Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zwiad na Moczarach
MeGorT:
MeGorT zadowolony, że zdobył jeszcze więcej informacji, postanowił udać się do Karczmy gdzie mieli być Arthas i Darkon...Podszedł do Karczmy, którą pilnowało dwóch strażników:
- Karczma na razie zamknięta...Powiedział Strażnik
- Dlaczego?
- Była rozruba, Jakiś Paladyn i ÂŁucznik wdali się w bójkę z Turduszanami...
- Niech to szlag, wiedziałem że się w coś wpakowali...pomyślał Herszt i powiedział do strażników:
To byli moi współpodróznicy, mieliśmy się tu spotkać, a oni się wpakowali...Podróżowaliśmy razem już dość długo..można powiedzieć nawet że stali się moimi przyjaciółmi i wiele im też zawdzięczam..Jak mogę im pomóc?...Spytał Bandyta.
Strażnik: Nie możesz im pomóc zostali wtrąceni do lochów za zabójstwo mieszkańców miasta, jutro w południe zostaną powieszeni jak nakazuje nasze prawo.
MeGorT odszedł i pomyślał...Shit ja przecież nie mogę ich tu tak teraz zostawić, ale co ja powiem Królowi Marantu, że zostawiłem ich na łaskę losu...Nigdy!!!...Pójdę do Wodza tegoż miasta...
Kiedy Podróżnik był już u stóp Płacu Wodza Tahlara...Postanowił ponownie do niego przyjść...
Witaj Panie...Przepraszam że cię z nowu nachodzę, ale dowiedziałem się niezmiernie przykrej mi wiadomości...moim współpodróżniczy z którymi miałem się spotkać w tym mieście, zostaną jutro powieszeni. Podobno była bójka w Karczmie i zgineło paru mieszkańców miasta. W bójce uczestniczyli moi współpodróżnicy. Wiem że wasze prawo nakazuje ich skarcić, ale wiem że Ty Panie możesz ich ułaskawić. Jestem nikim i nie powinienem tutaj przychodzić z taką propozycją, ale ci ludzie są dla mnie kimś ważnym i podróżuje z nimi już dość sporo, można nawet powiedzieć że stali się moimi przyjaciółmi...
Wielki Wódz: Tak mogę ich ułaskawić jednak to cię będzie kosztowało 500 sztuk zlota...
500 szt. złota...Panie nie mam tyle przy sobie, pozwól ich uwolnić bardzo proszę o przebaczenie, znam ich i na pewno bójki nie było bez przyczyny, są to rozsądni ludzie, a szczegulności Paladyn Arthas. Przeciez Paladyn w służbie Innosa nie zabiłby nikogo bez przyczyny, no ale cóż..wyszło jak wyszło...Mam tylko przy sobie moje ostatnie oszczędności 300 szt. złota...czy to wystarczy? umre z głodu bez grosza przy duszy, ale przyjaciół nie zostawie...jak umierać to z honorem....westchnął MeGorT i czekał na odpowiedź...
Wielki Wódz: Mylisz się wtargnęli do karczmy zaciągnęli karczmarza na zaplecze i grozili mu sztyletem. Ze wzgląd na twoją poprzednią miłą wizytę opuszczę grzywną, powiem strażom by ich uwolniono.
Darkon:
Darkon jak to w jego zwyczaju nie był zbyt spokojny. Arthas siedział w małej ławce przymocowanej do ściany celi i myślał nad tym, co go jutro czeka. Darkon zaś przechodził koło prętów oddzielających ich celę od korytarza w lochu i kopał w nie, krzycząc:
- Wolność!!!
Wreszcie nadbiegł do nich strażnik. Powiedział:
- Cicho tam!
- Twoja postawa napawa mnie wstretem i obrzydzeniem, otworz nam cele! - wrzeszczał łucznik
- Zabiliście kilku ludzi!
- Ah tak? Właściwie to sam chciałem założyć miasto, z burdelem i hazardem! Wypchaj się pan, i otwórz mi!
- Spokojnie, Darkon - wtrącił się Arthas
- Powinienem mieć możliwośc zabicia tylu turdnuszanów ilu chcę! Jestem bohaterem wojennym, ale gdzie moja parada?! - uniósł się jeszcze bardziej Darkon zaczynając gadać już same bezsensowne treści
Wkrótce potem strażnik ogłuszył Darkona, swoją drewnianą pałką i ruszył dalej sprawdzać, czy wszyscy więzniowie są w swoich celach.
Arthas:
Po ogłuszeniu Darkona Arthas począł się coraz głębiej zastanawiać nad tym, co zrobili i dlaczego zostali skazani na szubienicę. Coraz głębiej rozmyślał nad przyszłością i nad tym, co ich czeka nazajutrz. Chwilę później zmówił modły do swojego Boga prosząc go o wybaczenie i uchronienie, gdyż ich los wisiał na włosku...
Tymczasem Darokn po kilku godzinach się obudził i postanowił zamienić kilka słów z Paladynem:
- Co myśmy najlepszego zrobili! Nie mam zamiaru więcej tu tkwić, a już na pewno nie chcę tak kończyć swojego pięknego żywota! - krzyknął żywiołowo ÂŁucznik
- Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko się modlić i prosić o łaskę... - zapadła cisza, lecz Arthas po chwili rzekł:
Hmmm... MeGorT z pewnością dowiedział się, co nas spotkało i być może próbuje zrobić coś w naszej sprawie, oby to była prawda.
- Mam taką nadzieję... - odparł Darkon, po czym usiadł na ławce
MeGorT:
MeGorT po ponownej wizycie u Wodza Moczar, udał się w stronę więzienia...
Kiedy był już na miejscu, zobaczył przed więzieniem Strażnika...
- Paladyn i ÂŁucznik, zostają uwolnieni...Powiedział Wojownik
- Wiem dotarła do mnie już ta informacja, więźniowie zaraz tu przybędą i idźcie już lepiej stąd...
- Dobrze Poczekam.
Po kilkanastu minutach, przed oczyma MeGorT widział Arthasa i Darkona.
- Grrr....Wreszcie jesteście, co wy najlepszego zrobiliście...ale dobra nie czas na złości, nie wiem czy zdobyliście jakieś informacje, ale ja dowiedziałem się wszystkiego tego o co Król prosił...
--- Cytuj ---Co tak naprawdę stoi za ostatnimi działaniami militarnymi?
--- Koniec cytatu ---
--- Cytuj ---Karczmarz: Nie sądzę by była to wojna, dowódca od kilku tygodni zbierał armię, by wyruszyć na jakieś poszukiwania. Nie wiem dokładnie czego szuka tego nikt chyba nie wie przynajmniej nie dowiesz się tego w takim miejscu jak to.
--- Koniec cytatu ---
--- Cytuj ---Kto lub Co za tym wszystkim stoi?
--- Koniec cytatu ---
--- Cytuj ---Karczmarz: Dzięki za złoto... Moczarami dowodzi wielki wódz - Tahlar, znajdziesz go w jego pałacu, tutaj w stolicy.
--- Koniec cytatu ---
--- Cytuj ---Wielki Wódz: Dziękuje ci za te cudowne opowieści... Teraz moja kolej, dowiedziałem się, że wielki wódz Ketofy wysłał swoją armię do Elanoi by ci zdobyli dla niego pewien przedmiot znajdujący się w tamtejszych świątyniach. Podobno jest on bardzo ważnym artefaktem tak więc również wysłałem moje wojska z tą samą misją.
--- Koniec cytatu ---
Dowódca Moczar zbierał już Armię od kilku tygodni, aby wyruszyć na poszukiwania. Widocznie najwyraźniej jest bardzo zdenerwowany, ale pozornie jest spokojny. Dowódca Moczar nazywa się Tahlar. Podczas poszukiwań Tahlara, wódz moczar dowiedział się że przywódca Ketofy wysłał swoją armię do Elanoi by ci zdobyli pewien przedmiot znajdujący się w tamtych świątyniach. Podobno jest on bardzo ważnym artefaktem, dlatego wojsko Tahlara też wyruszy na Elanoi z tą samą misją....
Czym prędzej musimy wrócić.....
Trzej Podróżnicy wrócili do Teleportu. Jak zwykle czekali przy nim pewien czas, aby się uaktywnił..po czym przeszli przez teleport i udali się w stronę Portu, do Kapitana na Statek...
Kiedy byli już przy statku...
Isentor:
Wyprawa Zakończona
Udaliście się do teleportu a stamtąd zostaliście przeteleportowani do Elanoi...
MeGorT - 10 punktów reputacji
Arthas - 6 punktów reputacji
Darkon - 5 punktów reputacji
Nawigacja
Idź do wersji pełnej