Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat
Piraci z Karaibów: Na krańcu świata
Riddle.:
--- Cytuj ---Nie widzę w tym żadnego ryzyka. Właśnie dlatego, że wcześniej nie mieliśmy żadnego pirackiego hiciora, ten temat był ziemią obiecaną dla twórców filmu. Wystarczy również spojrzeć na obsadę, która jest po prostu imponujący.
--- Koniec cytatu ---
Obsada bardzo żadko decyduje o sukcesie filmu. Przykładowo spójrzmy znowu np. na tą "Wyspe Piratów". W filmie tym grała Geena Davis która w tamtych czasach dostawała wiele propozycji do filmów akcji. I co film osiągnął(mnie osobiście się podobał)? A tegoroczny "Labirynt Fauna"? Film nieanglojęzyczny a Oscary były?
--- Cytuj ---Natomiast w drugiej części jego potencjał został całkowicie zaprzepaszczony, na rzecz debilnych scenek i humoru, o poziomie którego pisałem już wcześniej.
--- Koniec cytatu ---
Jak dla mnie Johnny Depp w drugiej części "Piratów z Karaibów" grał tę samą rolę równie rewelecyjnie. Właśnie dlatego nie było nominacji do Oscara - bo to już było... Gdyby np. Jim Carrey zagrał w dramacie-psychologicznym w którym grałby załamanego nerwowo pacjenta zakładu psychiatrycznego też by był nominowany Uważam iż sądzisz tak o roli Depp`a tylko dlatego, że film Ci się nie podobał, a tak naprawde jego rola prawie zupełnie się nie zmieniła gdyż gra tego samego pirata.
--- Cytuj ---Po duecie Zimmer & Badelt spodziewałem się czegoś więcej
--- Koniec cytatu ---
Możliwe, że masz racje. Lecz wciąż sądze, że ten soundtrack nie był tak zły jak mówisz/piszesz.
Z wyrazami szacunku...
Halina Kiepska:
--- Cytuj ---Obsada bardzo żadko decyduje o sukcesie filmu. Przykładowo spójrzmy znowu np. na tą "Wyspe Piratów". W filmie tym grała Geena Davis która w tamtych czasach dostawała wiele propozycji do filmów akcji. I co film osiągnął(mnie osobiście się podobał)? A tegoroczny "Labirynt Fauna"? Film nieanglojęzyczny a Oscary były?
--- Koniec cytatu ---
Chodziło mi o to, że gdyby film nie był pewniakiem, miałby znikome szanse na sukces (ryzyko), nigdy nie zaangażowanoby do niego takich aktorów. Można oczywiście napisać, że obsada rzadko o czymś decyduje. Jednak w przypadku Perły to ona stanowi ogromny plus. Nie chodzi tutaj nawet o Depp'a, ale chociażby o Geoffrey Rush'a. Ci aktorzy potrafili stworzyć klimat, jak się okazło potem - niepowtarzalny.
Nie wiem czy kojarzysz taki film, jak "Rzeka Tajemnic". Zapewne tak, ale prawdopodobieństwo pomyłki musiałem wziąć pod uwagę. Zadajmy sobie jedno pytanie: Czym byłby ten film, bez tak świetnej obsady? To samo tyczy się Perły.
--- Cytuj ---Jak dla mnie Johnny Depp w drugiej części "Piratów z Karaibów" grał tę samą rolę równie rewelecyjnie. Właśnie dlatego nie było nominacji do Oscara - bo to już było...
--- Koniec cytatu ---
Wybacz, ale czytywałem artykuły krytyków na temat tej roli. Ona jest nieporównywalna z tym, co dane było Depp'owi pokazać w Perle. Druga część PzK stworzyła postać prostolinijną, pozbawioną barwności i śmieszną. Nie z takim Sparrow'em mieliśmy do czynienia. Wcześniej zaskakiwał, bawił, a zarazem przykuwał uwagę publiczności. Teraz jedynie bawi, i to wąską część widowni...
Kiedy byłem w kinie, to z tych prostackich żartów śmiało się jedynie trzech, kompletnie pijanych mężczyzn. Cała reszta rechotała od czasu do czasu, bo oczywiście zdarzały się zabawne momenty. W tym filmie brakuje jednak ambicji, brakuje poziomu, który narzuciła Perła.
--- Cytuj ---Uważam iż sądzisz tak o roli Depp`a tylko dlatego, że film Ci się nie podobał, a tak naprawde jego rola prawie zupełnie się nie zmieniła gdyż gra tego samego pirata.
--- Koniec cytatu ---
Jeśli mam być szczery, to właśnie rola Depp'a dobiła mnie najbardziej. Spodziewałem się czegoś interesującego, a dostałem nudne flaki z olejem. Poza tym film opowiada głównie o jego losach, więc jak mógłbym nie zwracać na to uwagi, przy ogólnej jego ocenie. Nonsens. Moim zdaniem tylko Depp mógł uratować umarlaka, jego beznadziejną fabułę i naćkanie. Nie uratował, a jedynie pogrążył. I nie żebym zarzucał coś aktorowi, gdyż to nie on jest odpowiedzialny za scenariusz. To jest niestety nieodzowna zależność, że jeśli historia, główne wątki i kreacja bohaterów, za którą są odpowiedzialni twórcy, jest kompletnym dnem, to nawet takiemu człowiekowi jak Depp, nie uda się zagrać dobrze. Podcięli mu skrzydła, stłamsili go kiczem i komercją.
--- Cytuj ---Możliwe, że masz racje. Lecz wciąż sądze, że ten soundtrack nie był tak zły jak mówisz/piszesz.
--- Koniec cytatu ---
Wydawało mi się, że napisałem "nie zachwyca" i takiej wersji będę się trzymał. Piraci to żadna nowość, zero oryginalności, a jedynie powtarzalne, typowe motywy i wielkie rozczarowanie. Brakuje tutaj ducha, emocji, polotu, przez co muzyka sprawdza się jedynie w filmie.
Nie wiem czy kojarzysz, czym jest Media Ventures (zapewne tak). Ten soundtrack zalatuje stylem i schematycznością tej organizacji.
Szarleǰ:
Piraci z Karaibów, zarówno Klątwa Czarnej Perły jak i Skrzynia Umarlaka, nie przyciągnęły specjalnie mojej uwagi. Może i was zadziwie, jednak przyznać trzeba, że film ten specjalnie mi się nie spodobał i to w cale nie jest wina obsady, wręcz przeciwnie, Orlando Bloom, tak samo jak i Johny Depp są jednymi z moich ulubionych aktorów. Chociaż może nie tyle ich lubię, co szanuję, bo wg. mnie (i nie tylko mnie) są to jedni z najlepszych aktorów świata. Mam szczerą nadzieję, że część trzecia, będzie lepsza od dwóch pozostałych, a przynajmniej od skrzyni umarlaka, bo wg. mnie jest ona troszkę gorsza od części pierwszej, a to przez takie momenty, jak ta, którą już wcześniej przytoczył Reinmar, a mianowicie, że bohater Piratów spada z 50000 metrów, przelatując przez znów 5000 desek i mostów, zostawiając na nich dziury w kształcie jego ciała, jak to było w koziołku matołku po czym... khm, khm:
--- Cytuj ---otrzepywał się i biegł dalej
--- Koniec cytatu ---
Zapewne do kina na część trzecią nie pójdę, a to z tego powodu, żę Piratów z Karaibów jak już mówiłem zwyczajnie nie lubię, jednak z czystej ciekawości będę nawet skłonny ściągnąć je sobie z torrentów, czy z jakiegoś warrezu. Jest jeszcze drugi powód, dla którego na trzecią część nie pójdę. Mianowicie taki, że film zaczyna strasznie nudzić, ponadto Jack Sparrow, jak i ten cały Barbossa stali się już wręcz nieśmiertelni i nie do pokonania. Irytujące jest, że Jack, co chwilę ma inny statek, zawsze wygrywa. humor w jedynce zarówno jak i w dwójce muszę przyznać był, jednak było go mało. A że ja najbardziej cenię sobię w filmach humor (szczególnie w takich) to dlatego właśnie mało go lubię.
Trzecią rzeczą, jaką trzeba wymienić, jest soundtrack. Mi osobiście się bardzo podobał i nie wiem z jakiego powodu Reinmarowi się nie podoba. Mało było filmów z tak dobrą muzyką (wg. mnie oczywiście), a zapewniam was, że oglądałem ich już wiele. I nie można mi zarzucić, że słuchałem go tylko w filmie, bo robiłem to także osobno na winampie. Oczywiście w filmie wypadł lepiej, to jest wiadome, każdy kawałek przystosowany do odpowiedniego momentu, te bitwy morskie ze specjalną muzyczką, to było piękne, bo bez niej, film spadł by na ostatnie miejsca w moim rankingu, ale właśnie dzięki soundtrackowi, trzymał by się on hmm... powiedzmy że gdzieś w połowie... trzymałby się gdybym taki ranking posiadał.
--- Cytuj ---Piraci, sprzymierzeni ze znanym z pierwszej części kapitanem Barbossą (Geoffrey Rush), będą musieli zmierzyć się z przerażającym Davym Jonesem (Bill Nighy).
--- Koniec cytatu ---
Ten cały Davy Jones, wygląda jak potwór bobo, do straszenia dzieci kiedy nie chcą jeść. Typowy potworek z bajki, chyba najbardziej śmiałem się, gdy jego zobaczyłem, ponadto zamiast włosów ma jakieś macki... ehh twórcom się może zachciało pokemonów w filmie. Jak dla mnie pomysł beznadziejny, ale cóż, są gusta i guściki, że tak powiem.
--- Cytuj ---To samo tyczy się bajkowości... Będzie ona występować w każdej z części PzK
--- Koniec cytatu ---
Z tym się nie zgadzam. Oczywiście, w takim filmie muszą być wątki fantastyczne, jednakże można by je jakoś doskonale ukryć. Chociaż źle to ująłem... Występować będzie w każdej części PzK, to prawda, choć gdyby jej było mniej i ją właśnie "doskonale ukryli" to zapewne nie znalazły by się w tym filmie tak śmieszne momenty jak pokemony na statku czy zmartwychwstanie Jacka Sparrowa. Może w części czwartej pojawi się myszka miki? lol.
--- Cytuj ---Jim Carrey zagrał w dramacie-psychologicznym w którym grałby załamanego nerwowo pacjenta zakładu psychiatrycznego też by był nominowany
--- Koniec cytatu ---
Oj, nie koniecznie. Jim Carrey jest świetnym aktorem, jednak chorego umysłowo pacjenta z pewnością najlepiej by nie zagrał, tym bardziej że najlepszy z niego komik. Zapewniam cię, że nawet najlepszy aktor, nie zagra wszystkich ról dobrze. Wyobraź sobie np. Brad'a Pitt'a w brazylijskiej telenoweli... jak myślisz, dostałby oscara za to, że tego jeszcze nie było? szczerze wątpię.
canis:
Ja tam Cieszę się że wychodzi 3 część. prawda Pierwsza część "Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły" to był wielki hit dla mnie i sądzę że nie tylko. Już druga część "Piraci z Karaibów: Skrzynia Umarlaka" była już gorsza, ale i tak była dobra. 3 Część "Piraci z Karaibów: Na Krańcu ÂŚwiata" mam nadzieję że będzie równie dobra a nawet lepsza od poprzedniej. Piszę co sądzę ...
Pozdrawiam Canis
Riddle.:
I właśnie po to forum jest Panowie Pozostali Userzy! Dyskusje, debaty i wymiana poglądów... a nie jakieś pierdzenie o ksywach kolegów.
--- Cytuj ---Wybacz, ale czytywałem artykuły krytyków na temat tej roli. Ona jest nieporównywalna z tym, co dane było Depp'owi pokazać w Perle
--- Koniec cytatu ---
Osobiście na krytykach nigdy nie polegam bo to są zawsze też ludzie i swoje gusta również mają. Depp pokazał tylko to co mógł gdyż był taki a nie inny scenariusz. Tutaj można jak już wspomniałeś winić tylko scenarzyste a nie samego aktora. A jeśli chodzi o:
--- Cytuj ---Druga część PzK stworzyła postać prostolinijną, pozbawioną barwności i śmieszną
--- Koniec cytatu ---
To musze się z Tobą tutaj zgodzić. W jedynce Jack Sparrow potrafił być ciamajdowaty, inteligentny a czasami np. bezwględny w podejmowaniu decyzji. Twórcy w dwójce chcieli zapewne pokazać znowu to samo, ale im się to nie udało.
Sądze też, że dalsza wymiana poglądów nie ma sensu, gdyż każdy ma swoje gusta i guściki.
--- Cytuj ---Oj, nie koniecznie. Jim Carrey jest świetnym aktorem, jednak chorego umysłowo pacjenta z pewnością najlepiej by nie zagrał, tym bardziej że najlepszy z niego komik. Zapewniam cię, że nawet najlepszy aktor, nie zagra wszystkich ról dobrze.
--- Koniec cytatu ---
Tutaj Rooterze troszke źle mnie zrozumiałeś. Możliwe też, że ja coś popieprzyłem. Chodziło mi o to, że Jim Carrey jest aktorem komediowym i gdyby zagrał w takim filmie na pewno nagrodzono by go chociaż nominacją gdyż totalnie zaskoczył by krytyków.
A teraz tak nie na temat. Niedługo wyjdzie film z Jim`em Carrey`em i nie jest to komedia. Patrząc na zwiastun moge Cie Rooter zapewnić, że chorego umysłowo potrafi zagrać Film będzie nosił tytuł "Liczba 23" Albo i nie 23... Kurde na pewno 20
Z wyrazami szacunku...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej