Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat
Piraci z Karaibów: Na krańcu świata
Dark Prince:
Trzecia część pirackiej trylogii Gore Verbińskiego z Johnnym Deep’em, Orlando Bloom'em i Keirą Knightley w rolach głównych.
Po sukcesie pierwszej części dwie kolejne były kręcone równocześnie, jednak do kin wchodzą rok po roku.
Piraci, sprzymierzeni ze znanym z pierwszej części kapitanem Barbossą (Geoffrey Rush), będą musieli zmierzyć się z przerażającym Davym Jonesem (Bill Nighy).
Na przekór zdradom, złym wiatrom i nieznanym wodom będą próbowali dotrzeć do egzotycznego Singapuru. Tam, podczas ostatniej heroicznej walki, każdy z bohaterów będzie musiał ostatecznie zdecydować, po której stronie stoi – dobra czy zła.
Zwiastun
Kawałek filmu
Jak myślicie, czy Na krańcu świata pobije skrzynię umarlaka, która zarobiła już przeszło 1,2 mld $. Wystarczy zobaczyć zwiastun by stwierdzić, że trzecia część trylogii zapowiada się świetnie. Mnie najbardziej pobobał sie moment, w ktrótym Barbossa mówi:
- Zebrali się wszyscy piraci z 4 stron świata, jeszcze nigdy nie było nas tylu w jednym miejscu
A na to Jack
- A ja im wiszę pieniądzę
Jak ktoś patrzył na urywek filmu to też miał ubaw :) (o ile zna angielski)
DeadFish:
Jest to najbardziej oczekiwany film przeze mnie w tym roku. Pierwsza część była czymś totalnie nowatorskim, pięknym. W drugiej zdecydowanie bardziej postawiono na humor, lecz akcji też było dużo i film również był wyśmienity. Z niecierpliwością czekam na trzecią część, i jestem pewny że tak samo jak na drugą część pójdę na pokaz o północy i kupię ten film na DVD.
Halina Kiepska:
--- Cytuj ---Jak myślicie, czy Na krańcu świata pobije skrzynię umarlaka, która zarobiła już przeszło 1,2 mld $.
--- Koniec cytatu ---
I właśnie na tym polega największa wada tego filmu.
"Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły" to naprawdę dzieło niezwykłe, bardzo oryginalne, dopracowane... mógłbym tak wymieniać jeszcze długo. Jednak przede wszystkim nie brakowało mu pirackiego klimatu i ciekawych rozwiązań. Może nie należy do mojego top10, ale trudno byłoby nie dostrzec jego zalet. Była nią również bardzo dobra rola Johnnego Depp'a, ku uciesze damskiej części widowni. Z tego co pamięta, dostał za nią nominację do Oscara...
Niestety nie można tego wszystkiego powiedzieć o "Skrzyni Umarlaka" (kocham to tłumaczenie). Film jest po prostu czystą komercją i niczym więcej. Nie uratowała go nawet rola w/w Johnnego, który jest uważany za jednego z najlepszych, ówczesnych aktorów. Doskonale pamiętam, że po wyjściu z kina żałowałem wydanych pieniędzy. "Skrzynia Umarlaka" to film dla dzieci, pozbawiony klimatu jedynki, ale oczywiście wypchany po brzegi żałosnym humorem i masą efektów specjalnych. Typowe hollywodzkie dzieło, jakich mamy mnóstwo. Gdzie się podział ten komizm, który miała perełka? Moim zdaniem nie zastąpił go Jack Sparrow, który ciągle się wywracał, wychodził z każdej opresji cało i strzelał głupie minki. Nie jestem fanem Depp'a, ale bądźmy szczerzy - ta rola wypadła po prostu żałośnie i nie ma żadnego porównania z pierwszą częścią Piratów. Pomijam oczywiście kwestię scen, w których kapitan Czarnej Perły spadał z ogromnej wysokości, otrzepywał się i biegł dalej... nonsens, bajka, może innym to nie przeszkadza, ale ja oczekiwałem czegoś zupełnie innego.
Nudny wstęp mamy za sobą, więc pora przejść do meritum sprawy. Osobiście mam nadzieję, że "Na krańcu świata" będzie zupełnie innym filmem, niż ten przereklamowany umarlak. Z drugiej strony, obydwie części były kręcone w tym samym czasie, więc moje obawy są dość spore. Jeśli nie nawrzucają tam masy zbędnych scen, efektów specjalnych, żałosnego humoru (...), to może da się uratować trylogię. Wydaje mi się jednak, że najlepiej byłoby dla wszystkich, gdyby cała historia skończyła się na "Klątwie Czarnej Perły". A tak znów górę wzięły pieniądze, a raczej chęć jak najszybszego ich zarobienia.
Nie byłbym również sobą, gdybym nie odniósł się do muzyki. W pierwszej części nie zachwycała, a w drugiej została jedynie odgrzana i podana na tym samym, brudnym talerzu. Czy warto mieć jakieś nadzieje, że w "Na krańcu świata" pojawi się coś, co będzie warte posłuchania? Moim zdaniem - NIE. Zimmer to nie Shore, więc na pewno nie uda mu się powtórzyć muzycznego sukcesu innej trylogii, do którego nadal wracam z wielką chęcią.
To tyle, możecie mnie teraz ukamienować za to, że nie należę do grona fanów PzK i również za to, że nie dam sobie wytatuować podobizny Sparrowa na pośladku...
Riddle.:
Drogi Reinmarze mam troche odmienne zdanie niż Ty. "Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły" jest taką samą bajką jak "Skrzynia Umarlaka" (też to tłumaczenie mnie bardzo zachwyciło ) ale robiona troszke z mniejszym rozmachem. Było tak prawdopodobnie dlatego, że teoretycznie dotychczas żaden film o piratach nie odniósł sukcesu (chociaż żałowałem, że nie doceniono "Wyspy Piratów") więc i wystawienie do kin "Klątwy Czarnej Perły" było dość sporym ryzykiem. Po odniesieniu sukcesu przez jedynke można było spokojnie z częścią drugą robić co się podoba - bo logiczne będzie, że każdy kto widział jedynke na kontynuacje pójdzie.
Osobiście do "Skrzyni Umarlaka" nic nie mam. Choć jedynka była troche lepsza moim zdaniem. Dwójka jest to zgrabnie wpasowana opowieść o historii Jacka(którego jak wiadomo - wszyscy uwielbiają). Rozwinięto w niej też wątek o samym Jacku. Nie jest to już przygoda Willa Turnera, który walczy o ukochaną a o piracie. Plus jestem też jeszcze fanem Johnn`ego Depp`a więc nie zdziwi Was pewnie jak napisze, że gra tam świetnie.
Na trzecią część czekam z niecierpliwością. Nie rozumiem też czemu Reinmarze narzekasz na ścieżkę dźwiękową? Uważam, że w części pierwszej była ona znakomita. Doskonale odwzorowywała klimat filmu. W dwójce może troszke muzyka kulała, ale równiez nie sądze żeby był to kicz. Jeśli chodzi o trójke Jak usłyszałem chórek na zwiastunie lekko mnie ciarki przeszły (czyt. tłumaczyć nie musze jak bardzo mi się podobał(chórek oczywiście )).
A co do samego pytania czy "Na Krańcu ÂŚwiata" pobije dwójke: zobaczymy
Z wyrazami szacunku...
Halina Kiepska:
--- Cytuj ---Drogi Reinmarze mam troche odmienne zdanie niż Ty. "Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły" jest taką samą bajką jak "Skrzynia Umarlaka" (też to tłumaczenie mnie bardzo zachwyciło ) ale robiona troszke z mniejszym rozmachem. Było tak prawdopodobnie dlatego, że teoretycznie dotychczas żaden film o piratach nie odniósł sukcesu (chociaż żałowałem, że nie doceniono "Wyspy Piratów") więc i wystawienie do kin "Klątwy Czarnej Perły" było dość sporym ryzykiem. Po odniesieniu sukcesu przez jedynke można było spokojnie z częścią drugą robić co się podoba - bo logiczne będzie, że każdy kto widział jedynke na kontynuacje pójdzie.
--- Koniec cytatu ---
Nie widzę w tym żadnego ryzyka. Właśnie dlatego, że wcześniej nie mieliśmy żadnego pirackiego hiciora, ten temat był ziemią obiecaną dla twórców filmu. Wystarczy również spojrzeć na obsadę, która jest po prostu imponujący. Wybacz, ale kategorycznie nie zgadzam się z tym "ryzykiem".
To samo tyczy się bajkowości... Będzie ona występować w każdej z części PzK, ale to w Czarnej Perle została znakomicie wyważona. Mamy tutaj do czynienia z powiewem świeżości i oryginalności, a klimat po prostu niszczy. Natomiast umarlak, jak to umarlak, wiele do powiedzenia nie ma.
Wielką różnicą jest również to, że pierwsza część trylogii nie była jedynie komercyjnym dzieckiem producentów.
--- Cytuj ---Plus jestem też jeszcze fanem Johnn`ego Depp`a więc nie zdziwi Was pewnie jak napisze, że gra tam świetnie.
--- Koniec cytatu ---
Błagam Riddle, nie dobijaj mnie. Może Oscary nie powinny być tutaj wyznacznikiem, ale w przypadku umarlaka Depp nie był nawet brany pod uwagę. Wcale mnie to nie dziwi, ponieważ ten film go skrzywdził. To dobry aktor, który kuma czaczę, czai bazę, o czym przekonaliśmy się przy Perle. Natomiast w drugiej części jego potencjał został całkowicie zaprzepaszczony, na rzecz debilnych scenek i humoru, o poziomie którego pisałem już wcześniej.
--- Cytuj ---Nie rozumiem też czemu Reinmarze narzekasz na ścieżkę dźwiękową? Uważam, że w części pierwszej była ona znakomita. Doskonale odwzorowywała klimat filmu.
--- Koniec cytatu ---
Po duecie Zimmer & Badelt spodziewałem się czegoś więcej. To dwaj doskonali kompozytorzy, uczeń i mistrz, a z Perłą po prostu im nie wyszło. Miałem nadzieję na porywający i pełen polotu soundtrack, a dostałem jedynie typowy action score. Muzyka może i sprawdza się w filmie, ale nic więcej. Oddzielnie można posłuchać jej raz, ale potem staje się nudna. Jest to oczywiście moje osobiste zdanie, nie radzę się nim kierować. Nienawidzę zbętnego przepychu w muzyce, takiego upychania dźwięków na siłę. Nie z tym mieliśmy do czynienia w przypadku "Gladiatora", albo "Ostatniego Samuraja".
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej