Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wyprawa do Kopalni Mithrilu

<< < (3/5) > >>

Sado:
Nagle znowu coś zaszeleściło
- Może jednak pół tuzina wilków - szepnął cicho Crisis i położył dłoń na rękojeści miecza
Nagle grupa zostałą otoczona, przez kilkunastu nieumarłych. Było wśród nich 11 szkieletów i 7 zombie.
- To nie wilki - syknął Sado - to nieumarli. Cholera co oni tu robią
Elf popatrzył się na nich dziwnie, po czym szybko czmychnął do lasu. Gubernator wyciągnął miecz  i szybkim ruchem odciął jednemuy szkieletowi głowę.
- Zaczyna się mała potyczka - szpenął cicho i zaatakował czarem "wir"

Crisis:
- Rety jak ja nienawidzę nieumarłych! - krzyknął Crisis wywijając swym mieczem na boki. ÂŁowca walczył aktualnie z dwoma kościotrupami, a zbliżały się do niego następne truposze. Samotny ÂŁowca poczekał aż kościotrupy zaatakują i ich miecze zetną się z jego i zacznie się siłowanie. Crisis odepchnął wrogów i szybko podciął szkielety, które upadając rozpadły się. Tymczasem Sado walczył z dwoma Zombie, ale dzięki jego ognistej broni szybko pokonywał przeciwników. Canis i Madzia radzili sobie równie dobrze, połączyli siły by przetrwać. Po chwili szala zwycięstwa przechyliła się na korzyść Sada, Crisisa, Canisa i Madzi, po pięciu minutach dalszej walki wszystkie truposze zostały unicestwione, a drużyna ruszyła dalej...
- Cholera, co tutaj robią nieumarli? - zapytał się Sado...

Sado:
- W każdym razie napewno czegoś strzegą. Nawet jeżeli nie ma tu kopalni mithirlu to warto przeszukac to miejsce - dodał po chwili Gubernator kierując się do tajemnego wejścia do kopalni
Nagle wyskoczyłprzed nimi dwumetrowy szkielet. ODrazu było widać, że jest magiczny. Sado ponownie wyciągnął swój miecz atakując przeciwnika, który był niesamowicie silny.
- Madziu... czar Kontrola - wrzasnął Sado - Bracie... pomóż.
Głębieju z kopalni słychać było jęki nieumarłych...

Crisis:
Crisis natychmiast zareagował i pomógł Sado w ataku. Bracia razem siłowali się, po chwili dołączył do nich Canis. Teraz szanse były wyrównane. Trójka wojowników czekała na Madzię, która ładowała czar. Nagle Wielki Szkielet ryknął i zamachnął się żeby uderzyć, ale na szczęście Madzia skończyła ładowanie czaru i rzuciła czar Kontrola na kościotrupa, od tej chwili Elfka miała kontrolę nad truposzem...

Sado:
Madzia zawładnęła jednak szkielet tylko na chwilę, jednak nakazała mu zostać bezbronnym. W tym samym czasie Crisis uderzył szkieleta, łamiąc mu kilka żeber, Canis w roztargnieniu uderzył go swoją strzałą, której grot przebił czaszkę przeciwnika, a Sado decydującym ciosem odciął szkieletowi głowę. Towarzysze poszli dalej. Kiedy weszli do środka odrazu zauważyli, iż jest to wielka kopalnia. Patrząc po niej całej, zauważyli, iż to napewno mithril
- Jest! - wrzasnął podeksytowany Sado, lecz jego trymfualny krzyk usłyszęli nieumarli.
Pełno zombie i szkieletów otoczyło 4-osobową grupkę.
- Madziu, żuć jakić czar, nie wiem, aby zraniło więksozść z nich... ja użyję "wiru" - szpenął Sado do dziewczyny i wyciągnął dłoń w geście "wiru"

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej