Jedna z głównych prawd wiary: "Są trzy Osoby Boskie". Są równe względem siebie, posiadają równą doskonałość. Ciekawostka: Podczas znaku Krzyża mówimy: "W imię Ojca i Syna i Ducha ÂŚwiętego". Spójnik "i" użyty aż dwukrotnie ma tutaj oznaczać tę równość.
Gdy jeden z uczniów prosił Jezusa: „Panie, pokaż nam Ojca", odpowiedział mu Pan Jezus: „Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze mnie nie poznałeś? Kto mnie zobaczył, zobaczył także Ojca; dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca?" (Jan 14,8.9).
Zestaw sobie, a zobaczysz, że właśnie Jezus mówi: "Bóg i Ja, to to samo" - więc 1+1 = 1?
Na czym polega wiara? Na tym, że się wierzy, że coś jest, czy na tym, że coś może być? Wierzysz, że kilkaset lat temu żył Bolesław Chrobry?
No ale.. na boga! Przecież jest różnica między wiarą we wszechmocnego, wszechpotężnego dziada z brodą a w istnienie króla Polski...
Zresztą - popatrz - czym jest wiedza historyczna? Wiedza historyczna to logicznie wysnuty fakt, który wnioskujemy na podstawie wszelkich przesłanek źródłowych, mierząc logicznie ich zawartość na "prawdę". Nie znaczy to wcale, że to prawda - ale na podstawie obecnych przesłanek możemy uznać to za prawdę. Z Bogiem tak niestety nie jest, bo to bzdety wyssane z palca - źródłowo także.
Czy aby jesteś pewny? Skąd masz taką pewność, że Marks miał rację? No, skąd? A stąd, że ty w to wierzysz, a jaki masz na to dowód? Kim ty jesteś, że dane Ci oceniać, czy Marks miał rację czy też nie? Kim? Ja ci powiem kim; siedemnastoletnim brzdącem, który nie ma pojęcia o ekonomi, giełdach i rządach. Pieprzysz głupoty o kapitalizmie i jego funkcjonowaniu, a ani razu nie byłeś w urzędzie skarbowym. Cała twoja wiedza jest według mnie wyssana z cycka matki razem z mlekiem. Widać, że komunistyczna rodzinka, w której mamusia do podusi czytała Marksa.
Wiesz... Bycie w urzędzie skarbowym wcale nie oznacza umiejętności analizy kapitalizmu. Matka moja nie wie kto to Marks...
A zresztą - skoro mi nie dane jest mówienie o kapitalizmie, bo nie byłem w urzędzie skarbowym, to czemuż teologom dane jest mówienie o niebie, kiedy nigdy w tym niebie nie byli!
Zaręczam Ci, że tak nie jest. Dalej, miejcie takie głupie poglądy na temat ludzi leczących się psychicznie. Zaręczam, że w szpitalu psychiatrycznym nie ma ani jednej osoby zachowującej się w ten sposób. Większość chorób psychicznych to schizofrenia bądź depresja. Ludzie tak mogą wrzeszczeć ("Bóg po mnie przyszedł" i tym podobne), oczywiście, ale albo w oddziale zamkniętym albo przy obrzęku płatu czołowego.
Ostatnia historia chyba sprzed roku z Majdanka - facet wbiegł na teren muzeum - obóz, wskoczył do tego zbiornika z prochami (miejsce pamięci), krzycząc: "Jestem Bogiem! Jezus mnie wybrał!".
Pamiętajmy o jednym, to jest forum dyskusyjne, nie szkoła policealna i tutaj statusu, czy wartości nie mierzy się wiekiem, ale charakterem.
Bo ten głupi przesąd, że im ktoś starszy tym mądrzejszy - wziął się raczej z tego, ze niby to doświadczenie życiowe czyni mądrym. Tak mądrym, że to najwięcej właśnie babć słucha ogłupiającego RM.
Chodzi o to, że upatrzył sobie idola i idzie ślepo za jego przekonaniami, nie mając własnych. Tak samo, jak niektóre panie słuchające Radia Maryja.
Masz wspólny mianownik z niejakim Riddlem - uważacie, że wiecie o mnie więcej niż ja sam o sobie wiem. Nie będę Ci tłumaczył jak nabrałem poglądów moich, bo to off top będzie. Jeśli Cię to interesuje, to zapraszam na PW.
Zapodam jakiś kolejny teologiczny temat, żeby się kleiło:
Wierzący częstokroć używają argumentu, że świat nie mógł powstać z niczego, że musiał go ktoś stworzyć (idąc dalej - powiemy - że nic nie może powstać z niczego). Dlaczego więc niewyobrażalny jest dla was świat istniejący od zawsze, a wyobrażalny i realny istniejący od zawsze Bóg?