on zranić innych... wprawdzie dużo go to nie interesowało, lecz zawsze mógłby zostać oskarżony o zabicie człowieka, a poza tym, wszyscy stali po jednej stronie. Poszły za nim trzy biedronki. Jedna z nich wyglądała na dość pokaźną, a dwie inne na mniejsze. Sado rozejrzał się uważnie, czy nikogo nie ma w pobliżu. Najbliżej był Hakner... około 6 metrów. Sado wolał nie ryzykować... zresztą znał Haknera dość długi czas i traktował go jak swego brata. Krzyknął do niego, by się usunął. Drugi mag bojowy zmarszczył brwi, lecz po chwili kiwnął głowę i odsunął się. Gubernator uśmiechnął się i zaczął szykować czar "Dużą burza ognista". Biedronki zbliżały się coraz bardziej. Sado uniósł jedną dłoń, wyszeptał kilka słów, po czym skierował rękę w kierunku największej z biedronek. Burza Ognista uderzyła z impetem w biedronkę zabijając ją na miejscu. Dwie pozostałe zostały zranione. Wściekłe, z powody straty koleżanki, zaatakowały. Sado wyjął miecz, lecz dalej stał spokojnie w miejscu. Jedna biedronka w furii wyprzedziła swoją koleżankę i pierwsza dobiegła do celu. Kiedy miała wykonać cios w Gubernatora, ten uderzył w nią z całej siły swym mieczem od dołu. Przewróciła się, lecz w tym samym momencie druga biedronka uderzyła Sado. Zdenerwowany Mag bojowy szybko się podniósł i wściekle uderzył biedronkę. Pancerz lekko się wykrzywił. Biedronka, mimo bólu, ponownie zaatakowała. Sado zblokował jej cios i potężnym kontratakiem wywrócił ją na plecy. Po chwili dobił obydwie bestie i wziął się za zdobycie trofeów.

(Zabieram 3 pary rogów biedronek)

Vitnir:
Kondri usłyszał wołanie Anteliusa o dobicie bestii. Akurat był bardzo blisko tej biedrony, wskoczył jej na brzuch i wbił miecz w głowę. Gdy zeskoczył z owada, kolejna biedronka się do niego zbliżała. Elf podbiegł do bestii i zaatakował ją, bestia unikała ataków mieczem i wkąńcu postanowiła sama zaatakować, ale popełniła błąd ponieważ podniosła swoje cielsko i wtedy Kondri ją przewrócił na pancerz, wskoczył na nią i wbił niej miecz w głowę.

Canis:
Gdy już sytuacja robiła się coraz bardziej nieciekawa, liczba bestii malała, lecz wychodziły kolejne z nór i pobliskich jaskiń i wszyscy czuli sie nieco wyczerpani, wszyscy znający umiejętności magiczne, zaczęli strzelać nimi we wrogie bestie, które natarczywie próbowały zabić walczących wojowników. Dzięki takiej taktyce, szala zwycięstwa przesuwała się na naszą stronę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej